piątek, 29 marca 2013

Imagin L&M cz.12

*Z perspektywy Liv*
Zgadnijcie kto stał przy karuzeli?
Nikt inny jak Victor.
-Kim jesteś?!-krzyknął Louis.
-Gówno cię to.-powiedział chamsko Victor.
-To Victor.-powiedziałam.-Przyśnił mi się.Ale z tego co wiem,powinna tu być Mo.
Victor popatrzał się na mnie złowrogo.
-Zapłacisz za to!!!
-Za co?-krzyknęłam.
-Za zdradzenie mojego imienia.
Chłopak wyjął nóż z ręki i szedł w moją stronę.W moim pogotowiu zjawił się Niall.
-Zostaw ją!-krzyknął.
Lecz było już za późno.
Poczułam ostre ukłucie koło serca.
*Z perspektywy Mo*
Stałam za drzewem i obserwowałam śmierć Liv.
Śmierć Liv i Niall'a.Chłopak rzucił się na Victoria,ale tamten miał nóż,więc miał małe szanse.Usiadłam i poczułam,że muszę tam iść,nie zważając na uwagi Victor'a.Muszę ich ratować.Szukałam jakiejś,gałęzi,kamienia.Cokolwiek,aby tylko powalić Victor'a na ziemię,ale go nie zabić.W końcu znalazłam jakąś szklaną butelkę.Zdziwiłam się,że ludzie wszędzie wyrzucają te śmieci.Lecz tym razem,ta butelka bardzo mi się przydała.Poczekałam chwilę i po cichu pobiegłam w stronę Victor'a.Lou chciał się wydrzeć "MOOOO!",ale mu zabroniłam.W tej chwili Victor negocjował z Liam'em.Podeszłam do Victora i walnęłam mu tą butelką w głowę.Wszyscy zlecieli się do mnie.Upadłam na kolana.
-Mo!Ty żyjesz!-rozległy się krzyki.-Już myśleliśmy,że ten psychopata cię zabił.
-Zadzwońcie na policję i na pogotowie...-zdołałam wydusić i zrobiło mi się słabo.
***
Minęło już kilka lat od tamtego zdarzenia.Co dwa tygodnie chodzę do Liv i Niall'a,do ich grobów.Za każdym razem płaczę.Bo przecież to prze ze mnie.Ci dwaj młodzi ludzie jeszcze nawet nie zdążyli się lepiej poznać!Na pewno tworzyli by piękną parę,gdyby tylko mogli!Mam nadzieję,że są teraz w niebie i są razem.Na wieki wieków.
Położyłam kwiaty na grobach i zapaliłam nowe znicze.Rozpłakałam się jak małe dziecko...znowu.Nagle na ramionach poczułam dotyk.Dotyk dwóch rąk.Miałam pewność,że to był Niall i Liv.Postanowiłam,że pójdę z tym do medium.Jestem gotowa wydać każde pieniądze,by tylko "porozmawiać" z Niall'em i Liv.Chce wiedzieć,czy zepsułam im życie.
***
Weszłam właśnie do mojego Domu Dziecka,który prowadzę z Louis'em.Jest on po pani Theresie.Louis uwielbia dzieci i idzie nam fantastycznie!Nie dawno z Louis'em wzięliśmy ślub.Zaraz,po tym incydencie z Victor'em,One Direction się rozpadło,bo stwierdzili,że 1D bez Niall'a,to nie 1D.Liam pobrał się z Danielle,Zayn znalazł sobie dziewczynę imieniem Perrie,a Harry jest nadal kawalerem.
-Cześć,kotku.-powiedział Louis jak weszłam.
Pocałował mnie w policzek i przytulił do siebie.
-Louis...-odsunęłam się od niego.
-Coś jest nie tak?
-Chcę iść do medium.
-Dlaczego?-zapytał.
-Chodzi mi o Olivię i Niall'a.Muszę się dowiedzieć co z nimi.
-No dobrze.Jeśli tak cię to martwi.Zrobię wszystko,żebyś była szczęśliwa.-powiedział Louis i pocałował mnie.
