wtorek, 9 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.5 ♥

*Z perspektywy Alex*
-Hej!-krzyknął z dołu Liam.
-Jest na dole Alice?!-zapytałam,bo martwiłam się o siostrę.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam.Nie powinnam mówić,że jest głupia.
-Jest!-krzyknął znowu Li.
Odetchnęłam z ulgą.W naszym pokoju nagle zjawił się Harry.
-Kurde mój pomysł już nie zadziała...-westchnął ze smutkiem Lou.
-No kurde,no!-krzyknął Zayn.
W salonie zjawili się Lia i Alice.Podbiegłam do siostry i ją przytuliłam.
-Tęskniłam za tobą!Gdzieś ty się podziewała?
Siostra nie odwzajemniła uścisku,ani nic nie powiedziała.
-No nie fochaj się!
Siostra spojrzała na ziemię i na sufit,a potem na mnie.
-Nie potrafię się na ciebie długo gniewać.-powiedziała siostra i mnie przytuliła.
"Awwwwww!"-rozległo się po pomieszczeniu.
Wyswobodziłam się z jej uścisku.
-Mamy dla was prezent!-powiedział Li.
-Jaki?-zapytali wszyscy.
-Idziemy jutro na Rihannę!Mam osiem wejściówek.Alice pójdzie jako osoba towarzysząca mi,Perrie towarzysząca Zayn'owi,El Louis'owi,a Harry i Niall są wolni.Więc,Alex wybieraj z kim chcesz iść.
-Obojętnie mi.-skłamałam.
Tak naprawdę bardzo chciałam iść z Harrym.Ten chłopak jest moim ideałem!
-Niall?
-Ja biorę jedzenie-zaśmiał się Niall.-Żartuję,przecież Harry jest zakochany w Alex,nie będę mu jej zabierał.
Wszyscy wpadli w śmiech tylko Harry spalił buraka.
-Odczepcie się ode mnie!-krzyknął.
-To my będziemy się zbierać.-powiedziała siostra.-Przyjdziemy do was jutro dwie godziny przed koncertem.
-Pojadę po was.-powiedział Harry.-Tylko podajcie mi swoje numery,jakby coś poszło nie tak.
-To tylko pretekst,żeby wziąć numer Alex!-krzyknął Zayn.
Ponownie wszyscy się zaśmiali.
-Nosz kurwa,no!-krzyknął Hazza.
Podałam Harry'emu swój numer.Widziałam też ukradkiem jak,Alice podaje swój numer Liam'owi.
-Do zobaczenia!
-Pa!
***
Brałam właśnie prysznic,gdy do łazienki wbiła Alice.
-Nie uwierzysz!-krzyknęła.
-Co takiego?!-krzyknęłam wkurzona,że nie zapukała.
Wie,że nigdy się nie zamykam,to mogła chociaż raz pieprznąć w te cholerne drzwi.
-Przyszedł do ciebie sms,to wzięłam twoją komórkę i...
C.D.N.

