wtorek, 14 maja 2013

Imagin A&A cz.12 ♥



*Z perspektywy Alex*


-Jaką niespodziankę?-zapytałam.
-To coś...hmmm...Z resztą zobaczysz! Ubierz się jakoś ładnie...-zaśmiał Harry.
-A co brzydko jestem ubrana?-zapytałam lekko wkurzona.
-Nie o to mi chodziło, kotku.Nie ładnie, tylko bardziej tak...Poważniej, ok?
-A ubieram się jak clown?
-Niee.No kotku.Chodziło mi o to, żebyś nie zakładała trampek czy adidasów, ale jakieś szpilki i sukienkę, ok?
-No ok.O której To się odbędzie?
-Wpadnę po ciebie koło 17:00.
-Ok.
Harry pocałował mnie w policzek i wyszedł.

***

Koło 16:30 zaczęłam panikować.W co ja się ubiorę?! Zawołałam Alice.Przyszła po minucie.
-Czego?!-zapytała.
-W co się ubiorę?
Alice się zaśmiała.
-Wiesz...Tak się składa, że mam coś dla ciebie.
-I? Pomijając to, że popisałaś mi markerem po całej twarzy i rękach to ci wybaczam, bo się spieszę, a teraz?
-Ok, ja się śpieszę na spotkanie z Liam'em, więc powiem tylko, że...a z resztą.trzymaj.-Alice wyszła z pokoju i wróciła po kilku sekundach z piękną żółtą sukienkę.-Wiem gdzie Harry ma cię zabrać, więc załatwiłam ci ją.
-Kocham cię!-krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyje.
-Dobra, dobra.A teraz idę.
Siostra wyszła, a ja postanowiłam, że do sukienki wezmę czarne szpilki z kokardkami i inne dodatki.Końcowo wyglądało to TAK.

***

Zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja zleciałam otworzyć.Harry stanął prze de mną w garniturze."Umarłam" z wrażenia.
-Witaj, piękna.-przywitał mnie, dając mi soczystego buziaka w usta.-Wyglądasz zjawiskowo.
-Ty za to wyglądasz męsko.-uśmiechnęłam się.
Harry się zaśmiał.
-Idziemy?-zapytał.
-Tak.
Wyszłam z Harry'm za drzwi, zamknęłam je i włożyłam klucze do torebki.Dopiero teraz przed sobą ujrzałam limuzynę.
-Harry!
-Słucham?
-Po co ta limuzyna?
-Oj tam.Wsiadaj.-Harry niczym prawdziwy dżentelmen otworzył prze de mną drzwi, później zamknął i wsiadł z drugiej strony.Limuzyna ruszyła, a moje serce zaczęło mocniej bić.

***

Wysiedliśmy przed jakąś wykwintną restauracją, której nazwy nawet nie potrafiłam wymówić.
Harry wyszedł z limuzyny, a potem otworzył mi drzwi.Podał mi rękę i wysiadłam.
-Harry...-powiedziałam zaniepokojona.
-Tak?
-Nie chcę ci zrobić wstydu, ale ja nigdy jeszcze nie jadłam w takiej restauracji i wiesz...
-O to się nie martw.-uśmiechnął się łobuzersko chłopak.
Weszliśmy do lokalu.
Harry powiedział coś do bani stojącej przy drzwiach i weszliśmy.Poprowadziła nas do stolika, gdzie nie było nikogo.Taki jakby pokoik, a na środku stół.Podała nam menu i wyszła.
-Co chciała byś wziąć?-zapytał poważnie Harry.
Spojrzałam się na loczka, który z wykwintną miną wybierał coś z dań.Zaśmiałam się.Harry zaraz po mnie.
-Co cię tak śmieszy dzieweczko?-zapytał.
-Harry, nie mów tak.Kojarzy mi się z innym słowem.
-Dziewica?- zapytał Harry, zabawnie ruszając brwiami.
-Tak.Bardzo się kojarzy.A teraz przestań.
-Ok.Tylko małe pytanie, mam.
-Tak?
-Tak z ciekawości...jesteś dziewicą?-zapytał.
Najpierw spojrzałam się na niego, jak na debila, ale potem zaśmiałam się.Harry złapał mnie za prawą rękę, po czym się uśmiechnął.
-Jestem.
Harry spojrzał się na mnie wzrokiem, takim jakbym kłamała.
-Co się tak patrzysz? To prawda!-zaśmiałam się.
-Taka ładna i jeszcze nikt nie ruchał?-zapytał z niedowierzaniem Harry,a potem się otrząsnął, bo dotarło do niego, co tak naprawdę powiedział.-Nie, przepraszam ja czasem jestem zbyt chamski, dziecinny, zboczony i takie tam.Mam dużo wad.Bardzo dużo.Mam nadzieję, że je zaakceptujesz.Skoro już jesteśmy para, to pora żebyśmy się bardziej poznali.Wiemy już o sobie sporo rzeczy, ale tak ze szczegółami.Proszę.Jestem ciekawy całego twojego życia.Tak na mnie działasz.Uśmiechnęłam się.
-Ok.A więc


*Z perspektywy Alice*


Mieliśmy spotkać się przy budce z lodami.Podążałam tam i ku celu ujrzałam Liam'a.
-Witaj, kocie.-powiedział Liam i uśmiechnął się na mój widok.
-Kocie? Cóż za słowa! Pójdziesz do piekła!-zaśmiałam się.
Liam objął mnie w pasie.
-Za uczucia do ciebie już dawno powinienem siedzieć w piekle.
Przytuliłam go.
-Zaraz, zaraz.Liam...jakie uczucia?-zapytałam.
-Moje do ciebie.
Uśmiechnęłam się.
-Liam.Ty coś do mnie czujesz?-zapytałam z niedowierzaniem.
Na policzki Liam'a wlał się rumieniec.
-Tak.-przyznał.-Chciałem ci to wcześniej powiedzieć, ale...Jestem tchórzem, boję się ładnych dziewczyn.
Zaśmiałam się.
-Ale mnie się nie powinieneś bać.
-Czemu?
-Bo ja jestem brzydka.-westchnęłam.
-Alice nie gadaj głupot!
-Nie gadam głupot!
-Ja wiem swoje ty też.Jednak chcę żebyś dzięki mnie doceniła to, że jesteś przepiękna.Alice Juliet Parker, czy zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał.
Rzuciłam mu się na szyje i zaczęłam płakać.Nie wiem z jakiego powodu.
-Hej mała.-odsunął się ode mnie.-Ja nie chciałem sprawiać żebyś płakała, tylko żebyś była szczęśliwa.Chyba, że nie chcesz...-przerwałam mu.
-Jasne, że chcę! Jesteś moim ideałem!-krzyknęłam.
-Serio?-zapytał ze zdziwieniem.-Myślałem, że podoba ci się ktoś inny z zespołu.W końcu ja jestem najbrzydszy...
-Ej Liam! Nie mów tak! Skoro ja nie mogę mówić, że jestem brzydka to ty również! Ty jesteś moim ideałem i koniec kropka.
Liam się uśmiechnął.
-Co powiesz na krótki spacer?-zapytał.
-Możemy.
-Albo nie!-krzyknął Liam.-Zrobimy coś lepszego.-powiedział i pociągnął mnie za rękę.


*Z perspektywy Alex*


Po zjedzonej kolacji pojechaliśmy do domu 1D.Harry powiedział, że dom mamy tylko dla siebie, bo reszta gdzieś wyszła.Wchodziliśmy właśnie do salonu.
-Wiesz...Może chodźmy do mojego pokoju.Mam dla ciebie niespodziankę.
Harry złapał mnie za rękę i pobiegliśmy na górę.
Chłopak posadził mnie na łóżku,a sam prze de mną ukląkł.Przyłożył moją dłoń do swojej.W tej scenie wyglądaliśmy jak Tarzan i Jane, którzy widzą się po raz pierwszy.
-Your hand fits in mine like it's made just for me.-w pokoju rozległy się dżwięki wydawane przez gardło Harry'ego.Nie wierzę, że on śpiewa dla mnie Little Things!-But bear this in mind it was meant to be.And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.And it all makes sense to me.
Z oczu płynęły mi łzy, chociaż dzielnie próbowałam je powstrzymać.Chłopak nie przestawał śpiewać.Nawet nie skapnęłam się kiedy dotarł do solówki Niall'a.
-You'll never love yourself half as much as I love you.You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself, Like I love you.
Gdy skończył byłam cała zapłakana.Harry natychmiast otarł moje oczy z łez.
-Jesteś taka słodka jak płaczesz.-Uśmiechnął się, siadając koło mnie.
Przytuliłam się do niego.Loczek w pewnym momencie uniósł mój podbródek i namiętnie pocałował.Był to zaborczy pocałunek, lecz dawał mi wiele rozkoszy.Po kilku minutach nasze pocałunki stały się bardziej intensywniejsze.Rozłączyliśmy się od siebie ciężko dysząc.Harry zdjął swoją marynarkę, po czym położyliśmy się na łóżku nie przestając się całować.


*Z perspektywy Alice*


Weszliśmy do sklepu z biżuterią do, którego ciągnął mnie Liam.
-Po co my tu?-zapytałam śmiejąc się.
-Zobaczysz.
Chłopak powiedział, żebym poczekała przed sklepem.Krzyczałam na niego, żeby nie kupował mi nic drogiego, jak miał zwyczaj robić to swoim dziewczyną.Liam odpowiedział, że raczej nie będzie to nic drogiego.To będzie prezent dla nas obojga.Czekałam przed sklepem, gdy wyszedł z niego Liam.Podał mi  fioletową bransoletkę z imeniem "Liam", a sobie kazał nałożyć identyczną, tylko, że z imieniem "Alice".Założyłam mu, a on mi, po czym rzuciłam mu się na szyję.
-Wspaniały prezent! Kocham cię!-tuliłam go.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnął się.-Dla ciebie nawet skoczył bym z mostu.
-Ale gdybyś skoczył, to nie miałabym tak świetnego chłopaka.-zaśmiałam się.
-Nie prawda.To ty jesteś wspaniała dziewczyną.-powiedział i wtedy TO stało się po raz pierwszy.
Liam mnie pocałował! Tak przy wszystkich! Myślałam, że woli to robić na osobności, lecz jednak się myliłam.Chłopak mnie całował, a wszyscy robili nam zdjęcia.W końcu się rozłączyliśmy.
-Tak.-powiedział Liam całkiem donośnie.-Ja i Alice jesteśmy razem! Od teraz chcę, żeby wiedział o tym cały świat.Żeby wiedział, że w końcu jestem szczęśliwy!-krzyczał do tłumu.
Zaśmiałam się.Złapałam go za łokieć.
-Liam koniec tych wygłupów.Chodźmy!
Chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy.
-Gdzie w ogóle idziemy?-zapytałam.
-Do domu nie możemy, więc...Co powiesz na kino?-zapytał.
-Jeśli leci coś fajnego, to nie ma sprawy!
-Ok!

***

Przez kolejne minuty ja i Harry praktycznie nie odrywaliśmy się od siebie.Ręce Harry'ego wędrowały po całym moim ciele.
-Harry?-zapytałam zdyszanym głosem.
-Tak?
-Ja chcę się z tobą kochać.
C.D.N.
     -------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam! Od długiego czasu po raz pierwszy pojawił się tu długi rozdział :)
Zapraszam do komentowania! :)

środa, 8 maja 2013

Imagin A&A cz.11 ♥



*Z perspektywy Alice*

*A kto?*-napisałam z wielkim zdziwieniem.
Po tym sms nie dostałam już odpowiedzi.
WTF?
Co to w ogóle było?
Usiadłam obok Alex i wybuchnęłam głośnym śmiechem.Od razu zakryłam sobie usta.Zobaczyłam, że siostra się budzi, więc wybiegłam z kuchni.Weszłam do łazienki i zaczęłam się czesać.Zaraz potem wyszłam, bo nie słyszałam kroków czy dźwięków wydawanych przez Alex.Pobiegłam do Merissy.Zobaczyłam, że właśnie się obudziła.
-Hej,mała.Co tam?-zapytałam.
-Jaka mała?-zapytała.-Jestem już duża!
Zaśmiałam się.
-Ok.Idziemy robić śniadanie?-zapytałam.
Merissa zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Co jest?-zapytałam.
Merissa natychmiast spuściła wzrok.
-Hej.-powiedziałam i uniosłam jej podbródek, tak, że teraz patrzała mi prosto w oczy.-Mi możesz zaufać.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Nie umiem.-powiedziała ze wstydem.
-Nie umiesz mi zaufać?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie.-zaprzeczyła od razu.-Nie umiem robić śniadania...
Zaśmiałam się.
-Nigdy go nie robiłaś?-zapytałam.
-Nie.-zaprzeczyła znowu dziewczyna.-Nigdy go nie jadłam.
To mną wstrząsnęło.Harry miał rację co do zabrania Merissy do domu.To biedna dziewczyna.
-Co takiego?-zapytałam z niedowierzaniem.
Usiadłam koło dziewczyny i ją objęłam.
-Pochodzę z niezbyt bogatej rodziny, w domu oprócz mnie było jeszcze siedem dzieci.-powiedziała.-Gdy dowiedzieli się, że mam wizję to...
-Co? Jakie wizje?
-Jeśli jest pełnia i na kogoś spojrzę, potrafię przepowiedzieć mu przyszłość.
Rozdziawiłam buzię w niedowierzaniu.
-Mów dalej.-zachęcałam dziewczynę.
-Pewnego dnia rodzice stwierdzili, że jestem potworem, bo mam wizje.Wyrzucili mnie z domu.Od tego czasu szlajałam się po krzakach,żebrałam i takie różne.Do momentu, w którym nie znalazł mnie Harry.
Przygarnęłam do siebie Merissę.
-Boże.Tak dużo przeszłaś.Współczuję Ci.
Merissa mocno mnie przytuliła i zaczęła płakać.
-Zostaniesz moją siostrą?-zapytała.
Kąciki moich ust się lekko uniosły.
-Ja, Alex, Harry i reszta.Od teraz wszyscy jesteśmy twoim rodzeństwem i wszyscy będziemy Ci pomagać.