Imagin A&A cz.4 ♥

*Z perspektywy Alice*
Nagle naszym oczom ukazała się...
Rihanna!
To była naprawdę ona!
Weszła do kawiarenki,siadła przy jakimś stoliku.Towarzystwa dotrzymywali jej dwóch ochroniarzy.
-Patrz to Rihanna!-szepnęłam do Liam'a.-Jestem jej fanką!
-Ja też!Może podejdziemy?-zapytał.
-Niee,pewnie ma już i tak dużo fanów na głowie.
Powiedziałam to i przy naszym zaskoczeniu Rihanna podeszła do nas.
-Hej.-przywitała się.
-Dzień dobry.-powiedzieliśmy oboje.
-Mogłabym zrobić sobie zdjęcie z Liam'em?-zapytała.
-Ze mną?-zapytał zdziwiony Liam.
-Z tobą.-uśmiechnęła się kobieta.
-Słońce-zwróciła się do mnie.-Mogłabyś zrobić nam zdjęcie?
-Nie ma sprawy.
Rihanna podała mi jej aparat.Kobieta przytuliła się do Liam'a,a ja cyknęłam fotkę.
-Poczekajcie,zrobię jeszcze z telefonu Liam'a.
Liam podał mi swój telefon,a ja znowu zrobiłam zdjęcie.
-Przepraszam panią,moja koleżanka też by mogła z panią zdjęcie?Jest pani wielką fanką.-uśmiechnął się Liam.
-Oczywiście.
RiRi i ja stanęłyśmy koło siebie.Dałam Liam'owi mój telefon.Zrobił dwie foty i oddał mi go.
-Dziękujemy bardzo.-odparłam.
-Nie ma sprawy.Po za tym mam jeszcze kilka wejściówek na miejsca VIP na mój koncert.Chcielibyście na niego wpaść?-zapytała Rihanna.
-Wie pani,reszta zespołu i ich dziewczyny się chyba obrażą...
-Nie ma sprawy,mogę wam dać 10 wejściówek.
-Wystarczy nam dziewięć.-powiedział Li.
-Okej.-kobieta wyciągnęła z torebki wejściówki VIP.Do zobaczenia na moim jutrzejszym koncercie!-pożegnała się i odeszła do swojego stolika.Byliśmy z Liam'em mega podnieceni.
*Z perspektywy Alex*
Nagle zapadła cisza.Po tym jak moja siostra wyszła,a Liam pobiegł za nią nikt się nie odzywał.
-Włączymy w końcu ten film?-zapytał Niall.Zjadłem już prawie cały popcorn,a film nadal się nie zaczął...
-Okej.Włączamy.-powiedział Harry.
Przez ten film co chwilę wybuchaliśmy gromkim śmiechem.
-Boże!Jak ja się głupio śmieję!-powiedziałam w końcu.
-Nie prawda!- z protestowali chłopcy.
-Masz ładny śmiech!-krzyknął Harry.
-UUUUU!-krzyknęli pozostali chłopcy.-Ktoś tu się zakochał!
-Nie prawda!-krzyknął Harry.
-Prawda!-krzyknęli pozostali.
Ja siedziałam cicho i się nie odzywałam.
-Widać to.Alex ci się podoba.Przyznaj się.
Popatrzałam się dyskretnie na Harry'ego.Widać było,że był zamieszany.
-Może zajmijmy się filmem?-próbował wybrnąć z sytuacji.
-Nie,póki nie odpowiesz!-krzyknął któryś z chłopców.
-Dajcie mi oglądać!-krzyknął Harry.
-Nie e!-krzyknął Niall.-Widać,że cię to nie interesuje!Interesuję cię Alex!
Harry się wkurzył i poszedł do swojego pokoju.Usłyszeliśmy trzask drzwi.
-On udaje,żeby się nie zbłaźnić.Zakochał się w tobie.My to widzimy.-powiedział Lou.
-Ta jasne.-westchnęłam i zajęłam się filmem.
***
Film się skończył,a chłopcy od razu zdali recenzje.
-Niezły.-powiedział Niall.
-Niezły?-zapytał Zayn.-Był bombowy!
-Louis powinien napisać własną komedię!-krzyknął Niall.
-To byłoby mega śmieszne!-stwierdziłam.
-I to jak!-krzyknął Zayn.
-Mam pomysł!-krzyknął Loui.
-O!Uwaga!Louis ma pomysł!
-No więc..-zaczął,gdy usłyszeliśmy otwieranie drzwi frontowych...
C.D.N