*Z perspektywy Alex*


Obudził mnie śmiech Harry'ego.
-Co się dzieje?-zapytałam półprzytomna.
-Jesteś...a z resztą.Mam tylko nadzieję, że "Kocham cię Gratian" nie znaczy nic wielkiego.
-Co?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Eee...nic.Ale przyszedłem tu po to, bo mam dla ciebie niespodziankę...
C.D.N...

wtorek, 23 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.10 ♥


*Z perspektywy Alice*

Rozmyślaliśmy co takiego można zrobić,gdy usłyszeliśmy otwieranie drzwi frontowych.
-To pewnie Zayn...-westchnął Lou.
Ku naszemu zdziwieniu do pomieszczenia wszedł nie tylko Zayn.
-Alex?Boże!Martwiłam się o ciebie!-podleciałam do siostry i ją przytuliłam.Ta cała sprawa,wiesz my nie...
-Harry wszystko mi wyjaśnił.-powiedziała sister.
-Oh,tak się cieszę!
Zrobiliśmy wszyscy grupowego przytulasa.
-A tam koło Harry'ego kto stoi?-zaciekawiłam się 16-letnią dziewczyną.
-Była sama.Płakała.Powiedziała mi kilka słów.Rodzice jej nie chcą.Postanowiłem,że ją ze sobą wezmę.-wytłumaczył wszystkim Harry.-Jak na razie zamieszka z nami.
-Ale u nas nie ma już miejsca.-powiedział Zayn.-Została jedynie podłoga.
-Mogę spać na ziemi.-powiedział Harry.
-No co wy!U nas jest wolna cała chata możemy ją wziąć!-powiedziałam.-Jak masz na imię słonko?
-Merissa.-odpowiedziała dziewczyna.
-Jak ładnie!-krzyknęłam.
Dziewczyna się uśmiechnęła.
***
Obudziłam się rano leżąc na podłodze w salonie.
Co się tu działo?
Wszędzie porozrzucane były plastikowe kubeczki,a po podłodze walały się puszki piwa i inne alkohole.
Zobaczyłam,że na kanapie obok mnie śpi Merissa.Wyglądała słodko.Jej różowe falowane włosy...zaraz,zaraz...różowe?Chyba wczoraj jej się nie przyjrzałam.Dziewczyna zdawała się urocza,bo miała różowe włosy...wyglądała mniej więcej tak.Ogarnęłam się trochę i poszłam poszukać Alex.Zastałam ją śpiącą na krześle w kuchni.No super,Merissa na kanapie,Alex na krześle,a ja na podłodze.Uhhh.Już miałam robić śniadanie gdy wpadłam na genialny pomysł.Wyjęłam z szafki kuchennej markera,który zawsze tam leży,bo Alex nie chcę go odnieść.Teraz za to zapłaci.Roześmiałam się złowieszczo po cichu.Podeszłam do Alex i najpierw namalowałam jej markerem wąsy,a potem zaczęłam mazać po całej twarzy.To cud,że się nie obudziła!Chyba wczoraj była serio gruba impreza.Napisałam jeszcze jej na ręce "Kocham cię Gratian".Uwielbiałam ją wkurzać,bo kiedyś w gimnazjum kochała się w takim Gratianie.Jednak chłopak jej nie chciał,więc wszyscy się z niej nabijali.Zobaczymy co na to powie.Mam nadzieję,że ten marker się tak szybko nie zmywa.Nagle przyszedł do mnie sms.Wzięłam do ręki swój telefon.Od razu spojrzałam,która godzina.12:45!Zrobiłam wielkie,lecz chwilę później się ogarnęłam.
*Śpisz jeszcze,kocie?*-przeczytałam sms'a od Liam'a.
Kocie?On sie nigdy tak nie wyrażał.Tym bardziej do mnie.
*Emmm,Liam wszystko w porządku?*-odpowiedziałam mu.
Chwilę potem dostałam odpowiedź.
*Tu nie Liam.*
*A kto?*-napisałam z wielkim zdziwieniem.
C.D.N

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.9 ♥


*Z perspektywy Harry'ego*

-Ona...-powiedziała dziewczyna,lecz robiła wrażenie jakby coś trzymało ją przed dokończeniem.
-Tak?-zapytałem lekko poddenerwowany.
-Ona jest...kilka...ulic dalej...jest wkurzona i płacze.-dokończyła dziewczyna,a jej tęczówki nabrały znów fioletowej barwy.
-Ojej,dziękuję za powiadomienie.Mógłbym chociaż wiedzieć jak masz na imię?
-Merissa.-wyszeptała dziewczyna.
-Ja Harry.-powiedziałem.-A teraz pozwolisz,że się oddalę,bo chciałbym coś wytłumaczyć mojej koleżance.
Wstałem i już miałem zamiar wyjść,gdy dziewczyna złapała mnie za rękę.
-Jest jeszcze jedna rzecz.-powiedziała.
-Jaka?
-Ja...widziałam,że...wy..jesteście sobie przeznaczeni.Macie wspólną przyszłość.-powiedziała a jej tęczówki nabrały jaśniejszego koloru.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.Ja i Alex?Wspólna przyszłość?Jestem chętny!
-Dziękuję za powiadomienie.-uśmiechnąłem się i już chciałem iść,gdy dziewczyna zaczęła płakać.
-Nie odchodź.Ja nie chcę znów być sama.-krzyczała szlochając.
Pogłaskałem Merissę po głowie.
-To chodź ze mną.

*Z perspektywy Alice*

Nadal zastanawiałam się czy dobrze zrobiliśmy z tym zdjęciem.Alex uciekła,Harry za nią.Nie ma ich już prawie godzinę!
Siedzieliśmy wszyscy na kanapie w absolutnej ciszy.Ja siedziałam w objęciach Liam'a.Jaki on słodki!
-To co robimy?-zapytał Niall,który wcinał już szóstą zrobioną prze ze mnie kanapkę.
-Siedzimy.-powiedział chamsko Zayn.-Gdyby nie ty i Alice nie siedzielibyśmy tylko była by gruba impreza!A teraz pozwólcie,że wyjdę na papierosa.
Zayn wyszedł z domu.Zostaliśmy tylko we 4.
-Będziemy tu tak bezczynnie siedzieć?-zapytał znudzony Lou.
-Ja nie mam zamiaru.-powiedziałam.
-Ja też.-powiedzieli jednocześnie Liam i Niall.
-To co robimy?-zapytał Louis.
Nagle usłyszałam,że dzwoni mój telefon.
-Poczekajcie sekundę.Odbiorę.

*Z perspektywy Alex*

Wkurzona usiadłam na jakiejś ławce niedaleko mojego domu.Łzy leciały strumieniami.
Co on sobie wyobrażał?
Co chwilę słyszałam,że ktoś do mnie dzwoni,lecz nie odbierałam telefonu.W tej chwili nic mnie nie obchodziło.Po za tym wolę,żeby nikt mnie nie usłyszał w takim stanie.W oddali słychać było dwa "zbliżające się" głosy.Jeden należał do chłopaka koło 19-stki,a drugi do 16-letniej dziewczyny.
-Jesteś pewna?To tu?-usłyszałam.
-Tak.-odparł dziewczęcy głos.
Nagle prze de mną pojawiła się jakaś dziewczyna i Harry.
-Co ty tu robisz?!-zapytałam.
-No,przyszedłem i...
-Po co? Żeby mnie znowu upokorzyć?!-wykrzyczałam.
-Ja nie chciałem.To oni zrobili to zdjęcie.Nawet nie wiedziałem,że to takie świnie.Moje uczucia do ciebie są naprawdę szczere.
Nie odzywałam się.
-Czyli mi wybaczasz?Chociaż nic nie zrobiłem.
-Wybaczam.-powiedziałam.-Skoro to nie twoja wina...
Dziewczyna szturchnęła Harry'ego łokciem.
-Emmm,Alex mam pytanie.
-No dawaj.
-Czy zrobiłabyś mi ten zaszczyt i została moją dziewczyną?
-Ty...się mnie...pytasz...czy...dziewczyną?-zapytałam zszokowana.
-Tak.
-No to mogę się zgodzić.
Harry usiadł koło mnie i mnie przytulił.
-A tak w ogóle kim jesteś?-zapytałam dziewczynę.
-Merissa.-podała mi rękę,a ja ją uścisnęłam.-Wiem,że ty jesteś Alex.
Uśmiechnęłam się.
-Może wrócimy już do domu?-zapytał Harry.
-Okej,wracajmy.

środa, 17 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.8 ♥


*Z perspektywy Alex*

Wyszłam do kuchnie nie zwracając na nich uwagi.Usłyszałam głośniejszy śmiech i poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach.
-Harry?-odwróciłam się.-Co ty tu robisz.
-Obejmuję cię.-powiedział uwodzicielsko.
Wyswobodziłam się z jego objęć.
-Niall albo moja siostra ci kazali,nie?-zapytałam.
-Ale co?-zapytał zdezorientowany.
-Uwieść mnie,a potem śmiać się ze mnie,że uwierzyłam,że komuś się podobam...
-Wcale nie!Przecież wiesz jak mnie wkurwiają...
Nie zwracając na niego uwagi wyjęłam sok z lodówki i nalałam do szklanek.Zabrałam się za robienie kanapek Niall'owi.Harry do mnie podszedł.
-Dlaczego sądzisz,że nikomu się nie podobasz?-zapytał.
-Bo jestem skończoną ofiarą,beztalenciem i jestem brzydka.
-Nie mów tak!-powiedział chłopak i nasze usta złączyły się w pocałunku.
Nagle usłyszeliśmy dźwięk robienia zdjęcia z telefonu komórkowego.
-Mam to!-krzyknęła siostra do Niall'a.
Odsunęłam się od Harry'ego.
-No wiedziałam,że chcecie mnie upokorzyć!Wiedziałam!-wykrzyczałam i ze łzami w oczach wybiegłam z domu.

*Z perspektywy Harry'ego*

-Pojebało was?!-krzyknąłem.
-Nie.-powiedzieli stanowczo Niall i Alice.
-To po jaką cholerę zrobiliście nam zdjęcie?!-krzyczałem wkurzony.
-Dla żartów...-zaczął Niall.
-Dla żartów?!Gdybyście mięli coś w głowach,to byście nie robili tego zdjęcia!Jest 24.45!Kto wie czy nikt jej nie zgwałci czy porwie?!-wykrzyczałem im w twarz i wybiegłem z domu.
Szedłem uliczkami,których nie widziałem przenigdy.Wszędzie były zarośla i gałęzie.Dzisiaj była pełnia,więc było całkiem jasno.Próbowałem znaleźć Alex,gdy usłyszałem głośny płacz.
-To ona.-szepnąłem do siebie.
Podbiegłem do dziewczyny siedzącej na ławce,jednak myliłem się,to nie była Alex.
-Hej,co porabiasz o tak później godzinie tutaj?-zapytałem siadając koło niej.
Dziewczyna mi nie odpowiedziała.
-Hej,mnie się nie musisz bać.-powiedziałem spokojnie.
Dziewczyna spojrzała mi głęboko w oczy.Ja zrobiłem to samo.Jej tęczówki nie były zwykłego koloru.Były one fioletowe.Przeszły mnie dreszcze.
-Co jest?-zapytałem spokojnie.
-Wyrzucili mnie z domu.-powiedziała dziewczyna.-Dziś pełnia.Jestem niebezpieczna.
-Co?Dlaczego?
-Jestem potworem!-wykrzyczała dziewczyna prawie sycząc mi w twarz.
-Nie rozumiem.
-Jestem odmieńcem.Zawsze w pełnię moje tęczówki jarzą się na fioletowo.Dlatego wyrzucili mnie z domu.
-Współczuję.Dlaczego tak się dzieje?-zapytałem.
-Bo ja przewiduję przyszłość.
-Jak to?-zapytałem.
-Normalnie.Jestem takim jakby "jasnowidzem".
-A mogłabyś mi powiedzieć,gdzie jest moja koleżanka Alex?-zapytałem.
-Podaj mi rękę.-zrobiłem jak kazała.
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy.Jej fioletowe dotąd tęczówki zaczynały się robić białe.
-Ona...
C.D.N

Imagin A&A cz.7 ♥

*Z perspektywy Alice*
-Ale kto powiedział,że pójdziecie?
-Możemy?
-No dobrze,ale bez żadnych wygłupów!-powiedział tata.
Ucieszyłam się,bo tata czasami bywa bardzo uparty i mógł nas nie puścić.
-Dziękuję.-powiedziałam i przytuliłam tatę.
Na dół zeszła Alex.
-O co chodzi?-zapytała.
-O ten tramwaj co nie chodzi...-odpowiedziałam.
Siostra wywróciła oczami,a ja się zaśmiałam.
-Lecz się.-stwierdziła.
-Jak wy się odzywacie...-powiedział tata z niedowierzaniem.
-Normalnie.-powiedziałyśmy razem z siostrą.
-No właśnie widzę...
-Słyszeć możesz co jedynie.-siostra podeszła do taty i go przytuliła.-Niedługo wjeżdżacie...Co my bez was zrobimy?
-Nie zrobicie to nie wiem,ale zrobić,to na pewno zrobicie imprezę.-stwierdziła mama.
Spojrzałyśmy na siebie z siostrą.
-Co powiesz na melanż XXI wieku?-spytała sister.
-Jestem za!-krzyknęłam.
-Tylko spróbujecie...to wrócicie do nas,do Polski.-powiedział tata.
-To może raczej nie?
-RACZEJ.
***
Od wyjazdu rodziców minęły dwa dni.Chodziłyśmy z siostrą po prawie pustym domu.
-Nudno tu.-stwierdziłam.
-Noooo...Masakrycznie.
-Co powiesz na melanż?
-Przecież jak go zrobimy,to jedziemy do Polski.-stwierdziłam z niesmakiem.
-Ale melanż tylko z chłopcami.
-Oni są gorsi niż 3297508369486496 gości na raz wziętych!
-Ale możemy ich zaprosić.
-No możemy.Chyba nie zrobią aż takiego burdelu.
-Miejmy nadzieję...
***
Chłopcy wbili do naszego domu z hukiem.
-Nie dało się głośniej?!-zapytała zdenerwowana siostra.
-Nie bulwersuj się tak!-krzyknął Lou.
Niall,Harry,Zayn i Liam usiedli na kanapie w pokoju.Ja,moja siostra i Louis usiedliśmy na fotelach.
-Mam nadzieję,że chłopcy nie zrobią za dużego bałaganu.-powiedział Liam.
Louis,Niall i Harry uśmiechnęli się łobuzersko.
-O Boże...-westchnął Zayn.-Z kim ja żyję?!