sobota, 6 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.3 ♥

*Perspektywa Alice*
-Dzieńdoberek panienki!-powiedział Harry jak wsiadałyśmy do auta.
-Hej-zaśmiałyśmy się.
-Ładnie wyglądacie.
-Dzięki.
***
Weszliśmy do domu One Direction.W przedpokoju były ich kurtki i buty.Ściągnęłyśmy też swoje buty.
-Zapraszam do środka!-krzyknął Harry.-Chłopaki,są już panny!
Z jakiegoś pomieszczenia wybiegły 4 sylwetki.
-Hej!-przywitali się.
-Siema!To jest Alice,a ja jestem Alex.-uśmiechnęła się moja siostra.
-Miło was poznać.-stwierdzili wszyscy.
-Chodźmy do środka.-zaproponował Liam.
Weszliśmy do podajże salonu.Na ścianie była powieszona plazma,a na przeciwko niej duuuuuża kanapa,na której było kilka kolorowych poduszek.Obok kanapy stały dwa fotele.Jeden po jednej stronie,drugi po drugiej.Przed kanapą był też mały czerwony stolik.Zayn usiadł na jednym fotelu a Louis na drugim.My i reszta 1D usiedliśmy na kanapie.
-Co oglądamy?-zapytał Zayn.-Horror?
-Niee!-krzyknął Niall.-Jak ostatnio oglądaliśmy horror to Li płakał...
Liam się zaczerwienił.
-Może obejrzymy komedię?-zaproponowałam.
-Czemu,nie?-zapytali wszyscy.
-Zayn zapodaj coś!-krzyknął Hazza.
Chłopak wyjął z szafki jakąś płytę.
-Co powiecie na "Agenci bardzo specjalni"?-zapytał.
-Ja nie oglądałam.-powiedziałam z siostrą w tym samym czasie,a chłopcy wybuchnęli śmiechem.
-Czemu zawsze mówisz to,co ja chcę powiedzieć?-zapytałam.
-Bo ty chcesz powiedzieć,to co ja.
Chłopcy tarzali się na podłodze ze śmiechu,a my nadal się kłóciliśmy.
-Jesteś brzydka-stwierdziłam po jakimś czasie.
-Wyglądasz tak samo jak ja.-powiedziała sister wywracając oczami.
-Ej,dobra skończcie.-powiedział Harry.-To chyba nie na miejscu.Zaraz zacznie się film...
-Ale ona jest chora psychicznie!-krzyknęła moja siostra.
-Tak?-zapytałam.-Okej,pójdę sobie,już ci nie będzie przeszkadzać moja "zryta psychika"-powiedziałam,założyłam buty i wyszłam.
Szłam do przodu,na serio wkurzona na siostrę.Nagle zauważyłam,że od kilku minut ktoś mnie goni.
-ALICE!-krzyknął ktoś.
Nie zważałam na niego i szłam do przodu.Nagle ten "ktoś" mnie wyprzedził.
-Liam?-zapytałam z dziwną miną.
-Tak,a co?-uśmiechnął się chłopak.
-Wiesz,nie spodziewałam się ciebie tu...
-Ale jestem.Goniłem cię,aż od naszego domu.Czemu poszłaś?Przecież Alex ci nic nie zrobiła...
-Ale ona mnie wkurza!Ciągle do mnie coś ma...
-Nie martw się,będzie lepiej.
-Ta,jasne.
-No tak!Wiesz...Dałabyś się wyciągnąć na kawę?-zapytał.
-Eeeeem,pewnie.-uśmiechnęłam się.
-Nie daleko jest kawiarnia,chodźmy!
-Ok.
***
Weszliśmy do jakiejś kawiarni,w której w życiu nie byłam.Chyba jest droga,bo wszystko tu wydawało się takie ekskluzywne.Usiedliśmy przy stoliku.Otworzyliśmy kartę.Popatrzałam na ceny.
-Liam,ale mnie...
-Tak?
-Nie stać mnie na to.
-Nie bój się,zapłacę.
-Nie musisz...
-Ale to chyba ja cię zabieram,nie?Daj za siebie zapłacić.
-Okej.-westchnęłam z niechęcią.
Nagle naszym oczom ukazała się...
C.D.N