*Z perspektywy Alex*

-Może chcecie coś do picia?-zapytałam.
-Czemu,nie?-zapytał Niall.-A macie coś do jedzenia?
Wszyscy się zaśmiali.
-Niall,chociaż u nich nie wyżeraj jedzenia!-krzyknął Liam.
-Nie ma sprawy głodomorze,znajdzie się dla ciebie kanapka.
-Tylko jedna?-zapytał z miną szczeniaczka.
-To na mnie nie działa...ugh Niall...dobra zrobię ci dwie.
-Mało,ale chociaż dwie.-uśmiechnął się farbowany.-Harry może byś pomógł Alex?
Moja siostra wybuchnęła śmiechem.Pozostali chwilę za nią.
-Musicie tak męczyć Harry'ego?-zapytałam.
-UUUUUU!-rozległo się w salonie.
Wyszłam do kuchni nie zwracając na nich uwagi.Usłyszałam głośniejszy śmiech i nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach...
C.D.N

czwartek, 11 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.6 ♥

*Z perspektywy Alex*
-Przyszedł do ciebie sms,to wzięłam twoją komórkę i go przeczytałam...
-I?!
-Harry się pyta czy chcesz iść jako jego osoba towarzysząca!
-Serio?!-wyskoczyłam spod prysznica i założyłam szlafrok.Obie z siostrą spojrzałyśmy na sms'a..
-Weź te włosy!-krzyknęłam,bo włosy Alice zasłaniały mi ekran telefonu.
-Dobra,dobra.
On na serio chciał ze mną iść!
-Jaram się!-krzyknęłam.
-Ja również.Przecież idę z Liam'em!
-Dobra,idź już stąd!-powiedziałam.
-Pozwalasz więc,żebym się oddaliła?-zapytałam.
-WYCHODŹ,BO CIĘ WALNĘ!
-Chcesz się bić?-zapytałam.
-Nosz kurwa,wychodź!
-Nie.
-Czemu?!
-Bo nieeeee!
Obie się zaśmiałyśmy,po czym walnęłam lepa Alice.Ta,przez chwilę potrzymała się za policzek,lecz już po kilku sekundach mi oddała.Przekształciło to się w dziką walkę.Nagle do łazienki wbiła mama.
-ZNOWU?!-krzyknęła.
-Alice zaczęła!-krzyknęłam.
-Alex zaczęła!-krzyknęła siostra.
-Dlaczego Bóg mnie tak skarał? -zapytała mama.-Nie wiem co wy będziecie robić jak wyjedziemy.
Siostra zaczęła znacząco ruszać brwiami.Mama się kompletnie załamała.
-Właśnie.Wyjeżdżacie.A to już za 6 dni!-krzyknęłam.
-Boję się was zostawić.-powiedziała mama.
Podeszłyśmy do niej i ją przytuliłyśmy.
-Jakie to słodkie.
-Wiemy.-powiedziałyśmy z siostrą.-A gdzie tata?
-Załatwia sprawy w swoim pokoju,związane z przeprowadzką.
-Ahym.
-Chodźcie zaraz na kolację.-powiedziała mama.
-Ok.-powiedziałyśmy.
Mama i siostra wyszły z łazienki.
NARESZCIE!
*Z perspektywy Alice*
Zeszłam na kolację,gdy usłyszałam wibracje mojego telefonu.Przyszedł do mnie sms.Wyciągnęłam komórkę i przeczytałam sms'a.
*I jak tam?Podekscytowana koncertem?*-napisał do mnie Liam.
*Nawet nie wiesz jak bardzo!A ty?*-odpisałam.
*Ja też :) Najfajniejsze jest to,że wybieram się z tobą*-odpisał.
Uśmiechnęłam się do ekranu.Kilka słów a cieszy.
*Też się z tego cieszę :D Mam nadzieję,że to będzie wspaniały wieczór...*
*Pewnie,że będzie!Mam dla ciebie niespodziankę!A teraz wybacz,ale muszę się zbierać.Pa :)*-odpisał.
*Bye :]*
Wsadziłam telefon do kieszeni i usiadłam przy stole.
-Kto to taki pisał?-zapytał tata.
-Liam.-wypowiedziałam to i miałam banana na twarzy.
-Ten z tego twojego ulubionego zespołu?
-Tak.
-To plakaty umieją pisać?-zdziwił się tata.
-Tato!Tym razem nie żartuję,na serio do mnie pisze.A jutro idę z nim,z Alex i resztą zespołu na koncert Rihanny.
-Co?
-No tak.
-Ale...
C.D.N

wtorek, 9 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.5 ♥

*Z perspektywy Alex*
-Hej!-krzyknął z dołu Liam.
-Jest na dole Alice?!-zapytałam,bo martwiłam się o siostrę.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam.Nie powinnam mówić,że jest głupia.
-Jest!-krzyknął znowu Li.
Odetchnęłam z ulgą.W naszym pokoju nagle zjawił się Harry.
-Kurde mój pomysł już nie zadziała...-westchnął ze smutkiem Lou.
-No kurde,no!-krzyknął Zayn.
W salonie zjawili się Lia i Alice.Podbiegłam do siostry i ją przytuliłam.
-Tęskniłam za tobą!Gdzieś ty się podziewała?
Siostra nie odwzajemniła uścisku,ani nic nie powiedziała.
-No nie fochaj się!
Siostra spojrzała na ziemię i na sufit,a potem na mnie.
-Nie potrafię się na ciebie długo gniewać.-powiedziała siostra i mnie przytuliła.
"Awwwwww!"-rozległo się po pomieszczeniu.
Wyswobodziłam się z jej uścisku.
-Mamy dla was prezent!-powiedział Li.
-Jaki?-zapytali wszyscy.
-Idziemy jutro na Rihannę!Mam osiem wejściówek.Alice pójdzie jako osoba towarzysząca mi,Perrie towarzysząca Zayn'owi,El Louis'owi,a Harry i Niall są wolni.Więc,Alex wybieraj z kim chcesz iść.
-Obojętnie mi.-skłamałam.
Tak naprawdę bardzo chciałam iść z Harrym.Ten chłopak jest moim ideałem!
-Niall?
-Ja biorę jedzenie-zaśmiał się Niall.-Żartuję,przecież Harry jest zakochany w Alex,nie będę mu jej zabierał.
Wszyscy wpadli w śmiech tylko Harry spalił buraka.
-Odczepcie się ode mnie!-krzyknął.
-To my będziemy się zbierać.-powiedziała siostra.-Przyjdziemy do was jutro dwie godziny przed koncertem.
-Pojadę po was.-powiedział Harry.-Tylko podajcie mi swoje numery,jakby coś poszło nie tak.
-To tylko pretekst,żeby wziąć numer Alex!-krzyknął Zayn.
Ponownie wszyscy się zaśmiali.
-Nosz kurwa,no!-krzyknął Hazza.
Podałam Harry'emu swój numer.Widziałam też ukradkiem jak,Alice podaje swój numer Liam'owi.
-Do zobaczenia!
-Pa!
***
Brałam właśnie prysznic,gdy do łazienki wbiła Alice.
-Nie uwierzysz!-krzyknęła.
-Co takiego?!-krzyknęłam wkurzona,że nie zapukała.
Wie,że nigdy się nie zamykam,to mogła chociaż raz pieprznąć w te cholerne drzwi.
-Przyszedł do ciebie sms,to wzięłam twoją komórkę i...
C.D.N.

Imagin A&A cz.4 ♥

*Z perspektywy Alice*
Nagle naszym oczom ukazała się...
Rihanna!
To była naprawdę ona!
Weszła do kawiarenki,siadła przy jakimś stoliku.Towarzystwa dotrzymywali jej dwóch ochroniarzy.
-Patrz to Rihanna!-szepnęłam do Liam'a.-Jestem jej fanką!
-Ja też!Może podejdziemy?-zapytał.
-Niee,pewnie ma już i tak dużo fanów na głowie.
Powiedziałam to i przy naszym zaskoczeniu Rihanna podeszła do nas.
-Hej.-przywitała się.
-Dzień dobry.-powiedzieliśmy oboje.
-Mogłabym zrobić sobie zdjęcie z Liam'em?-zapytała.
-Ze mną?-zapytał zdziwiony Liam.
-Z tobą.-uśmiechnęła się kobieta.
-Słońce-zwróciła się do mnie.-Mogłabyś zrobić nam zdjęcie?
-Nie ma sprawy.
Rihanna podała mi jej aparat.Kobieta przytuliła się do Liam'a,a ja cyknęłam fotkę.
-Poczekajcie,zrobię jeszcze z telefonu Liam'a.
Liam podał mi swój telefon,a ja znowu zrobiłam zdjęcie.
-Przepraszam panią,moja koleżanka też by mogła z panią zdjęcie?Jest pani wielką fanką.-uśmiechnął się Liam.
-Oczywiście.
RiRi i ja stanęłyśmy koło siebie.Dałam Liam'owi mój telefon.Zrobił dwie foty i oddał mi go.
-Dziękujemy bardzo.-odparłam.
-Nie ma sprawy.Po za tym mam jeszcze kilka wejściówek na miejsca VIP na mój koncert.Chcielibyście na niego wpaść?-zapytała Rihanna.
-Wie pani,reszta zespołu i ich dziewczyny się chyba obrażą...
-Nie ma sprawy,mogę wam dać 10 wejściówek.
-Wystarczy nam dziewięć.-powiedział Li.
-Okej.-kobieta wyciągnęła z torebki wejściówki VIP.Do zobaczenia na moim jutrzejszym koncercie!-pożegnała się i odeszła do swojego stolika.Byliśmy z Liam'em mega podnieceni.
*Z perspektywy Alex*
Nagle zapadła cisza.Po tym jak moja siostra wyszła,a Liam pobiegł za nią nikt się nie odzywał.
-Włączymy w końcu ten film?-zapytał Niall.Zjadłem już prawie cały popcorn,a film nadal się nie zaczął...
-Okej.Włączamy.-powiedział Harry.
Przez ten film co chwilę wybuchaliśmy gromkim śmiechem.
-Boże!Jak ja się głupio śmieję!-powiedziałam w końcu.
-Nie prawda!- z protestowali chłopcy.
-Masz ładny śmiech!-krzyknął Harry.
-UUUUU!-krzyknęli pozostali chłopcy.-Ktoś tu się zakochał!
-Nie prawda!-krzyknął Harry.
-Prawda!-krzyknęli pozostali.
Ja siedziałam cicho i się nie odzywałam.
-Widać to.Alex ci się podoba.Przyznaj się.
Popatrzałam się dyskretnie na Harry'ego.Widać było,że był zamieszany.
-Może zajmijmy się filmem?-próbował wybrnąć z sytuacji.
-Nie,póki nie odpowiesz!-krzyknął któryś z chłopców.
-Dajcie mi oglądać!-krzyknął Harry.
-Nie e!-krzyknął Niall.-Widać,że cię to nie interesuje!Interesuję cię Alex!
Harry się wkurzył i poszedł do swojego pokoju.Usłyszeliśmy trzask drzwi.
-On udaje,żeby się nie zbłaźnić.Zakochał się w tobie.My to widzimy.-powiedział Lou.
-Ta jasne.-westchnęłam i zajęłam się filmem.
***
Film się skończył,a chłopcy od razu zdali recenzje.
-Niezły.-powiedział Niall.
-Niezły?-zapytał Zayn.-Był bombowy!
-Louis powinien napisać własną komedię!-krzyknął Niall.
-To byłoby mega śmieszne!-stwierdziłam.
-I to jak!-krzyknął Zayn.
-Mam pomysł!-krzyknął Loui.
-O!Uwaga!Louis ma pomysł!
-No więc..-zaczął,gdy usłyszeliśmy otwieranie drzwi frontowych...
C.D.N

sobota, 6 kwietnia 2013

Imagin A&A cz.3 ♥

*Perspektywa Alice*
-Dzieńdoberek panienki!-powiedział Harry jak wsiadałyśmy do auta.
-Hej-zaśmiałyśmy się.
-Ładnie wyglądacie.
-Dzięki.
***
Weszliśmy do domu One Direction.W przedpokoju były ich kurtki i buty.Ściągnęłyśmy też swoje buty.
-Zapraszam do środka!-krzyknął Harry.-Chłopaki,są już panny!
Z jakiegoś pomieszczenia wybiegły 4 sylwetki.
-Hej!-przywitali się.
-Siema!To jest Alice,a ja jestem Alex.-uśmiechnęła się moja siostra.
-Miło was poznać.-stwierdzili wszyscy.
-Chodźmy do środka.-zaproponował Liam.
Weszliśmy do podajże salonu.Na ścianie była powieszona plazma,a na przeciwko niej duuuuuża kanapa,na której było kilka kolorowych poduszek.Obok kanapy stały dwa fotele.Jeden po jednej stronie,drugi po drugiej.Przed kanapą był też mały czerwony stolik.Zayn usiadł na jednym fotelu a Louis na drugim.My i reszta 1D usiedliśmy na kanapie.
-Co oglądamy?-zapytał Zayn.-Horror?
-Niee!-krzyknął Niall.-Jak ostatnio oglądaliśmy horror to Li płakał...
Liam się zaczerwienił.
-Może obejrzymy komedię?-zaproponowałam.
-Czemu,nie?-zapytali wszyscy.
-Zayn zapodaj coś!-krzyknął Hazza.
Chłopak wyjął z szafki jakąś płytę.
-Co powiecie na "Agenci bardzo specjalni"?-zapytał.
-Ja nie oglądałam.-powiedziałam z siostrą w tym samym czasie,a chłopcy wybuchnęli śmiechem.
-Czemu zawsze mówisz to,co ja chcę powiedzieć?-zapytałam.
-Bo ty chcesz powiedzieć,to co ja.
Chłopcy tarzali się na podłodze ze śmiechu,a my nadal się kłóciliśmy.
-Jesteś brzydka-stwierdziłam po jakimś czasie.
-Wyglądasz tak samo jak ja.-powiedziała sister wywracając oczami.
-Ej,dobra skończcie.-powiedział Harry.-To chyba nie na miejscu.Zaraz zacznie się film...
-Ale ona jest chora psychicznie!-krzyknęła moja siostra.
-Tak?-zapytałam.-Okej,pójdę sobie,już ci nie będzie przeszkadzać moja "zryta psychika"-powiedziałam,założyłam buty i wyszłam.
Szłam do przodu,na serio wkurzona na siostrę.Nagle zauważyłam,że od kilku minut ktoś mnie goni.
-ALICE!-krzyknął ktoś.
Nie zważałam na niego i szłam do przodu.Nagle ten "ktoś" mnie wyprzedził.
-Liam?-zapytałam z dziwną miną.
-Tak,a co?-uśmiechnął się chłopak.
-Wiesz,nie spodziewałam się ciebie tu...
-Ale jestem.Goniłem cię,aż od naszego domu.Czemu poszłaś?Przecież Alex ci nic nie zrobiła...
-Ale ona mnie wkurza!Ciągle do mnie coś ma...
-Nie martw się,będzie lepiej.
-Ta,jasne.
-No tak!Wiesz...Dałabyś się wyciągnąć na kawę?-zapytał.
-Eeeeem,pewnie.-uśmiechnęłam się.
-Nie daleko jest kawiarnia,chodźmy!
-Ok.
***
Weszliśmy do jakiejś kawiarni,w której w życiu nie byłam.Chyba jest droga,bo wszystko tu wydawało się takie ekskluzywne.Usiedliśmy przy stoliku.Otworzyliśmy kartę.Popatrzałam na ceny.
-Liam,ale mnie...
-Tak?
-Nie stać mnie na to.
-Nie bój się,zapłacę.
-Nie musisz...
-Ale to chyba ja cię zabieram,nie?Daj za siebie zapłacić.
-Okej.-westchnęłam z niechęcią.
Nagle naszym oczom ukazała się...
C.D.N

Imagin A&A cz.2 ♥

*Z perspektywy Alice*
-A więc?-zapytałam.-Co jest tą niespodzianką?
-Wyprowadzamy się!!!-krzyknął tata.
-Cooo?!-krzyknęłyśmy z siostrą w tym samym momencie.
-Gdzie?!-krzyknęła moja siostra.
-Jedziemy do Polski,tata znalazł tam dobrą pracę!-powiedziała mama.
Zasmuciłam się.Przecież w Polsce mamy minimalne szanse na poznanie One Direction.
-Mamo,ale my nie chcemy...-powiedziałam ze smutną miną.
-Oj nie marudźcie!
-Ale my tu mamy przyjaciół,szkołę.A po za tym nie umiemy polskiego!
-Tego nie przemyśleliśmy.-powiedziała mama do taty.
-Oj,nauczą się!
-Dobra,dziewczynki idźcie do pokoju my to obgadamy.
Razem siostrą poszłyśmy do naszego pokoju.Ja usiadłam na swoim łóżku,a Alex na swoim.
-I co?Chcesz jechać do Polski?-zapytałam jej.
-Nie.
-Tak myślałam.Ja też nie chcę.
Alex nie odzywała się więcej do mnie i wzięła swojego laptopa z biurka.Popatrzała w niego,raz coś napisała.
-Idziemy!-krzyknęła w końcu do mnie.
-Gdzie?Po za tym rodzice...-nie dokończyłam,bo przerwała mi siostra.
-Chodź!Ubierz się w coś ładnego i idziemy!Tylko szybko!
Otworzyłam szafę i w pośpiechu wybrałam TO.Moja sister ubrała się w taki zestaw.
-Gotowa?-zapytała.
-Ale na co?
-Na mieście znowu jest Harry!Mamy szansę go poznać.Tylko nie możemy piszczeć.Będziemy się przechadzać jak normalne dziewczyny.Rozumiesz?
-Rozumiem.To chodź.
Zeszłyśmy na dół,po drodze spotkaliśmy naszych rodziców.
-Gdzie się wybieracie?-zapytała mama.
-My idziemy na miasto,a wy myślcie.-powiedziała Alex.
-No dobrze.Tylko uważajcie!
-Taaa.-westchnęłyśmy pod nosem.
*Perspektywa Alice*
Szłyśmy przed siebie,gdy nagle siostra krzyknęła.
-Patrz!Jest tam!
-Ojej!Chodźmy!
Harry był oblegany przez natrętne fanki,nie chciałyśmy być takie jak one więc po prostu usiadłyśmy na ławeczce.
-Przynajmniej możemy go zobaczyć!-westchnęła siostra.
-Szkoda,że nie ma tu Liam'a...-westchnęłam i wstałam z ławki.
-Szkoda.To chyba nasza ostatnia szansa zobaczenia chociaż Harry'ego.Przecież się przeprowadzamy...
-Kurde.Czemu ci rodzice zawsze muszą coś wymyślić?
-Nie wiem.
W zamyśleniu patrzałam się przed siebie.Nagle widok zasłoniła mi jakaś sylwetka.
-Witam drogie panie!
*Z perspektywy Alex*
-Czy ty jesteś Harry Styles z zespołu 1D?-zapytałam podniecona.
-Tak,ja.-uśmiechnął się szarmancko.
-Bardzo miło mi cię poznać!
Harry wyciągnął do mnie dłoń.Uściskałam ją.
-Jestem Alex.-powiedziałam.-A to moja siostra Alice.
Alice przywitała się z Harry'm.
-To zaszczyt poznać tak piękne dziewczyny!-powiedział.
Na nasze policzki wlały się rumieńce.
-Dzięki.-powiedziałyśmy w tym samym momencie.
-Jesteście niemal identyczne!
-Taaa.-westchnęłyśmy.
-Miałybyście może ochotę poznać resztę 1D?-zapytał loczek.
-Tak!Jesteśmy waszymi wielkimi fankami!-krzyknęłam.
-Jak miło.-rzekł Harry.-Kiedy miałybyście czas się z nami spotkać.
-Chyba jutro.Mamy mało czasu,nie długo się przeprowadzamy.-westchnęła siostra ze smutkiem.
-Mógłbym wiedzieć gdzie?-zapytał chłopak.
-Do Polski.
Harry zrobił zdziwioną minę.
-Spokojnie.-powiedziałam.-My też nie wiemy gdzie to jest.
Wszyscy wpadliśmy w śmiech.
-To widzimy się jutro?-zapytał chłopak.
-Jasne!O której?I gdzie?-zapytała siostra.
-Koło 12,mógłbym po was przyjechać.
-Ale nie wiesz gdzie mieszkamy!
-Pewnie z chęcią mi powiecie.-uśmiechnął się lokowaty-Właśnie wracam do domu,podwieźć was gdzieś?
-Jakby można było to do domu.-powiedziałyśmy z siostrą w tym samym momencie.
Harry się zaśmiał.
-Chodźcie,samochód jest kilka ulic dalej,nie chciałem,żeby go zobaczyli.
-Okej.
*Z perspektywy Alice*
-O mój Boże!Właśnie poznałam Harry'ego Styles'a!-krzyknęła siostra gdy weszłyśmy do domu.
-Kogo?!-zapytała mama.
-No Harry'ego Styles'a!
-To ten taki pedałek z One Direction,ten loczkowaty?
-MAMO!-krzyknęła siostra-To nie jest żaden pedałek!
-Przecież żartowałam,tak się tylko z tobą droczę,słońce.-powiedziała mama i przywitała nas.-Za raz obiad.Po obiedzie powiemy wam co postanowiliśmy z tatą.
-Okej.
***
Po sytym obiedzie zasiedliśmy do stolika w salonie.
-No więc?-zapytałam.
Tata odchrząknął.
-Wyprowadzamy się...-powiedział poważnym głosem tata.
W jednym momencie z siostrą bardzo posmutniałyśmy.
-Ale wy zostajecie.-dokończyła szybko mama.
Wraz z sister zaczęłyśmy się drzeć i skakać po całym salonie.Przytuliłyśmy rodziców.
-O Boże,tak się cieszymy!
-Wyjeżdżamy za tydzień!
*Jutro*
Obudził mnie pisk mojej siostry.
-O Boże Alice!Na śmierć zapomniałam,że Harry miał po nas przyjechać o 12!-krzyczała.
-O FUCK!-krzyknęłam.-Już 11:49!
Wstałam z łóżka,pobiegłam do łazienki,umalowałam się,umyłam i uczesałam.Później poszłam do pokoju aby się w coś ubrać.Wybrałam TO.Moja siostra wybrała ten zestaw.Zbiegłyśmy na dół,gdzie spotkałyśmy zaspaną mamę z kawą w ręku.
-Gdzie się wybieracie?-zapytała.
-Na dwór...-skłamała siostra.
-W takich ciuchach?
-A co z nimi nie tak?
-A nie nic,to gdzie idziecie?
-Do chłopaków z 1D.
-O której wrócicie?
-Nigdy.-zaśmiałam się.-Nie czekaj na nas.
Przed domem ukazał się samochód Styles'a...
C.D.N.

piątek, 29 marca 2013

Imagin A&A cz.1 ♥

*Z perspektywy Alex*
Przechadzając się,już po raz kolejny dzisiaj,po Londynie,zauważyłam wielkie skupisko piszczących dziewczyn.
"Pewnie znowu jakaś gwiazdka przyjechała"-pomyślałam i wywróciłam oczami.
Nie tracąc czasu poszłam dalej uliczką w stronę naszego domu.
*Z perspektywy Alice*
Gdzie podziała się Alex?
Za kilkanaście minut mamy trening,a jej dalej nie ma!
-Mamo!-krzyknęłam.-Zadzwoń do niej!
-Kochanie już ci mówiłam,że telefon zostawiła w domu.
-Niech to szlag!-krzyknęłam.
Chodziłam to w jedną,to w drugą stronę.Po namyśle poszłam spakować Alex na trening,jakby przyszła w ostatniej minucie.Pakowałam właśnie jej nakolanniki,gdy zadzwonił dzwonek.
-Otwórz mamo!-krzyknęłam.
Mama pobiegła otworzyć.
*Z perspektywy Alex*
-Gdzieś ty się podziewała,panno?!-krzyknęła mama od razu po tym jak weszłam.
Wiedziałam,że zaraz będzie 100 kazań na temat wychodzenia z domu.
-Poszłam się przejść...
-Zaraz trening!-krzyknęła siostra i wręczyłam mi torbę z rzeczami.
-Boże...-westchnęłam.
-Mniejsza o to!Pakujcie się do samochodu.-powiedziała mama i wyszliśmy z domu.
***
-A wiecie,że dzisiaj Harry Styles,był na mieście?-zapytała Natalie,gdy wchodziliśmy do szatni.
-Coo?Byłam na mieście i go nie wiedziałam.-powiedziałam.
Chwilę potem skapnęłam się,że ta "gwiazdka",którą otaczało kilkanaście fanek to był Harry.
Zrobiłam facepalm'a a wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Byłam dziś na mieście.Przejść się...
-i?-poganiała mnie siostra.
-No chodzi o to,że widziałam jakieś piszczące dziewczyny,ale nie zważałam na to i poszłam do domu.
-To był Harry,nie?-zapytała Natalie.
-Raczej.-odpowiedziałam i zasmuciłam się.
Dzieliło mnie od niego kilkanaście metrów.
-Spokojnie.-powiedziała moja sister-jeszcze ich poznamy.Wywieziemy daleko i poprosimy o ślub,a jak nie to...
-To po prostu ich zmusimy.-dokończyłam za siostrę.
Zaśmiałyśmy się.
***
Po treningu wróciłyśmy do domu i zrobiłyśmy sobie herbatę.Usiedliśmy wszyscy razem:mama,ja,tata i Alice.
-Mamy dla was niespodziankę.-powiedzieli rodzice.
C.D.N

Bohaterowie ♥


Alice Parker-Pogodna 17-latka,często pomaga innym.Gra w siatkówkę.Lubi słuchać muzyki,leniuchować i śmiać się.Nie lubi warzyw.Jej ulubieńcem z 1D jest Liam.




 

Alex Parker-Ruchliwa 17-latka,często mówi prosto z mostu i ma przez to problemy.Jak jej siostra gra w siatkówkę.Lubi czekoladę.Nienawidzi pająków.Jej ulubieńcem z 1D jest Harry.



Oraz,One Direction!

Inni bohaterowie:

Agnes Parker-mama dziewczynek.
Robert Parker-tata dziewczynek.


W trakcie trwania opowiadania mogą pojawić się inni bohaterowie.

Imagin L&M cz.12

*Z perspektywy Liv*
Zgadnijcie kto stał przy karuzeli?
Nikt inny jak Victor.
-Kim jesteś?!-krzyknął Louis.
-Gówno cię to.-powiedział chamsko Victor.
-To Victor.-powiedziałam.-Przyśnił mi się.Ale z tego co wiem,powinna tu być Mo.
Victor popatrzał się na mnie złowrogo.
-Zapłacisz za to!!!
-Za co?-krzyknęłam.
-Za zdradzenie mojego imienia.
Chłopak wyjął nóż z ręki i szedł w moją stronę.W moim pogotowiu zjawił się Niall.
-Zostaw ją!-krzyknął.
Lecz było już za późno.
Poczułam ostre ukłucie koło serca.
*Z perspektywy Mo*
Stałam za drzewem i obserwowałam śmierć Liv.
Śmierć Liv i Niall'a.Chłopak rzucił się na Victoria,ale tamten miał nóż,więc miał małe szanse.Usiadłam i poczułam,że muszę tam iść,nie zważając na uwagi Victor'a.Muszę ich ratować.Szukałam jakiejś,gałęzi,kamienia.Cokolwiek,aby tylko powalić Victor'a na ziemię,ale go nie zabić.W końcu znalazłam jakąś szklaną butelkę.Zdziwiłam się,że ludzie wszędzie wyrzucają te śmieci.Lecz tym razem,ta butelka bardzo mi się przydała.Poczekałam chwilę i po cichu pobiegłam w stronę Victor'a.Lou chciał się wydrzeć "MOOOO!",ale mu zabroniłam.W tej chwili Victor negocjował z Liam'em.Podeszłam do Victora i walnęłam mu tą butelką w głowę.Wszyscy zlecieli się do mnie.Upadłam na kolana.
-Mo!Ty żyjesz!-rozległy się krzyki.-Już myśleliśmy,że ten psychopata cię zabił.
-Zadzwońcie na policję i na pogotowie...-zdołałam wydusić i zrobiło mi się słabo.
***
Minęło już kilka lat od tamtego zdarzenia.Co dwa tygodnie chodzę do Liv i Niall'a,do ich grobów.Za każdym razem płaczę.Bo przecież to prze ze mnie.Ci dwaj młodzi ludzie jeszcze nawet nie zdążyli się lepiej poznać!Na pewno tworzyli by piękną parę,gdyby tylko mogli!Mam nadzieję,że są teraz w niebie i są razem.Na wieki wieków.
Położyłam kwiaty na grobach i zapaliłam nowe znicze.Rozpłakałam się jak małe dziecko...znowu.Nagle na ramionach poczułam dotyk.Dotyk dwóch rąk.Miałam pewność,że to był Niall i Liv.Postanowiłam,że pójdę z tym do medium.Jestem gotowa wydać każde pieniądze,by tylko "porozmawiać" z Niall'em i Liv.Chce wiedzieć,czy zepsułam im życie.
***
Weszłam właśnie do mojego Domu Dziecka,który prowadzę z Louis'em.Jest on po pani Theresie.Louis uwielbia dzieci i idzie nam fantastycznie!Nie dawno z Louis'em wzięliśmy ślub.Zaraz,po tym incydencie z Victor'em,One Direction się rozpadło,bo stwierdzili,że 1D bez Niall'a,to nie 1D.Liam pobrał się z Danielle,Zayn znalazł sobie dziewczynę imieniem Perrie,a Harry jest nadal kawalerem.
-Cześć,kotku.-powiedział Louis jak weszłam.
Pocałował mnie w policzek i przytulił do siebie.
-Louis...-odsunęłam się od niego.
-Coś jest nie tak?
-Chcę iść do medium.
-Dlaczego?-zapytał.
-Chodzi mi o Olivię i Niall'a.Muszę się dowiedzieć co z nimi.
-No dobrze.Jeśli tak cię to martwi.Zrobię wszystko,żebyś była szczęśliwa.-powiedział Louis i pocałował mnie.
Trwaliśmy w pocałunku kilka sekund.Nagle podleciał do nas Arthur.Te kochane dziecko,z którym byłam na spacerze,w dniu kiedy poznałam Liv.Ma teraz z 13 lat.
-Witam,czy mógłbym coś do jedzenia?
Louis się zaśmiał.
-Przecież wiesz,gdzie jest kuchnia.-powiedział mój mąż.
-Lou!-krzyknęłam.
-No co?
-Nic,chodź Arthur,zrobimy coś razem i Louis'owi nie damy!
Arthur zaśmiał się.
-Damy,damy.Bardzo lubię wujka Louis'a.
W głowie rozległo mi się "Awwwwww!".
-Wujek Louis ciebie też.-powiedział do chłopaka.-Mo,zadzwonię do tego medium,ustalić datę.
-Ok.-powiedziałam i poszłam z Arthurem do kuchni.
-Jakiego medium?-zapytał praktycznie jak weszliśmy.
-To taka osoba,która potrafi rozmawiać ze zmarłymi.
-A po nam taka?
-Nie nam,tylko mi.-uśmiechnęłam się.-Pamiętasz ciocię Olivię i jej brata?
-Taaak!Uwielbiałem się bawić z jej bratem.Ciocia Liv była super!
-Tak.Byłeś na jej pogrzebie i wiesz,że zmarła.Teraz muszę się z nią porozumieć.
-A..ciociu...?
-Tak,kochanie?
-Mógłbyś jej powiedzieć,że za nią tęsknie?-zapytał.
-Dla ciebie wszystko.
***
Jechałam w stronę domu medium,umówiona na prywatną wizytę.
-Proszę,Liv,jeśli to na prawdę będziecie wy,to wspomnij coś o parku,w którym się poznaliśmy.Tylko o tylę proszę...
***
Dojechałam pod dom medium i zadzwoniłam dzwonkiem.Pani koło 40-stki otworzyła mi drzwi.
-Witam-uśmiechnęła się szeroko.
-Dzień dobry.-odwzajemniłam uśmiech.
Zdjęłam buty i kurtkę,a pani poprowadziła mnie do kuchni.Usiadłyśmy przy nie dużym stole.
-Za pewnie wiesz,że jestem Pixie.
-Tak,wiem.Ja jestem Monica.
Kobieta uśmiechnęła się i złapała mnie za prawą rękę.
-Z 4 lata temu,ktoś ci odszedł,prawda? I to nie była jedna osoba.Dwie naraz,nie?
-Tak,to moja najlepsza przyjaciółka i jej chłopak.
-Zabił ich ktoś.
-Tak.
-Czy chłopak śpiewał w jakimś boybandzie?
-Tak.
-Mhm.Dziewczyna krzyczy mi,żebym powiedziała ci,że nie ma się o co martwić.Jest dobrze.Że tutaj żyje się równie dobrze.Lecz bez ciebie.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
-Czy jest im tam dobrze?-zapytałam.
-Chłopak mówi,że nie jest źle,chociaż na ziemi było Taco,a tutaj nie ma.-zaśmiała się Pixie.
Miałam łzy w oczach!To chyba naprawdę oni!
-Dziewczyna mówi,też abym wspomniała o jakimś parku.
-O Boże!-krzyknęłam.-To Liv!!!W tym parku się poznaliśmy!
Medium uśmiechnęła się.
-Mam ci jeszcze przekazać,że ty i Louis jesteście świetnym małżeństwem.
-Ojej!Na prawdę?!
-Mówią,że wasza pomoc jest bezgraniczna dla dzieci.Zwłaszcza jednego.Arthura.
Gdy kobieta wypowiedziała to imię byłam bliska mdlenia.
-A...A...Arthur?
-Tak,Arthur.Twoi przyjaciele sprawują nad nim wspaniałą opiekę.
Teraz łzy leciały mi strumieniami.Przypomniałam sobie też o Arthurze.
-Możesz powiedzieć mojej przyjaciółce,że Arthur za nią tęskni?-zapytałam.
-Oczywiście.
-Dziękuję.
-Olivia bardzo dziękuje.Mówi,że wyrośnie z niego porządny człowiek.
***
Wizyta dobiegła końca.Gdy wychodziłam łzy lały mi się strumieniami,po prostu litrami.Od razu zadzwoniłam do Louis'a.
-I co tam skarbie?-zapytał.
-Liv i Niall są razem.Są szczęśliwi.Sprawują też opiekę nad małym Arthurem.Oraz mówili,że jesteśmy świetnym małżeństwem i nasza pomoc jest bezgraniczna.
-To cudownie!Wracaj już do Domu,tęsknie.
Rozłączyłam się i wsiadłam do samochodu.
To co teraz przeżyłam,będę pamiętać do końca swojego życia...
THE END!
-------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie,że cały imagin był taki krótki,ale no nic.
Przygotujcie się,bo za niedługo wjadę z następnym imaginem!
Będzie on o bliźniaczkach,Alex i Alice!
Mam nadzieję,że spodobają wam się ich przygody!