Imagin A&A cz.2 ♥

*Z perspektywy Alice*
-A więc?-zapytałam.-Co jest tą niespodzianką?
-Wyprowadzamy się!!!-krzyknął tata.
-Cooo?!-krzyknęłyśmy z siostrą w tym samym momencie.
-Gdzie?!-krzyknęła moja siostra.
-Jedziemy do Polski,tata znalazł tam dobrą pracę!-powiedziała mama.
Zasmuciłam się.Przecież w Polsce mamy minimalne szanse na poznanie One Direction.
-Mamo,ale my nie chcemy...-powiedziałam ze smutną miną.
-Oj nie marudźcie!
-Ale my tu mamy przyjaciół,szkołę.A po za tym nie umiemy polskiego!
-Tego nie przemyśleliśmy.-powiedziała mama do taty.
-Oj,nauczą się!
-Dobra,dziewczynki idźcie do pokoju my to obgadamy.
Razem siostrą poszłyśmy do naszego pokoju.Ja usiadłam na swoim łóżku,a Alex na swoim.
-I co?Chcesz jechać do Polski?-zapytałam jej.
-Nie.
-Tak myślałam.Ja też nie chcę.
Alex nie odzywała się więcej do mnie i wzięła swojego laptopa z biurka.Popatrzała w niego,raz coś napisała.
-Idziemy!-krzyknęła w końcu do mnie.
-Gdzie?Po za tym rodzice...-nie dokończyłam,bo przerwała mi siostra.
-Chodź!Ubierz się w coś ładnego i idziemy!Tylko szybko!
Otworzyłam szafę i w pośpiechu wybrałam TO.Moja sister ubrała się w taki zestaw.
-Gotowa?-zapytała.
-Ale na co?
-Na mieście znowu jest Harry!Mamy szansę go poznać.Tylko nie możemy piszczeć.Będziemy się przechadzać jak normalne dziewczyny.Rozumiesz?
-Rozumiem.To chodź.
Zeszłyśmy na dół,po drodze spotkaliśmy naszych rodziców.
-Gdzie się wybieracie?-zapytała mama.
-My idziemy na miasto,a wy myślcie.-powiedziała Alex.
-No dobrze.Tylko uważajcie!
-Taaa.-westchnęłyśmy pod nosem.
*Perspektywa Alice*
Szłyśmy przed siebie,gdy nagle siostra krzyknęła.
-Patrz!Jest tam!
-Ojej!Chodźmy!
Harry był oblegany przez natrętne fanki,nie chciałyśmy być takie jak one więc po prostu usiadłyśmy na ławeczce.
-Przynajmniej możemy go zobaczyć!-westchnęła siostra.
-Szkoda,że nie ma tu Liam'a...-westchnęłam i wstałam z ławki.
-Szkoda.To chyba nasza ostatnia szansa zobaczenia chociaż Harry'ego.Przecież się przeprowadzamy...
-Kurde.Czemu ci rodzice zawsze muszą coś wymyślić?
-Nie wiem.
W zamyśleniu patrzałam się przed siebie.Nagle widok zasłoniła mi jakaś sylwetka.
-Witam drogie panie!
*Z perspektywy Alex*
-Czy ty jesteś Harry Styles z zespołu 1D?-zapytałam podniecona.
-Tak,ja.-uśmiechnął się szarmancko.
-Bardzo miło mi cię poznać!
Harry wyciągnął do mnie dłoń.Uściskałam ją.
-Jestem Alex.-powiedziałam.-A to moja siostra Alice.
Alice przywitała się z Harry'm.
-To zaszczyt poznać tak piękne dziewczyny!-powiedział.