niedziela, 24 marca 2013

Imagin L&M cz.11 ♥

*Z perspektywy Liv*
-Halo?-zapytałam wstrząśnięta.-Kto tam?
-A gówno cię to kto tam.
-Monica?-zapytałam.
-Moniki nie ma.
-A gdzie jest?!
-W dupie.Na pewno nie tam gdzie ty.
Chłopcy patrzeli na mnie wyczekująco.
-Co zrobiłeś z Monicą?!
-Gówno.-powiedział facet i się rozłączył.
Chłopak brzmiał na ok. 22 lata.
-CO JEST?!-zapytał zrospaczony Louis.
-Jakiś mężczyzna.Ma ją,albo jej telefon.W każdym razi nic nie chciał powiedzieć.
Chłopcy na chwilę umilkli.
-Mam pomysł!-krzyknął Niall.-Idź do łóżka.
-Niall nie mam zamiaru spać w takim momencie.
-Nie chodzi o to.Chodzi o sen! Może pokaże się w nim Mo?
-Naprawdę nie jestem śpiąca.Nie zasnę!
Niall wziął mnie na ręce,zaniósł do mojej sypialni.
-Będę za minutę...
Jak przez mgłę słyszałam głosy chłopców,stukot szklanek,włączanie telewizora i kroki.Niall się zbliżał.
-Hej.-przywitał się ponownie z serdecznym uśmiechem.Miał w ręku kakao.
-Skąd wiedziałeś gdzie jest kakao?-zapytałam.
-Mam swoje sposoby.No już pij...-podał mi szklankę ostudzonego napoju.-I niech ci się śni Mo.
***
Wstałam z łóżka i poszłam na dół ale nikogo nie było.Ubrałam baleriny,cienką kurtkę i wyszłam.Szłam w stronę "domu" Mo,mając nadzieję,że ją tam znajdę.W ostatnim jednak momencie coś mnie kusiło abym skręciła w stronę opuszczonego placu zabaw.Postanowiłam pójść,za moją intuicją.Szłam kilka minut i ku mojemu zdziwieniu na placu zabaw nie było ani jednej atrakcji.Nawet karuzeli czy huśtawek na której często  bujałyśmy się z Mo.Był tylko jeden problem.Na środku placu stał chłopak.Miał ciemne blond loki i uśmiechał się łobuzersko.
-Miło cię widzieć.-powiedział chłopak.
-Nie znam cię.-odpowiedziałam szybko.
-Jestem Victor-powiedział.-A ty jesteś Olivia.
-Skąd to wiesz?
-Od Moniki.
-Gdzie ona jest?
-Niech cię to nie interesuje,słońce.
-GDZIE JEST MO DO JASNEJ CHOLERY?!-krzyknęłam.
-Daleko.-odpowiedział chłopak z nadmierną cierpliwością.
Nagle zza drzewa wyszła Mo.Podbiegłam do niej.Stanęła i natychmiast zrobiła się blada,nic nie mówiła stanęła sztywno.
-Mo!-złapałam w dłonie jej policzki.
Dziewczyna nadal stała sztywno.
-Coś ty z nią zrobił?!-odwróciłam się do Victor'a.
-Nic.To ty ją taką uczyniłaś.
Posłałam na chłopaka pełne pogardy spojrzenie.
-Mo! Powiedz coś chociaż! Louis się o ciebie martwi.-szepnęłam jej do ucha.
-Będę czekać przy placu zabaw...
-Co? Jesteśmy na placu zabaw!-zdążyłam krzyknąć do niej i obudziłam się.
Zaczęłam się drzeć na cały regulator.Do pokoju natychmiast wpadli chłopcy.
-Co jest?-zapytał Niall siadając obok mnie i głaszcząc po głowie.
-Ja...
-Ty?!-krzyknął Lou.
Liam zaczął go pouczać,że do dziewczyn się nie krzyczy.
-Dobra Li i Lou uspokójcie się! Liv opowiadaj.
-Ja...Widziałam...
-Widziałaś?-zapytał spokojnie Niall.
-Chłopaka.W ciemnych blond lokach...on...Gadał do mnie rzeczy...Znał mnie...Przedstawił się jako...
-Jako?-zapytał ponownie ze spokojem mój chłopak.
-Jako Victor...Później zza drzew wyłoniła się Mo...
-Gdzie to było?-zapytał znowu Niall.
-Na placu zabaw...koło jej domu.
-I co z Mo?
-Ona...stała...nie ruchomo...Ale powiedziała mi...będzie czekać...
-Czekać?-zapytał zdziwiony Zayn.
-Czekać na tym placu.
-Jedziemy tam!-krzyknął Lou.
-Poczekaj chwilę-powiedział Niall.-Liv musi się otrząsnąć.
-Jedźcie beze mnie.
***
Po 20 minutach jechaliśmy na plac.Byłam już "przytomna",więc chłopcy mogli mnie zabrać.Kierował Niall,koło niego siedział Lou,a ja z tyłu z Liam'em,Zayn'em i Harry'm.
-Kiedy w końcu staniemy?-zapytał Zayn.-Chcę zapalić...-chłopak trzymał w ręku fajkę i bawił się nią palcami.
-Jeszcze chwila.
Dojechaliśmy kilka minut później.Z samochodu pierwszy wyskoczył Malik i poszedł na papierosa.Bardzo przejmował się Mo,nieprawdaż?
Wybiegliśmy na plac zabaw.
Zgadnijcie kto stał przy karuzeli?
C.D.N

czwartek, 21 marca 2013

Imagin L&M cz.10 ♥

*Z perspektywy Liv*
Siedzieliśmy z Niall'em na jego sofie i oglądaliśmy jakiś nieciekawy film.Był to film obyczajowy.
-Niall możesz to wyłączyć?-zapytałam ziewając.-Nudne to.
-Dla ciebie wszystko.Na jaki film masz zatem ochotę?-zapytał z miną szlachcica.
-Niall głuptasie.Włącz przynajmniej coś ciekawego...
-Czyli?
-No cokolwiek przy czym nie idzie zasnąć.
-Na przykład?-zapytał.
Rzuciłam go jedną z kolorowych poduszek.
-Ogarnij się.-powiedziałam śmiejąc się.
-Tak się bawimy?-zapytał Niall.-Okej!
Chłopak rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań!-krzyczałam ze śmiechu.
-Niee!
-No przestań!-krzyknęłam donośniej.
Niall przestał,usiadł na swoim miejscu,wziął pilota do ręki i nie odzywał się do mnie.Przysiadłam się do niego bliżej.
-Niall?-zapytałam.
Niall zrobił poważną minę i nie odzywał się do mnie.
-No Niall! Kochanie?!
Niall dalej się nie odzywał.
-Dobra wychodzę-rzuciłam szybko a chłopak natychmiast się wzdrygnął.
-Żartowałem!Chodź tu!-krzyknął chłopak i posadził mnie na swoich kolanach.
-Żądam buziaka na przeprosiny!
-Dam ci nawet dwa.-powiedział chłopak.
*Z perspektywy Mo*
Obudziłam się nie w swoim łóżku.Wszędzie było szaro i nudno.Obok mnie ktoś siedział.
-Monica! Obudziłaś się? Tak się o ciebie martwiłam! Nic ci nie jest?-zapytała jakaś kobieta.
Rozpoznałam w niej panią Theres'ę,założycielkę "Domu Dziecka".
-Pani Thereso! Jak ja pani dawno nie widziałam! Czuję się mniej więcej dobrze,tylko strasznie bolą mnie żebra.Po za tym nic nie pamiętam.Objaśni mi coś pani?
-Jasne,słońce.Wracałaś skądś wieczorem i musiałaś wpaść na Ryan'a.On był pijany.Nie wiem co było dalej,ale skończyło się na pobiciu.Masz kilka złamanych żeber i wiele siniaków.Chłopak pojechał na izbę wytrzeźwień,a za niedługo pojedzie do poprawczaka.Biedny chłopiec.Mógł by z niego wyjść porządny facet! Ale najwidoczniej nie pozbierał się po sieroctwie.Mam nadzieję,że z ciebie będą ludzie.-pani Theresa pogłaskała mnie po policzku.-Nadal wspominam dzień,w którym cię przygarnęłam.Byłaś taka mała i taka słodka!-pani Theresa się uśmiechnęła,a po jej policzku zleciało kilka łez.-Niestety za niedługo będę za stara na Dom Dziecka i nikt nie będzie mógł zająć się tymi maluchami.-Kobieta wyjęła chusteczki i wytarła kilka łez.
-Niech pani się nie martwi.Jeśli pani nie będzie mogła,ja z checią zajmę się tymi dzieciakami.Za niedługo kończę 18 lat,wiem co i gdzie,lubię dzieci,w czym to może przeszkodzić?
-Kochana!Nie będziesz miała czasu na naukę!
Spojrzałam na panią Theresę.
-Proszę pani.Dla mnie nie ma miejsca na naukę.Jestem tylko sierotą skazaną przez Boga i nic więcej.I tak nie będę robić nic lepszego.Niech pani mi uwierzy.
-Dziecko drogie!-krzyknęła-Ty nie jesteś skarana przez Boga! Ty jesteś stworzona po to,żeby pokazać ludziom,że możesz więcej,nawet jeśli jesteś sierotą!
Uśmiechnęłam się do starszej kobiety.
-Jest pani wspaniała.Zawsze chciałam być taka jak pani.
-I będziesz! Nawet lepsza!
Obie się do siebie uśmiechnęłyśmy.Chwilę potem do sali weszła pielęgniarka.
-Wszystko ok?-zapytała?
-Taaak,mniej więcej.
Podeszła do mnie i zaczęła dotykać moje żebra.
-Tu boli?
-Nie.
-A tu?
-Też nie.
-A tu?
-Ałłłł!Taaak.-krzyknęłam.
Zaraz podam coś na znieczulenie.
***
Tydzień później wszystko było ok.Umówiłam się dzisiaj z Liv i Louis'em oraz z resztą 1D u Olivii w domu.
Szykowałam się na wyjście,gdy do mojego pokoju wpadła pani Theresa.
-Ok?-zapytała.
-Tak,w porządku.
-Nie czujesz się słabo a ni nic?
-Nie.
-Masz siłę iść?Może cię podwiozę.
-Proszę pani!Gdybym nie miała siły to bym nie szła!Wszystko jest ok!-uśmiechnęłam się do staruszki.
-To super.Ja idę do Arthur'a.
-Pa pa.
*Z perspektywy Liv*
Na trzy dni wygoniłam moją rodzinkę z domu,na "wakacje".Pojechali gdzieś w ciepłe kraje.Miałam więc czas na zrobienie niezłego melanżu!Szykowałam już dom,gdy zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć drzwi.
-Heej!-krzyknął Niall całując mnie w policzek.
-No siemka.Gdzie reszta?
-Nie przyjdą.
-Co?!-zdenerwowałam się.
-Żartowałem.-zaśmiał się.
Zaczęłam bić go szmatką,którą akurat miałam w ręku po wycieraniu mebli.
-No dobra już dobra,nie bij mnie.
Oboje się zaśmialiśmy.
Znów zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć.To była reszta 1D.
-Gdzie Mo?-zapytałam Louis'a.
-Nie wiem.Miała już tu być.-powiedział zmartwiony chłopak.
W tej również chwili przyszedł do mnie sms.
*Nie przyjdę dziś.Może wieczorem.Nie czekajcie.Mam ważną sprawę do załatwienia*-przyszedł sms od Mo.
Natychmiast do niej zadzwoniłam.
-HALO?!-krzyknął jakiś męski głos...
C.D.N

wtorek, 19 marca 2013

Imagin L&M cz.9 ♥

*Z perspektywy Liv*
Obudziłam się w moim pokoju siedząc na parapecie i dysząc.Cała byłam spocona.Spojrzałam na telefon.
17:30.
Czyli spałam przez ponad 2 godziny i to śniłam.
Mój boże! Byłam taka przerażona.Wzięłam do ręki kubek z kakaem.Wzięłam łyka zimnego już napoju.Spojrzałam jeszcze raz na telefon.Ani jednej wiadomości od Niall'a.Czyli dalej się gniewa o Austin'a.Chciałam wyjść z pokoju gdy nagle do niego wszedł Austin.
-Przepraszam za to,że rozwaliłem twój związek.Ja...ja po prostu chciałbym być z tobą i...-powiedział słowo w słowo tak jak w moim śnie.
Tylko,że tam wszystko wydawało się być inne.Bliskie,ale zarazem dalekie.
-Wyjdź.-powiedziałam ze spokojem.
Chłopak nie miał zamiaru wyjść.
-To nie twoja wina.-wymsknęło mi się.Zauważyłam,że tak samo powiedziałam do niego we śnie.-Najwyraźniej Niall'owi w ogóle na mnie nie zależy-kolejne słowa wyleciały z moich ust nie chcąc.
-Zależy!-krzyknął.
W tym samym czasie tak jak w moim śnie,do mojego pokoju wszedł Niall z różami.Bardzo ucieszył się na mój widok.
-Przepraszam Liv...-zaczął.
-Stop,stop,stop,stop.-wymawiałam.
-Co jest?-zapytał zmartwiony Niall.
-Przyszedłeś do mnie z kwiatami.Te same wypowiadane słowa.Miałam sen i...-w tym momencie pobladłam i zrobiło mi się słabo.W tym śnie przecież umierał Greg.
-Liv w porządku?!-krzyknął zdesperowany Niall.
Chłopak położył róże na szafce i podbiegł do mnie.
-OK?!-krzyknął znowu.
-Niall,twój brat.....-powiedziałam i w tym momencie zrobiło mi się czarno przed oczami.
*Z perspektywy Mo*
Podeszłam do Lou,a chłopak się uśmiechnął.
-Wszystko ok?-przywitał się i mnie przytulił.
-Mniej więcej.-powiedziałam nadal wstrząśnięta tym nagłym pocałunkiem Ryan'a.
-Przejdziemy się gdzieś?-zapytał.
-Czemu nie?
Lou złapał mnie za rękę i poszliśmy w kierunku miasta.
*Z perspektywy Liv*
Ocuciłam się po tym jak ktoś wylał mi zimną wodę na twarz i sprzedał kilka plaskaczy na policzki.
Zaczęłam otwierać oczy.
-OLIVIA?-zapytał jakiś koleś.-OLIVIA?-zapytał jeszcze raz.
-Co do jasnej cholery?-zapytałam zdenerwowana.
-Liv się obudziła.-powiedział ktoś,jakby kamień zszedł mu z serca.
-Niall?-zapytał ze zdziwieniem.
-Nie,Święty Mikołaj.-powiedział z sarkazmem blondyn.-Wszystko ok?-zapytał.
-Ta.-odpowiedziałam.
-A czemu zemdlałaś?-zapytał.
-Bo miałam sen,w którym przyszedłeś do mnie z bukietem róż.Potem ktoś do ciebie zadzwonił.Wyszedłeś.Przyszedłeś cały blady.Powiedziałeś,że twój brat,Greg,miał wypadek.Pojechaliśmy na miejsce,recepcjonistka nie chciała nam powiedzieć co mu jest.Następnego dnia,powiedziała,że nie dożyje jutra.-powiedziałam cicho.
-Nic Greg'owi nie jest.To był pewnie koszmar.
-To nie mógł być koszmar!-krzyknęłam.-Gdy do mnie przyszedłeś Austin mówił słowo w słowo jak w moim śnie.
-Czekaj.Pojedźmy do mnie i poszukamy czegoś w necie.
-Jakby mnie na internet nie było stać.....no ale dobra,jedźmy.
***
Szukaliśmy coś na laptopie Niall'a,gdy nagle wpadliśmy na właściwy trop.
"SNY PROROCZE"-tak tam było napisane.
W snach proroczych pojawiają się zdarzenia,które mogą wydarzyć się w przyszłości,ale NIE MUSZĄ!
-I co teraz?-zapytałam.
-Być może masz naprawdę wyostrzoną intuicję,ale objawia się ona tylko w snach.Może śmierć Greg'a była tylko wydarzeniem pobocznym,które tak naprawdę się nie wydarzy?
-Oby.-powiedziałam.
*Z perspektywy Mo*
Szliśmy przed siebie.Rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-Kocham cię.-powiedziałam w końcu.
-Ja ciebie też,moje słońce.-powiedział Lou,całując mnie w policzek.
***
Louis odprowadził mnie pod "Dom".Pożegnałam go buziakiem i weszłam do przedpokoju.Rozebrałam się z przewiewnej kurtki,zdjęłam buty i weszłam do wnętrza pomieszczenia.Na jednym z ciemnych,nieoświetlonych korytarzy stał Ryan.
-Hej.-przywitałam się.
-Siema maleńka.
Przybliżyłam się do niego.
-Wszystko ok?-zapytałam.-Dziwnie wyglądasz.
-Bardziej seksownie?-zapytał.
-Nieee,raczej obleśnie.Piłeś coś?-zapytałam.
-Nie.-pokiwał głową.
Widziałam,że kłamał był nawalony w cztery dupy.Nagle zaczął się do mnie przybliżać.Objął mnie w talii.Potem zaczął mnie obmacywać.
-Przestań!-krzyknęłam.
Nie odpowiedział,nadal to robił.
-Przestań!!!-krzyczałam przerażona.
Ryan przycisnął mnie do ściany,tak,że nie mogłam się ruszyć.
-Zostaw mnie!
-Wiem,że tego chcesz.
-Ryan,zostaw mnie!Proszę cię!!!
Chłopak zamiast mnie puścić uderzył mnie w brzuch.
-Nie krzycz.
-Ryan....proszę cię....-błagałam po cichu.-Nie chcesz tego zrobić.
Chłopak jeszcze raz uderzył mnie w brzuch i straciłam nad sobą panowanie.......
C.D.N

piątek, 15 marca 2013

Imagin L&M cz.8 ♥

*Z perspektywy Mo*
Dochodziła już 23:30.Było już dosyć ciemno.Powinnam wrócić do domu,ale przebywanie z chłopakami sprawiało mi przyjemność.Zdążyłam się ze wszystkimi zaprzyjaźnić.Najbardziej chyba z Victor'em.Był całkiem spoko i pomijając fakt,że był o 5 lat starszy.Tak,dobrze słyszycie.5 lat różnicy.W sumie to nie dużo,prawda?
Siedziałam teraz obok Edward'a i Victor'a.
-Jeszcze piwa?-zapytał troszcząc się o moje "udogodnienia" Victor.
-Dzięki.-odmówiłam.
Byłam już pewnie nachlana w cztery dupy,chociaż nie chciałam się do tego przyznawać.Popatrzałam na Ryan'a.Był widocznie rozczarowany tym,że podoba mi się bardziej Victor.
-Chyba już na mnie pora.-powiedział wstając.
-Zaczeaj.-powiedziałam.-Odprowadzisz mie.-wstałam i zakręciło mi się w głowie.
Myślałam,że się przewrócę,ale Victor mnie przytrzymał.
-Lepiej ją odprowadź.-rzekł Victor-Jeszcze jej się coś stanie po drodze.
-Może ktoś ją zgwałci?-zapytał Lucas.
-Ta,pewnie Victor.-zaśmiał się Edward.
-Nie musiałby jej gwałcić,podoba jej się.
-Ta jasne.-powiedziałam cicho.
Każdy z chłopców się zaśmiał.Tylko nie Ryan.Victor poprowadził mnie do Ryan'a.
-Uważaj.-powiedział uśmiechając się łobuzersko.
Ryan wziął mnie od Victor'a i prowadził za rękę.
-Na szczęście mieszkamy w jednym budynku-westchnął Ryan.
*Z perspektywy Liv*
-No więc z Greg'iem,jest bardzo źle.-powiedziała recepcjonistka.-Nie dożyje jutra.
Wtedy siedzącego dotychczas spokojnie Niall'a ogarnęła furia.....
*Z perspektywy Mo*
Obudziłam się rano,w swoim łóżku.W sumie nawet nie pamiętam jak to się stało.Urwał mi się film.Przewróciłam się na bok.Na mojej szafce nocnej znalazłam karteczkę.Od Ryan'a:
"Cześć Mo!
Jak pewnie to czytasz,znaczy,że się obudziłaś.
Myślę,że wczoraj całkiem nieźle się bawiłaś :)
Spotkamy się dzisiaj?
Będę czekał w swoim pokoju.."
Wstałam z łóżka i już chciałam się wybrać do Ryan'a,gdy nagle zatrzymały mnie dwie rzeczy.
FAKT I-Jestem w ciuchach z wczoraj i nieumyta.
FAKT II-Na wyświetlaczu mojego telefonu widniał napis nieodebranego sms'a.
Postanowiłam,że najpierw załatwię FAKT I,a potem zacznę działać.
Otworzyłam moją skromną szafę.Zdecydowałam się na ten zestaw.Poszłam do łazienki się umyć.
***
30 minut później,wyszłam odświeżona z łazienki.Zerknęłam w końcu na nieprzeczytanego sms'a.
Był od Louis'a.
Otworzyłam go ze zdziwioną miną.Miał chyba na mnie foch forever.
"Witaj Mo.
Chciałbym cię przeprosić za moje ostatnie zachowanie.
Nie powinienem się tak zachować.
Przynajmniej wyznałaś mi prawdę,a to cenię.
Nie wiem dlaczego byłem tak głupi,że cię wtedy zostawiłem.
Ja naprawdę przepraszam,chciałbym zacząć od nowa.
Nie obchodzi mnie czy jesteś z Domu Dziecka,czy z luksusowego domu.
Dla mnie liczysz się ty,a nie inne dodatki.
Spotkamy się dzisiaj?
Chciałbym wszystko naprawić."
Uśmiechnęłam się pod nosem.
"Dziękuję,za te miłe słowa.Nie wiem czy się dzisiaj spotkamy.Jestem umówiona z kim innym."-odpisałam.
Usiadłam na łóżko.
A co jeśli się na mnie wścieknie,że umawiam się z innymi?
"Proszę,chyba bardziej mi zależy na tobie,niż z tej osobie,z którą się spotkasz.Wyjdę po ciebie.Tam koło placu zabaw,niedaleko twojego Domu."
Po krótkim zastanowieniu zgodziłam się na spotkanie.
Czemu,nie?
W sumie kontakt z tymi pięcioma chłopakami zdawał się wyglądać blado przy kontakcie z Lou.
Przez nich zeszłabym pewnie na złą drogę.
"Ok.Za 10 minut bądź."-odpisałam.
Wyszłam z mojego pokoju.
Przepraszam,mojego i Senty.
Ale z resztą,ważne,że wyszłam.
Po lewej stronie od naszego pokoju stał Ryan.
-Czekałem na ciebie.-powiedział łobuzersko.
Chłopak przycisnął mnie do ściany i namiętnie pocałował.
***
Szłam w stronę placu zabaw.Nadal byłam oszołomiona pocałunkiem Ryan'a.Całował nieziemsko! Gdybym nie kochała bardziej Lou,pewnie zakochałabym się w jego brązowych oczach i kasztanowych włosach.
Ale wracając na ziemię,na placu czekał już Lou.
*Z perspektywy Liv*
Niall wpadł w wielką furię gdy nagle.....
C.D.N

wtorek, 12 marca 2013

Imagin L&M cz.7 ♥

*Z perspektywy Mo*
-A co jest nie tak?-zapytał Lou uwalniając mnie od swojego uścisku.
Chłopak popatrzał mi prosto w oczy.Spuściłam wzrok na ziemię.
-Śmiało.-powiedział.
-Bo ja....
*Z perspektywy Liv*
-Jaki?-zapytałam robiąc wielkie oczy.
-Bo chodzi o to,że...
-Że?!-zapytałam,dosyć głośno.
-Mój brat jest w szpitalu.
-Czemu?!-zapytałam spanikowana.
-Miał wypadek samochodowy.-wydusił Niall.
Westchnęłam i przygarnęłam do siebie Niall'a.
-Spokojnie.Będzie w porządku.Jedźmy tam.
Wyszliśmy z mojego pokoju i kierowaliśmy się w stronę wyjścia.
*Z perspektywy Mo*
-No powiedz to w końcu!
-Bo ja.Ja cię oszukiwałam.Przez cały ten czas.Ja wcale tu nie mieszkam.-wskazałam na dom,który wskazałam jako miejsce zamieszkania Louis'owi.-Ja...ja jestem z rozbitej rodziny,ja nie chciałam się do tego tobie przyznawać,myślałam,że to cię ode mnie odtrąci.Ja..ja...
-Przez cały ten czas mnie oszukiwałaś?Jak mogłaś!Myślałem,że można ci zaufać!Byłem idiotą!-wykrzyczał mi chłopak w twarz i pobiegł przed siebie.
Po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy.Gdybym mu tego nie wyznała,może dalej chciałby mnie znać.Ale całe życie w kłamstwie? Tak też nie wolno.
Pozostało mi tylko jedno.
RAYAN.
Wiedziałam,że znajdę go tam gdzie zawsze.Na fajce z kolegami.W sumie i tak miałam się z nim spotkać o 22,ale nie zaszkodzi jak będę wcześniej.Pobiegłam więc na placyk zabaw,którego prawie nikt w tej okolicy nie używa.Jest całkowicie zapomniany."Atrakcje" w tym miejscu są całkowicie poniszczone,samo miejsce leży na środku jakiejś meliny.Nie dziwię się,że matki nie puszczają tam dzieci.Szłam wolno i pewnie,w stronę placu.Otarłam jeszcze kilka łez,które mogły być widoczne i szłam szybciej.Moje serce biło bardzo szybko,do granic możliwości.W oddali widziałam już sylwetki pięciu chłopców.
-O Monica!-krzyknął Ryan.-Jak miło!
Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam bliżej do chłopców.
-Siema.-przywitałam się.
Rozległy się przywitania "elo","siema","cześć" i inne.
-Chcesz jedną?-Ryan wyciągnął w moją stronę kilka papierosów.
Wyciągnęłam rękę,ale po chwili ją cofnęłam.
-No dawaj,nie bądź tchórz.-krzyknął któryś z chłopców.
Ochoczo sięgnęłam po papierosa.Ryan podał mi zapalniczkę.Podpaliłam go.
Po raz pierwszy w moim życiu poczułam smak papierosa.
Kaszlnęłam kilka razy.Chłopcy się zaśmiali.Któryś z chłopców podał mi piwo.
-Nie,dzięki.-powiedziałam.
-Nie krępuj się.-powiedział Ryan.-weź.
Odebrałam puszkę od któregoś z chłopców i wzięłam porządnego łyka.
-To może przedstawię ci chłopaków?-zapytał Ryan.
-Ok.
-To jest Edward-wskazał na bruneta,który miał masę tatuaży.Na nadgarstku,na rękach.-To jest Jacob-wskazał na blondyna,który trzymał w ręku fajkę.Spojrzałam przenikliwie na niego.Był całkiem przystojny.-Nie patrz się tak na niego.-rzekł Ryan.-Jest zajęty-dodał z uśmiechem.-To jest Lucas.-wskazał na szatyna.Ten też był całkiem przystojny.Miał też wysportowaną sylwetkę.LUBIĘ TO!.-To jest Victor.-wskazał na chłopaka,który podawał mi piwo.Ten też był ładny.Był ciemnym blondynem i miał prześmieszne loki.
-Miło mi was poznać-uśmiechnęłam się.
-Nam cię też.-powiedzieli wszyscy.
*Z perspektywy Liv*
Jechaliśmy w stronę szpitala.Z nerwów trzęsły mi się nogi,ręce,ogółem wszystko.Niall patrzał poważnie na drogę.
-Niall.Będzie ok.Nie może być inaczej.-szeptałam.
-Olivia,ogarnij się!-krzyknął do mnie w końcu.
-Niall,ja się denerwuje!A co jeśli twój brat....-nie dokończyłam,bo w oczach Niall'a pojawiły się łzy.
-Miejmy nadzieję,że nie.
***
Wbiegliśmy do szpitala.
-Dzień dobry.-powiedziała recepcjonistka.
-Uwierzy pani,że nie dobry.-powiedziałam.
Recepcjonistka się zaśmiała.
-To w czym mogę służyć?-zapytała uprzejmie.
-Greg Horan.W jakiej sali się znajduje?-zaptał Niall.
Recepcjonistka w jednej chwili posmutniała i spoważniała.
-Przykro mi,ale nie mogę tego powiedzieć.-rzekła i zajęła się następną panią.
Niall miał wkurzoną minę.
Uderzył pięścią w blat recepcji.Wszyscy się na niego popatrzeli.
-Do cholery,gdzie leży mój brat?!-krzyknął.
Zaczęłam go uspakajać.Recepcjonistka podeszła do części blatu,przy której staliśmy.
-Proszę mi uwierzyć,że bardzo chcę panu to powiedzieć,ale nie mogę.-rzekła ostro i tym razem na stałe zajęła się jakąś starszą panią.
Ja i Niall usiedliśmy na krzesłach,przy wejściu do szpitala.
Przytuliłam się do niego.On siedział nieruchomo i nawet nie chciał mnie objąć.Patrzył prosto,w przestrzeń,która w jego oczach wydawała się totalnym piekłem.
***
Kilka godzin później podeszła do nas ta sama recepcjonistka.
-Nadal zainteresowani Greg'iem Horan'em?-zapytała z serdecznym uśmiechem.
Niall się wzdrygnął.
-Tak.-odpowiedziałam za niego.
-No więc.....
C.D.N.
5 komentarzy= NEXT ♥-----------------------------
Przepraszam,że coraz rzadziej dodaje jakiekolwiek posty,ale nie mam za bardzo czasu.
Nauka,nauka,nauka.
Niedługo koniec roku,więc trzeba się postarać.
Obiecuję,że w wakacje blog będzie przepełniony notkami!
Pozdrawiam ♥