Na nasze policzki wlały się rumieńce.
-Dzięki.-powiedziałyśmy w tym samym momencie.
-Jesteście niemal identyczne!
-Taaa.-westchnęłyśmy.
-Miałybyście może ochotę poznać resztę 1D?-zapytał loczek.
-Tak!Jesteśmy waszymi wielkimi fankami!-krzyknęłam.
-Jak miło.-rzekł Harry.-Kiedy miałybyście czas się z nami spotkać.
-Chyba jutro.Mamy mało czasu,nie długo się przeprowadzamy.-westchnęła siostra ze smutkiem.
-Mógłbym wiedzieć gdzie?-zapytał chłopak.
-Do Polski.
Harry zrobił zdziwioną minę.
-Spokojnie.-powiedziałam.-My też nie wiemy gdzie to jest.
Wszyscy wpadliśmy w śmiech.
-To widzimy się jutro?-zapytał chłopak.
-Jasne!O której?I gdzie?-zapytała siostra.
-Koło 12,mógłbym po was przyjechać.
-Ale nie wiesz gdzie mieszkamy!
-Pewnie z chęcią mi powiecie.-uśmiechnął się lokowaty-Właśnie wracam do domu,podwieźć was gdzieś?
-Jakby można było to do domu.-powiedziałyśmy z siostrą w tym samym momencie.
Harry się zaśmiał.
-Chodźcie,samochód jest kilka ulic dalej,nie chciałem,żeby go zobaczyli.
-Okej.
*Z perspektywy Alice*
-O mój Boże!Właśnie poznałam Harry'ego Styles'a!-krzyknęła siostra gdy weszłyśmy do domu.
-Kogo?!-zapytała mama.
-No Harry'ego Styles'a!
-To ten taki pedałek z One Direction,ten loczkowaty?
-MAMO!-krzyknęła siostra-To nie jest żaden pedałek!
-Przecież żartowałam,tak się tylko z tobą droczę,słońce.-powiedziała mama i przywitała nas.-Za raz obiad.Po obiedzie powiemy wam co postanowiliśmy z tatą.
-Okej.
***
Po sytym obiedzie zasiedliśmy do stolika w salonie.
-No więc?-zapytałam.
Tata odchrząknął.
-Wyprowadzamy się...-powiedział poważnym głosem tata.
W jednym momencie z siostrą bardzo posmutniałyśmy.
-Ale wy zostajecie.-dokończyła szybko mama.
Wraz z sister zaczęłyśmy się drzeć i skakać po całym salonie.Przytuliłyśmy rodziców.
-O Boże,tak się cieszymy!
-Wyjeżdżamy za tydzień!
*Jutro*
Obudził mnie pisk mojej siostry.
-O Boże Alice!Na śmierć zapomniałam,że Harry miał po nas przyjechać o 12!-krzyczała.
-O FUCK!-krzyknęłam.-Już 11:49!
Wstałam z łóżka,pobiegłam do łazienki,umalowałam się,umyłam i uczesałam.Później poszłam do pokoju aby się w coś ubrać.Wybrałam TO.Moja siostra wybrała ten zestaw.Zbiegłyśmy na dół,gdzie spotkałyśmy zaspaną mamę z kawą w ręku.
-Gdzie się wybieracie?-zapytała.
-Na dwór...-skłamała siostra.
-W takich ciuchach?
-A co z nimi nie tak?
-A nie nic,to gdzie idziecie?
-Do chłopaków z 1D.
-O której wrócicie?
-Nigdy.-zaśmiałam się.-Nie czekaj na nas.
Przed domem ukazał się samochód Styles'a...
C.D.N.