sobota, 9 marca 2013

Imagin L&M cz.6 ♥

*Z perspektywy Liv*
Zawsze gdy Niall się denerwował trzęsły mu się palce u rąk.
Teraz było tak samo.
Wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze po kilku sekundach.
-Co proszę?-wycedził przez zęby.
-Niall,on....-zaczęłam,lecz farbowany nie dał mi dokończyć.
-Sapy?-zapytał Austin.
Niall układał już dłoń w pięść.
Już miał do niego podejść.
-Niall,proszę cię.-szepnęłam i złapałam chłopaka w talii.
Chłopak wziął po raz kolejny głęboki wdech.
Jego dłoń zaczęła się rozluźniać.
Odepchnął mnie od siebie.
-Może ja lepiej pójdę....-powiedział niemalże szeptem.
-Stój.-złapałam chłopaka za rękę.
-Wiesz,chyba nie masz dla mnie czasu.-spojrzał przenikliwie na Austin'a,szarpnął dłonią,tak,że już nie mogłam go zatrzymać.
Poszedł sobie.
Prawdopodobnie Austin zepsuł wszystko co było między nami.
Zamknęłam drzwi po Niall'u.
-Dzięki.-powiedziałam chamsko i sarkastycznie do Austin'a.
Wchodząc po schodach spojrzałam jeszcze raz na chłopaka.
Stał ze zdziwioną miną,zdając sobie chyba sprawę z tego,co zrobił.
*Z perspektywy Mo*
Biegłam pod dom,w którym Lou mnie ostatnio zostawił.
Postanowiłam,że powiem mu,że byłam u babci,a ona mieszka niedaleko Domu Dziecka.
Louis czekał już pod tamtym Domem.
-Skąd tak biegłaś?-zapytał ze zmartwioną miną.
-Od babci.Mieszka za Domem Dziecka,musiałam wpaść,żeby dać jej leki.-skłamałam.
Szczerze mówiąc,nawet nie znam swojej babci.
-Trzeba było mi powiedzieć!Bym po ciebie wyszedł.
W tej chwili zdałam sobie sprawę z tego,że go okłamuję.
Okłamuję osobę,z którą chciałabym być i mam do niej duże zaufanie.
Jestem idiotką.
Nic nie mówiłam,po prostu wtuliłam się w Lou.
Chłopak uśmiechnął się i odwzajemnił przytulasa.
-Wszystko ok?-zapytał.
-No właśnie nie.
*Z perspektywy Liv*
Siedziałam teraz na parapecie popijając kakao.
Czekałam oparta o ścianę na jednego sms'a,który może odmienić moje życie.
Sms'a od Niall'a.
Wiadomość jednak nie przychodziła przez kilka godzin.
Spojrzałam przez okno.Jedna szara pustka.Przynajmniej mi się tak wydawało.Słońce świeciło,wiał lekki wiaterek,a w oddali dzieci bawiły się na placu zabaw.Spojrzałam na nie.Cieszyły się i biegały w kółko.Tak beztrosko.W jednej chwili potrafiłam je znienawidzić.Czemu one są szczęśliwe a ja nie?
Usłyszałam skrzypienie drzwi.
Zauważyłam,że wchodzi Austin.
Momentalnie odchyliłam głowę,udając,że patrzę na coś co jest za oknem.
-Przepraszam.-wydusił.
Nie odezwałam się.
-Przepraszam.-powiedział głośniej.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
Popatrzałam na niego wyczekująco.
-Przepraszam za to....że.....rozwaliłem twój związek.Ja....ja po prostu chciałbym z tobą być i...
-Zamknij się.-krzyknęłam.
Chłopak natychmiast umilkł.
-To nie twoja wina.-wydusiłam przez łzy.-Najwyraźniej Niall'owi na mnie w ogóle nie zależy.
-Zależy.Uwierz,że zależy.-zaprzeczył Austin.
-To by może wysłał sms'a,zadzwoniłby?
-A może dał by ci po prostu bukiet kwiatów?
-Co?
W tej chwili do pokoju wszedł Niall z różami.
Podbiegłam do niego.
-Są dla mnie?-zapytałam.
-Jasne!A dla kogo innego?-zapytał Niall śmiejąc się.
Przytuliłam się do niego.
-Awwwww!-krzyknął Austin.-Jesteście dla siebie stworzeni!
Niall pocałował mnie w czoło.
Nagle zadzwonił telefon Niall'a.
Chłopak odebrał i wyszedł z pokoju.
Wrócił po kilku minutach.Był blady jak ściana.
-Co się stało?-zapytałam.
-Mamy problem.-odpowiedział blondyn
C.D.N

czwartek, 7 marca 2013

Imagin L&M cz.5 ♥

*Z perspektywy Liv*
Zaśmiałam się i walnęłam go lekko w ramię.
-Żartujesz,prawda?
Chłopak pokiwał głową.
-Nie?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Nie.-powiedział stanowczo chłopak.
-Austin...-zaczęłam.-Wiesz...ja....
-No wykrztuś to.
-Ja mam chłopaka.-skłamałam.
Chłopak wzruszył ramionami.
-No trudno.-westchnął.-Chłopak jest szczęściarzem.
Na widok jego smutku,miałam ochotę powiedzieć mu,że kłamałam,ale po co?
Prawda jest taka,że chciałabym być z Niall'em.
-Może chodźmy już do domu?-zapytałam po chwili ciszy.
Chłopak westchnął i ruszyliśmy w stronę domu.
*Z perspektywy Mo*
Spałam w pokoju ogarniętym niezręczną ciszą.
Przymrużyłam oczy,bo jasne promyki słońca aż raziły swoim blaskiem.
Oczy raził z resztą też jaskrawo-zielony kolor ścian.
Obok mnie stało łóżko Senty-mojej współlokatorki.
To niebieskooka,prześliczna blondynka.
Zawsze zazdrościłam jej urody.
Ale co po urodzie,gdy nie ma się rodziców?
Gdy miałam 13 lat umarli moi rodzice.
Pamiętam przez łzy,że zabrali mnie tutaj i wmawiali mi,że pani Theresa-kobieta,która założyła i prowadzi ten dom dziecka-jest moją babcią.
Śmieszne,prawda?
Bynajmniej mnie to nie śmieszy.
Bardzo mi przykro po stracie rodziców.
Chociaż bardziej współczuje ludziom,którzy nawet nie znają swoich rodziców.
Na przykład Senty.
Jej matka zmarła zaraz po urodzeniu małej Senty,a tata oddał ją do adopcji,ponieważ za bardzo przypominała mu jego żonę,matkę Senty.Oddając córkę do pani Theresy twierdził,że nie będzie mógł z nią normalnie żyć i funkcjonować,mówił,że ją kocha,ale nie może żyć z wiadomością,że jego żona nie żyje,a to w szczególności jego wina.On chciał mieć dziecko.Teraz,gdy Senty jest starsza nie może się pogodzić z faktem,że to ona "zabiła" swoją matkę.Zawsze obwinia się o to.Twierdzi,że mam wielkie szczęście,że przynajmniej znałam swoich rodziców.Wiedziałam jak wyglądają.Wiedziałam czy lubią to czy tamto.Ona takich informacji nie dostała.Siedzi tu od 17 lat i nie wie co ma ze sobą zrobić.
Westchnęłam,a dreszcze przeleciały całe moje ciało.
Wysunęłam się spod kołdry i poszłam się umyć.
Po umyciu zdecydowałam,że ubiorę ten zestaw.
Wysłałam sms do Lou.
*Spotkamy się dzisiaj?*-wystukałam na swoim nędznym cegło-fonie.
Niestety pani Theresy nie było stać na lepszy,bo na wychowaniu miała jeszcze 30 dzieci,a ja musiałam mieć ukończone 18 lat,aby przyjęli mnie do jakiejkolwiek pracy w moim mieście.
*Będę przy twoim domu.*-odpisał Lou.
O nie!
Co będzie jeśli się dowie,że ja tam nie mieszkam?
*Nie.Pozwolisz,że ja pójdę po ciebie.To rekompensata za wczorajsze odprowadzenie :)*-wystukałam najszybciej jak mogłam.
*Ale ja już prawie jestem przy twoim domu.*-dostałam błyskawiczną odpowiedź.
FUUUUUCK!
Muszę coś wykombinować!
I to zaraz!
*Z perspektywy Liv*
Zaparzałam herbatę pani Asty,mamie,sobie,Rachel,Jane i w końcu Austin'owi.
Pani Asty rozmawiała z mamą,Rachel i Jane zachwycały się nowymi plotkami o Justin'ie Bieberze i 1D.
Austin grał w Fifę na PSP.
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
Czekałam aż ktoś pójdzie otworzyć.
Z kanapy ruszył się Austin,ale pewnie szedł do toalety.
Poszłam otworzyć drzwi.
Stał w nich Niall.
-Co ty tu robisz idioto?-zapytałam.
-Przyszedłem cię odwiedzić na przykład?!
-No nie ważne.Chcesz wejść?
-Nie chcę pogadać.
-O czym?
-O byle czym....ważne,że z tobą!
Uśmiechnęłam się pod nosem.
Z łazienki wyszedł Austin.
-Kto to?-zapytał ciekawie Niall.
Pewnie pomyślał,że to mój chłopak.W sumie jest w moim wieku.
-To jest...-zaczęłam.
-Jestem jej chłopakiem.-powiedział stanowczo Austin.
Oczy rozszerzyły mi się do granic możliwości.
Jak on śmiał powiedzieć coś takiego?!
C.D.N

czwartek, 28 lutego 2013

Imagin L&M cz.4 ♥

*Z perspektywy Mo*
-Jaki?-zapytałam po minucie ciszy.
-Jutro,22:30,tu.-powiedział chłopak.
-Po co?-zapytałam podejrzliwie.
-Potrzebujemy dziewczyny w paczce.
Ta,domyślam się już po co...
-Mogę chociaż zobaczyć twoją twarz,żeby wiedzieć który to ty?-zapytałam cicho.
Podeszliśmy pod lampę.
Twarz chłopaka była bardziej widoczna.
Czyżby to był Ryan Megg,który mieszka razem ze mną w Domu Dziecka?
-Ryan?-zapytałam nieśmiało.
-Monica?-zapytał chłopak.
Widziałam,że lekko się rumieni.
-Sorry,nie wiedziałem,że to ty i...-zaczął.
-To o której jutro?
-22:30-powiedział.
-Okej,wpadnę.To bye.
-Cześć.-powiedział i dołączył do grupy.
Zaśmiałam się cicho i poszłam w stronę "domu".
*Z perspektywy Liv*
Wyszłam z pod prysznica i skierowałam się w stronę mojego pokoju.
Odsunęłam kołdrę z łóżka i chciałam się położyć,ale....
KTOŚ TAM BYŁ!
Odchyliłam kołdrę jeszcze bardziej.
To była moja siostra-Rachel.
Szturchnęłam ją aby się przebudziła.
Ta jednak obróciła się w moją stronę,machnęła ręką i...uderzyła mnie w twarz.
-Dzięki.-szepnęłam sarkastycznie.
Szturchnęłam ją jeszcze raz.
-No co?-zapytała przyglądając mi się.
-Co robisz w moim łóżku?!
-Śpię na przykład?
-Idź do siebie....
-Nie mogę.
-Czemu?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Przyjechała koleżanka mamy Asty i jej syn Austin.
-Coooo?Austin przyjechał?
-Noo i zajął moje łóżko.
-Posuń się,też chcę się położyć.
-Podłoga!-krzyknęła siostra.
-Co z nią nie tak?
-To,że na niej dzisiaj śpisz!-krzyknęła sister,rzuciła poduszkę i koc na ziemię i kazała zgasić światło.
Westchnęłam,ułożyłam się na podłodze i zgasiłam światło.
***
Obudziłam się przez ból pleców.
Przekręciłam się na bok.
Rachel jeszcze słodko spała.
-Ugh....-westchnęłam i nagle wpadłam na genialny pomysł.
Ona wredna to ja też!
Poszłam do łazienki,wzięłam kubek,nalałam zimnej wody i przyszłam  z powrotem do pokoju.
-Kąpanko?-szepnęłam i wylałam kubek zimnej wody na sister.
Ta obudziła się z krzykiem.
Chciała mnie złapać i udusić,ale zdążyłam uciec.
Biegłam na dół po schodach.
Rachel biegła za mną.
Wparowałyśmy do salonu.
Zastałyśmy tam....
Mamę z panią Asty pijącą herbatę,oraz Austin'a z PSP,grającym podajże w FIFĘ.
Zatrzymałyśmy się na środku salonu.
Wszyscy się na nas dziwnie popatrzeli.
-Pogięło was do cholery?-krzyknęła mama.
-N...nnn..nie.-wydukałyśmy.
-To idźcie się przebrać!-krzyknęła mama i zajęła się dalej rozmawianiem z panią Asty.
-Cześć.-rzucił mi Austin,gdy wychodziłam z salonu.
-Hej.-przywitałam się.
Chłopak rozpromienił się od ucha do ucha.
Wchodząc po schodach rozmyślałam o nim.
Jest całkiem słodki!
Jest blondynem,ma 17 lat,oraz lubi jeździć na desce i grać w piłkę nożną...
Ideał!
Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę.
Wybrałam ten zestaw.
Poszłam się uczesać w koka,zrobiłam lekki make-up i zeszłam na dół.
-Dzień dobry.-przywitałam wszystkich.
-No nareszcie!A Rachel jeszcze nie ubrana?-zapytała mama.
-Nie.Nie wiem.Jest na mnie zła.
-Aha.A może przejdziesz się z Austin'em i po oprowadzasz go po okolicy?Dawno już nie był w Londynie!
-No,dobrze.-powiedziałam.-Chodź się ubrać,dziś jest zimno.
***
Szliśmy parkiem,w którym się bardziej poznaliśmy kiedy przyjechał tu z panią Asty.
-Zmieniło się tu!-krzyknął.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-westchnęłam mając na myśli Monikę,Lou,Niall'a i resztę 1D.
-Ale jedna rzecz nadal się nie zmieniła.
-Jaka?-zapytałam.
Chłopak westchnął,jakby teraz był moment na wyznanie komuś miłości.
-Ja......ja.....ja się w tobie zakochałem.
C.D.N.
----------------
Hu!Hu!
Ile już mam odwiedzinek!
Zostawiam wam ten rozdział,bo dawno już nic nie pisałam,a o 14 wyjeżdżam na zawody.
Mam nadzieję,że końcówka was zaciekawiła!

wtorek, 19 lutego 2013

Imagin L&M cz.3 ♥

*Z perspektywy Liv*
-Pewnie!-krzyknęłam.
Niall uśmiechnął się do mnie słodko.
-O widać już mój dom!-krzyknęłam.
-Już?-zasmucił się Niall.
-Niestety.
Niall złapał mnie za rękę,a później pocałował.
*Z perspektywy Mo*
-Rzeczywiście daleko mieszkasz.-stwierdził.
-Ta.-westchnęłam.
Stwierdziłam,że nie pójdę w stronę swojego domu-Domu Dziecka.
Stanę przed jakąś wypasioną chatą i powiem mu,że tu mieszkam.
Na razie nie chce żeby wiedział,że mieszkam w Domu Dziecka.
-O to tutaj!-stanęłam przed domem,koło którego akurat nie było nazwiska gospodarza.
-Wow!-krzyknął Lou.-Mieszkasz lepiej niż my!
-Ta?-zapytałam,trochę wstydząc się,że okłamałam Lou.-To cześć.
-Pa!-krzyknął Louis i pobiegł w stronę domu 1D.
Gdy już znikł za rogiem,poszłam dalej do domu.
Miałam jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów.
Szłam powoli i pewnie,napawając się ciepłym wiosennym powietrzem.
*Z perspektywy Liv*
"Oszołomiona!
Niall James Horan właśnie kilka minut temu mnie pocałował!
Nigdy nie przydarzyło mi się coś takiego.
Niall Horan,naprawdę?
Uszczypnęłam się.
Nie,ja nie śpię!
Wow!
Jestem mega zmęczona....
ugh....
Jutro idę na zakupy z Mo.
Będzie zajefajnie!
Po zakupach wybieramy się do chłopców.
Awwww!"-wpisałam w swoim pamiętniku,zamknęłam go na kluczyk i wsadziłam do szuflady.
Wzięłam piżamę w rękę i poszłam w kierunku łazienki.
Odkręciłam ciepłą wodę pod prysznicem.
Zrzuciłam z siebie ciuchy,a swojego iPhona położyłam na pralkę.
Weszłam pod prysznic.
Ciepła woda obmywała moje ciało,pozostawiając na nim malusieńkie kropelki wody.
Wzięłam swój żel pod prysznic i nalałam na rękę.
Rozprowadziłam po ciele,a cudowny zapach płynu rozległ się pod prysznicem.
*Z perspektywy Mo*
Kilka metrów koło mojego Domu,siedzieli na placu zabaw 17-letni chłopcy popijając piwo i paląc.
-Ej,mała!-zawołał jeden z pięciu chłopców.
Nie mogłam dostrzec jego twarzy.
Było zbyt ciemno.
Zignorowałam go więc i poszłam dalej.
-Nie słyszysz mnie?!-krzyknął znowu,tym razem oburzony chłopak.
Obróciłam się w jego stronę.
-Chodź no tu!-krzyknął inny.
Patrzałam się w ich stronę,nie wydając żadnych dźwięków.
-Jakaś taka małomówna jesteś...-rzekł trzeci chłopak.
-Może chcesz się trochę rozweselić?Mamy towar.-rzekł jeszcze inny.
-Dziękuję,mam swoje sposoby.-powiedziałam obojętnie,lecz serce biło mi o 100 razy szybciej niż normalnie.
Myślałam,że za chwilę wyrwie mi się z piersi.
-A może chcesz się do nas przysiąść?-zapytał piąty chłopak.
-Nie,dziękuję.-powiedziałam stanowczo.
Odwróciłam się i miałam zamiar iść w swoją stronę.
Przeszłam kilka kroków,lecz któryś z chłopców złapał mnie za rękę.
-Gdzie tak prędko?-zapytał.
-A co cię to?Puść mnie,bo zacznę krzyczeć.-powiedziałam spokojnie.
W mojej głowie roiło się od złych myśli.
Co ze mną teraz?
-Krzycz se.Jest druga w nocy.Wszyscy śpią.
-I co z tego?!
-Na pewno cię nie usłyszą.A teraz oddawaj telefon i pieniądze,a my ci nic nie zrobimy.
-Nie oddam.-powiedziałam stanowczo.
-Oddasz!-krzyknął.-Chyba,że chcesz małe ku-ku.
-Spróbuj!-krzyknęłam.
-A bo co?-zapytał.
-A bo gówno.-odpowiedziałam ostro.
-Tak chcesz się bawić?-zapytał.
-Tak,chcę się tak bawić.
-Ok.-powiedział spokojnie chłopak.-Jako iż jestem chyba najtrzeźwiejszy z mojej piątki zaoferuję ci układ.
C.D.N.
---------------------------
Anonim przestał spamować!
Cieszmy się więc!
Nie było 5 komów,ale jestem za miękka,żeby was szantażować.
Ale teraz już na serio:
---------------------------
5 KOMÓW=NEXT ♥

poniedziałek, 18 lutego 2013

Imagin L&M cz.2 ♥

*Z perspektywy Mo*
Byliśmy już w połowie filmu.Uwielbiałam go.Znałam go prawie na pamięć.Każda kwestia,każdy ruch bohaterów....
Liam wzdrygnął się na widok wielkiego potwora wynurzającego się z ziemi.
Znowu?-pomyślałam sobie.
Ten potwór wyskakuje z ziemi już po raz 921572035665.
-Wyłącz to!-krzyknął Li zakrywając oczy poduszką.
-Dobry film.-powiedzieli jednocześnie Niall i Olivia.
Gdy to zauważyli uśmiechnęli się do siebie.
-Wyłączcie!!!-krzyknął dwa razy głośniej Liam.
-Nie!-krzyknęli wszyscy.
-Jak nie chcesz oglądać to idź...-powiedział obojętnie Zayn.
Liam wyszedł z pokoju.
-Tchórz!-krzyknął za nim Lou.
***
Pod koniec filmu sprawdziliśmy która godzina.
Koło 24.
-Idziemy już?-zapytałam Olivii.
-Poczekaj,aż się skończy film.
Pokiwałam głową.
Film skończył się po kilku minutach.
-Odprowadzić was?-zapytał Niall.
-Ale my mieszkamy daleko....-powiedziałam.
-A po za tym ja idę w inną stronę i Mo też.-westchnęła Liv.
-Nie ma sprawy!-krzyknął Lou.-Mogę iść z Mo,a ty Niall pójdziesz z Liv.
Wszyscy stwierdziliśmy,że ten pomysł jest spoko.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Ja z Lou poszliśmy w prawą stronę,a Niall i Liv w drugą.
Lou dziwne się na mnie patrzał.
-Co?-zapytałam ze śmiechem.
-Nigdy nie widziałem  takiej ślicznotki to się przyglądam!
Zaśmiałam się,a potem zasłoniłam swoje usta.
Nienawidziłam swojego śmiechu.
Brzmiał jak rechot żaby.
-Czemu zasłoniłaś usta?-zapytał ciekawie Lou.
-Mój śmiech jest.....głupi.
-Wcale,że nie.-zaprzeczył.-Jest przecudowny.
Zarumieniłam się.
-Miło,że tak sądzisz.-uśmiechnęłam się do niego.
*Z perspektywy Liv*
Szłam w stronę domu,a za mną Niall.
Czemu szedł ZA MNĄ?!
-Hej!Czemu nie idziesz bok mnie?-zapytałam.
Niall przyspieszył kroku,znalazł się obok mnie.
-Strasznie szybko chodzisz.-westchnął.
Zaśmiałam się.
-Trenujesz coś?-zapytał.
-Koszykówkę,siatkówkę,piłkę nożną,piłkę ręczną....-zaczęłam,ale Niall mi przerwał.
-Boże....i ty na to znajdujesz czas?-zapytał.
-Pewnie.
-A znajdziesz też czas dla mnie?-zapytał nieśmiało.
C.D.N
--------------------------------------
Chciałam was poinformować,że dodałam ostatnio posta z imaginem i next miał być za 4 komy.
Jedna osoba zaczęła mi spamować z Anonima.
Skąd to wiem?
Mam swoje sposoby.
Jeśli ta osoba nie przestanie,będę zmuszona na kilkanaście dni zawiesić bloga.
A jeśli będzie działo się tak dalej,po prostu zawieszę "anonimy".
Więc jeśli masz mi tu spamować,to proszę nie dodawaj wcale komentarzy.
-------------------------------------------

5 komentarzy=next ♥

niedziela, 17 lutego 2013

Imagin L&M cz.1 ♥

*Z perspektywy Liv*
Miałam spotkać się z Monicą w parku,w którym widzieliśmy się pierwszy raz.
Szłam wolno i spokojnie,stawiając równe i stanowcze kroki.
Omijałam kolejno ludzi,którzy byli lekko poddenerwowani i spieszyli się do pracy.
Jeszcze kilka lat i ja też taka będę.
Postanowiłam,że zacznę korzystać z życia.
W parku zastałam Monikę siedzącą na ławce.
-Hej.-przywitała się nieśmiało.
-Hej.-odpowiedziałam z serdecznym uśmiechem.
-Pójdziemy się przejść po jakże pięknym Londynie?-zapytała dziewczyna.
-Czemu nie?-wzruszyłam ramionami i pociągnęłam dziewczynę z ławki.
***
Gdy szłyśmy,po drodze kupiłyśmy sobie lody.
Ja wzięłam jagodowe,a Monica czekoladowe.
Fakt był taki,że cała się nim upaćkała.
Chodząc dużo się śmiałyśmy i podziwialiśmy panoramę Londynu.
W pewnym momencie przeszło koło nas pięciu chłopców.
To rzadkość,bo w tych czasach,chłopcy walają się po jakiś melinach chlejąc i paląc.
Chłopcy wygłupiali się,pchając się nawzajem.
Podeszli do nas.
Wyglądali chyba na normalnych chłopców.
-Hej.-przywitał się brunet.-Założyłem się z nim.-wskazał na ciemnowłosego chłopaka.-Że wyciągnę jedną z was na randkę.Co wy na to?
Uśmiechnęłyśmy się do siebie,a ja pchnęłam Monikę w jego stronę.
-Z chęcią-powiedziała.-Jestem Monica Richards.-przywitała się podając mu rękę.
-Louis Tomlinson.-powiedział uściskając moją dłoń.
-Chwila,chwila...-powiedziałam zamyślając się.-Wy jesteście One Direction?!-zapytałam z niedowierzaniem.
-A zapowiadał się taki fajny dzień.-westchnął Niall.
-Zapowiadał się i zapowiada!-krzyknęłam.-Dacie się wyciągnąć na kawę?
-Ale jako One Direction czy pięć normalnych chłopców?-zapytali.
-Normalnych?!-zapytała Monica.-Wy normalni?!
Chłopcy zaśmiali się.
-Dobra.Jako pięć nieogarniętych chłopaków.-powiedział Harry.
-Teraz możemy iść!-stwierdziłam z moją świeżo poznaną koleżanką.
***
Po tygodniu spędzonym z chłopcami zaprosili nas do swojego domu.
-Fajnie tu.-stwierdziłam.
-Tak.-powiedziała Monica.
-Rozgośćcie się-powiedział Harry.
Zdjęłyśmy buty i bluzy.
Mieli tu wypasioną kuchnię,zarąbisty salon i schody prowadzące prawdopodobnie,do ich prywatnych pokoi.
Usiedliśmy na kanapie.
Zaraz za nami chłopcy.
-Chcecie coś do picia?-zapytał Harry.
-Nie.-odparłyśmy.
-To może obejrzymy jakiś film?-zapytał Zayn.
-No nieeeee!-rozległ się głośny protest chłopców.
-Czemu,nie?-zapytałam.
-No bo..-zaczął Niall.-Zayn zacznie przynudzać swoją kolekcją filmów.
-To może ja wybiorę?-zapytała nieśmiało Monica.
-Okej.-zgodzili się wszyscy.
Zayn pokazał jej wszystkie filmy,będące w szafce pod telewizorem.
-Mam!-krzyknęła Mo.
-Co?-zaciekawiliśmy się wszyscy.
-"Wstrząsy"!-krzyknęła Monica.
-Coooo?!-zapytali wszyscy.
-Wstrząsy to film o..-zaczął Zayn,ale Niall mu przerwał.
-Horror?-zapytał Niall.
-Tak.-odpowiedział Zayn.
-Piszecie się na to?-zapytał Lou.
Wszyscy odpowiedzieliśmy zgodnym "tak".
-Może zanim się ściemni,ja z dziewczynami pójdę zrobić popcorn?-zapytał Niall.
-Idź.-powiedzieli chłopcy.
Poszłam z Monicą za Niall'em.
***
Niall poszedł zanieść szklanki do pokoju,w którym siedzieli chłopcy.
Patrzałam badawczo na Monicę.
-Co?-zapytała w końcu.
-Chce być z Niall'em.-powiedziałam.
-Ja chce być z Niall'em!
-Spierdalaj.-powiedziałam.
Obie się roześmiałyśmy.
-Dobra,zostawiam ci go.-powiedziała Monica.
Niall wrócił do kuchni.
-Dziewczyny zaniesiecie picie?Ja w tym czasie popilnuję popcornu.
-Ok.-odparłam i wzięłam picie wraz z Mo.
Weszłyśmy do pokoju.
Na kanapie po przyjacielsku bili się Lou i Hazza.
Zayn pękał ze śmiechu,a Li próbował ich rozdzielić.
*Z perspektywy Moniki*
Podeszłam do Lou.
-Ej Hazza,puść go!-krzyknęłam.
Harry posłusznie go puścił.
-Dokończymy to później-powiedział Lou.
Niall wszedł do pokoju zajadając się popcornem.
Położył trzy wielkie miski z popcornem na stół.
Na fotelu po prawej stronie usiadł Li.Na kanapie kolejno:ja,Niall,Lou,Mo oraz Zayn..Na fotelu po lewej siedział Harry.
-Włączamy?-zapytał Zayn
-Tak!
C.D.N.
4 komentarze=Next ♥