piątek, 29 marca 2013

Imagin A&A cz.1 ♥

*Z perspektywy Alex*
Przechadzając się,już po raz kolejny dzisiaj,po Londynie,zauważyłam wielkie skupisko piszczących dziewczyn.
"Pewnie znowu jakaś gwiazdka przyjechała"-pomyślałam i wywróciłam oczami.
Nie tracąc czasu poszłam dalej uliczką w stronę naszego domu.
*Z perspektywy Alice*
Gdzie podziała się Alex?
Za kilkanaście minut mamy trening,a jej dalej nie ma!
-Mamo!-krzyknęłam.-Zadzwoń do niej!
-Kochanie już ci mówiłam,że telefon zostawiła w domu.
-Niech to szlag!-krzyknęłam.
Chodziłam to w jedną,to w drugą stronę.Po namyśle poszłam spakować Alex na trening,jakby przyszła w ostatniej minucie.Pakowałam właśnie jej nakolanniki,gdy zadzwonił dzwonek.
-Otwórz mamo!-krzyknęłam.
Mama pobiegła otworzyć.
*Z perspektywy Alex*
-Gdzieś ty się podziewała,panno?!-krzyknęła mama od razu po tym jak weszłam.
Wiedziałam,że zaraz będzie 100 kazań na temat wychodzenia z domu.
-Poszłam się przejść...
-Zaraz trening!-krzyknęła siostra i wręczyłam mi torbę z rzeczami.
-Boże...-westchnęłam.
-Mniejsza o to!Pakujcie się do samochodu.-powiedziała mama i wyszliśmy z domu.
***
-A wiecie,że dzisiaj Harry Styles,był na mieście?-zapytała Natalie,gdy wchodziliśmy do szatni.
-Coo?Byłam na mieście i go nie wiedziałam.-powiedziałam.
Chwilę potem skapnęłam się,że ta "gwiazdka",którą otaczało kilkanaście fanek to był Harry.
Zrobiłam facepalm'a a wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Byłam dziś na mieście.Przejść się...
-i?-poganiała mnie siostra.
-No chodzi o to,że widziałam jakieś piszczące dziewczyny,ale nie zważałam na to i poszłam do domu.
-To był Harry,nie?-zapytała Natalie.
-Raczej.-odpowiedziałam i zasmuciłam się.
Dzieliło mnie od niego kilkanaście metrów.
-Spokojnie.-powiedziała moja sister-jeszcze ich poznamy.Wywieziemy daleko i poprosimy o ślub,a jak nie to...
-To po prostu ich zmusimy.-dokończyłam za siostrę.
Zaśmiałyśmy się.
***
Po treningu wróciłyśmy do domu i zrobiłyśmy sobie herbatę.Usiedliśmy wszyscy razem:mama,ja,tata i Alice.
-Mamy dla was niespodziankę.-powiedzieli rodzice.
C.D.N

Bohaterowie ♥


Alice Parker-Pogodna 17-latka,często pomaga innym.Gra w siatkówkę.Lubi słuchać muzyki,leniuchować i śmiać się.Nie lubi warzyw.Jej ulubieńcem z 1D jest Liam.




 

Alex Parker-Ruchliwa 17-latka,często mówi prosto z mostu i ma przez to problemy.Jak jej siostra gra w siatkówkę.Lubi czekoladę.Nienawidzi pająków.Jej ulubieńcem z 1D jest Harry.



Oraz,One Direction!

Inni bohaterowie:

Agnes Parker-mama dziewczynek.
Robert Parker-tata dziewczynek.


W trakcie trwania opowiadania mogą pojawić się inni bohaterowie.

Imagin L&M cz.12

*Z perspektywy Liv*
Zgadnijcie kto stał przy karuzeli?
Nikt inny jak Victor.
-Kim jesteś?!-krzyknął Louis.
-Gówno cię to.-powiedział chamsko Victor.
-To Victor.-powiedziałam.-Przyśnił mi się.Ale z tego co wiem,powinna tu być Mo.
Victor popatrzał się na mnie złowrogo.
-Zapłacisz za to!!!
-Za co?-krzyknęłam.
-Za zdradzenie mojego imienia.
Chłopak wyjął nóż z ręki i szedł w moją stronę.W moim pogotowiu zjawił się Niall.
-Zostaw ją!-krzyknął.
Lecz było już za późno.
Poczułam ostre ukłucie koło serca.
*Z perspektywy Mo*
Stałam za drzewem i obserwowałam śmierć Liv.
Śmierć Liv i Niall'a.Chłopak rzucił się na Victoria,ale tamten miał nóż,więc miał małe szanse.Usiadłam i poczułam,że muszę tam iść,nie zważając na uwagi Victor'a.Muszę ich ratować.Szukałam jakiejś,gałęzi,kamienia.Cokolwiek,aby tylko powalić Victor'a na ziemię,ale go nie zabić.W końcu znalazłam jakąś szklaną butelkę.Zdziwiłam się,że ludzie wszędzie wyrzucają te śmieci.Lecz tym razem,ta butelka bardzo mi się przydała.Poczekałam chwilę i po cichu pobiegłam w stronę Victor'a.Lou chciał się wydrzeć "MOOOO!",ale mu zabroniłam.W tej chwili Victor negocjował z Liam'em.Podeszłam do Victora i walnęłam mu tą butelką w głowę.Wszyscy zlecieli się do mnie.Upadłam na kolana.
-Mo!Ty żyjesz!-rozległy się krzyki.-Już myśleliśmy,że ten psychopata cię zabił.
-Zadzwońcie na policję i na pogotowie...-zdołałam wydusić i zrobiło mi się słabo.
***
Minęło już kilka lat od tamtego zdarzenia.Co dwa tygodnie chodzę do Liv i Niall'a,do ich grobów.Za każdym razem płaczę.Bo przecież to prze ze mnie.Ci dwaj młodzi ludzie jeszcze nawet nie zdążyli się lepiej poznać!Na pewno tworzyli by piękną parę,gdyby tylko mogli!Mam nadzieję,że są teraz w niebie i są razem.Na wieki wieków.
Położyłam kwiaty na grobach i zapaliłam nowe znicze.Rozpłakałam się jak małe dziecko...znowu.Nagle na ramionach poczułam dotyk.Dotyk dwóch rąk.Miałam pewność,że to był Niall i Liv.Postanowiłam,że pójdę z tym do medium.Jestem gotowa wydać każde pieniądze,by tylko "porozmawiać" z Niall'em i Liv.Chce wiedzieć,czy zepsułam im życie.
***
Weszłam właśnie do mojego Domu Dziecka,który prowadzę z Louis'em.Jest on po pani Theresie.Louis uwielbia dzieci i idzie nam fantastycznie!Nie dawno z Louis'em wzięliśmy ślub.Zaraz,po tym incydencie z Victor'em,One Direction się rozpadło,bo stwierdzili,że 1D bez Niall'a,to nie 1D.Liam pobrał się z Danielle,Zayn znalazł sobie dziewczynę imieniem Perrie,a Harry jest nadal kawalerem.
-Cześć,kotku.-powiedział Louis jak weszłam.
Pocałował mnie w policzek i przytulił do siebie.
-Louis...-odsunęłam się od niego.
-Coś jest nie tak?
-Chcę iść do medium.
-Dlaczego?-zapytał.
-Chodzi mi o Olivię i Niall'a.Muszę się dowiedzieć co z nimi.
-No dobrze.Jeśli tak cię to martwi.Zrobię wszystko,żebyś była szczęśliwa.-powiedział Louis i pocałował mnie.
Trwaliśmy w pocałunku kilka sekund.Nagle podleciał do nas Arthur.Te kochane dziecko,z którym byłam na spacerze,w dniu kiedy poznałam Liv.Ma teraz z 13 lat.
-Witam,czy mógłbym coś do jedzenia?
Louis się zaśmiał.
-Przecież wiesz,gdzie jest kuchnia.-powiedział mój mąż.
-Lou!-krzyknęłam.
-No co?
-Nic,chodź Arthur,zrobimy coś razem i Louis'owi nie damy!
Arthur zaśmiał się.
-Damy,damy.Bardzo lubię wujka Louis'a.
W głowie rozległo mi się "Awwwwww!".
-Wujek Louis ciebie też.-powiedział do chłopaka.-Mo,zadzwonię do tego medium,ustalić datę.
-Ok.-powiedziałam i poszłam z Arthurem do kuchni.
-Jakiego medium?-zapytał praktycznie jak weszliśmy.
-To taka osoba,która potrafi rozmawiać ze zmarłymi.
-A po nam taka?
-Nie nam,tylko mi.-uśmiechnęłam się.-Pamiętasz ciocię Olivię i jej brata?
-Taaak!Uwielbiałem się bawić z jej bratem.Ciocia Liv była super!
-Tak.Byłeś na jej pogrzebie i wiesz,że zmarła.Teraz muszę się z nią porozumieć.
-A..ciociu...?
-Tak,kochanie?
-Mógłbyś jej powiedzieć,że za nią tęsknie?-zapytał.
-Dla ciebie wszystko.
***
Jechałam w stronę domu medium,umówiona na prywatną wizytę.
-Proszę,Liv,jeśli to na prawdę będziecie wy,to wspomnij coś o parku,w którym się poznaliśmy.Tylko o tylę proszę...
***
Dojechałam pod dom medium i zadzwoniłam dzwonkiem.Pani koło 40-stki otworzyła mi drzwi.
-Witam-uśmiechnęła się szeroko.
-Dzień dobry.-odwzajemniłam uśmiech.
Zdjęłam buty i kurtkę,a pani poprowadziła mnie do kuchni.Usiadłyśmy przy nie dużym stole.
-Za pewnie wiesz,że jestem Pixie.
-Tak,wiem.Ja jestem Monica.
Kobieta uśmiechnęła się i złapała mnie za prawą rękę.
-Z 4 lata temu,ktoś ci odszedł,prawda? I to nie była jedna osoba.Dwie naraz,nie?
-Tak,to moja najlepsza przyjaciółka i jej chłopak.
-Zabił ich ktoś.
-Tak.
-Czy chłopak śpiewał w jakimś boybandzie?
-Tak.
-Mhm.Dziewczyna krzyczy mi,żebym powiedziała ci,że nie ma się o co martwić.Jest dobrze.Że tutaj żyje się równie dobrze.Lecz bez ciebie.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
-Czy jest im tam dobrze?-zapytałam.
-Chłopak mówi,że nie jest źle,chociaż na ziemi było Taco,a tutaj nie ma.-zaśmiała się Pixie.
Miałam łzy w oczach!To chyba naprawdę oni!
-Dziewczyna mówi,też abym wspomniała o jakimś parku.
-O Boże!-krzyknęłam.-To Liv!!!W tym parku się poznaliśmy!
Medium uśmiechnęła się.
-Mam ci jeszcze przekazać,że ty i Louis jesteście świetnym małżeństwem.
-Ojej!Na prawdę?!
-Mówią,że wasza pomoc jest bezgraniczna dla dzieci.Zwłaszcza jednego.Arthura.
Gdy kobieta wypowiedziała to imię byłam bliska mdlenia.
-A...A...Arthur?
-Tak,Arthur.Twoi przyjaciele sprawują nad nim wspaniałą opiekę.
Teraz łzy leciały mi strumieniami.Przypomniałam sobie też o Arthurze.
-Możesz powiedzieć mojej przyjaciółce,że Arthur za nią tęskni?-zapytałam.
-Oczywiście.
-Dziękuję.
-Olivia bardzo dziękuje.Mówi,że wyrośnie z niego porządny człowiek.
***
Wizyta dobiegła końca.Gdy wychodziłam łzy lały mi się strumieniami,po prostu litrami.Od razu zadzwoniłam do Louis'a.
-I co tam skarbie?-zapytał.
-Liv i Niall są razem.Są szczęśliwi.Sprawują też opiekę nad małym Arthurem.Oraz mówili,że jesteśmy świetnym małżeństwem i nasza pomoc jest bezgraniczna.
-To cudownie!Wracaj już do Domu,tęsknie.
Rozłączyłam się i wsiadłam do samochodu.
To co teraz przeżyłam,będę pamiętać do końca swojego życia...
THE END!
-------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie,że cały imagin był taki krótki,ale no nic.
Przygotujcie się,bo za niedługo wjadę z następnym imaginem!
Będzie on o bliźniaczkach,Alex i Alice!
Mam nadzieję,że spodobają wam się ich przygody!