Trwaliśmy w pocałunku kilka sekund.Nagle podleciał do nas Arthur.Te kochane dziecko,z którym byłam na spacerze,w dniu kiedy poznałam Liv.Ma teraz z 13 lat.
-Witam,czy mógłbym coś do jedzenia?
Louis się zaśmiał.
-Przecież wiesz,gdzie jest kuchnia.-powiedział mój mąż.
-Lou!-krzyknęłam.
-No co?
-Nic,chodź Arthur,zrobimy coś razem i Louis'owi nie damy!
Arthur zaśmiał się.
-Damy,damy.Bardzo lubię wujka Louis'a.
W głowie rozległo mi się "Awwwwww!".
-Wujek Louis ciebie też.-powiedział do chłopaka.-Mo,zadzwonię do tego medium,ustalić datę.
-Ok.-powiedziałam i poszłam z Arthurem do kuchni.
-Jakiego medium?-zapytał praktycznie jak weszliśmy.
-To taka osoba,która potrafi rozmawiać ze zmarłymi.
-A po nam taka?
-Nie nam,tylko mi.-uśmiechnęłam się.-Pamiętasz ciocię Olivię i jej brata?
-Taaak!Uwielbiałem się bawić z jej bratem.Ciocia Liv była super!
-Tak.Byłeś na jej pogrzebie i wiesz,że zmarła.Teraz muszę się z nią porozumieć.
-A..ciociu...?
-Tak,kochanie?
-Mógłbyś jej powiedzieć,że za nią tęsknie?-zapytał.
-Dla ciebie wszystko.
***
Jechałam w stronę domu medium,umówiona na prywatną wizytę.
-Proszę,Liv,jeśli to na prawdę będziecie wy,to wspomnij coś o parku,w którym się poznaliśmy.Tylko o tylę proszę...
***
Dojechałam pod dom medium i zadzwoniłam dzwonkiem.Pani koło 40-stki otworzyła mi drzwi.
-Witam-uśmiechnęła się szeroko.
-Dzień dobry.-odwzajemniłam uśmiech.
Zdjęłam buty i kurtkę,a pani poprowadziła mnie do kuchni.Usiadłyśmy przy nie dużym stole.
-Za pewnie wiesz,że jestem Pixie.
-Tak,wiem.Ja jestem Monica.
Kobieta uśmiechnęła się i złapała mnie za prawą rękę.
-Z 4 lata temu,ktoś ci odszedł,prawda? I to nie była jedna osoba.Dwie naraz,nie?
-Tak,to moja najlepsza przyjaciółka i jej chłopak.
-Zabił ich ktoś.
-Tak.
-Czy chłopak śpiewał w jakimś boybandzie?
-Tak.
-Mhm.Dziewczyna krzyczy mi,żebym powiedziała ci,że nie ma się o co martwić.Jest dobrze.Że tutaj żyje się równie dobrze.Lecz bez ciebie.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
-Czy jest im tam dobrze?-zapytałam.
-Chłopak mówi,że nie jest źle,chociaż na ziemi było Taco,a tutaj nie ma.-zaśmiała się Pixie.
Miałam łzy w oczach!To chyba naprawdę oni!
-Dziewczyna mówi,też abym wspomniała o jakimś parku.
-O Boże!-krzyknęłam.-To Liv!!!W tym parku się poznaliśmy!
Medium uśmiechnęła się.
-Mam ci jeszcze przekazać,że ty i Louis jesteście świetnym małżeństwem.
-Ojej!Na prawdę?!
-Mówią,że wasza pomoc jest bezgraniczna dla dzieci.Zwłaszcza jednego.Arthura.
Gdy kobieta wypowiedziała to imię byłam bliska mdlenia.
-A...A...Arthur?
-Tak,Arthur.Twoi przyjaciele sprawują nad nim wspaniałą opiekę.
Teraz łzy leciały mi strumieniami.Przypomniałam sobie też o Arthurze.
-Możesz powiedzieć mojej przyjaciółce,że Arthur za nią tęskni?-zapytałam.
-Oczywiście.
-Dziękuję.
-Olivia bardzo dziękuje.Mówi,że wyrośnie z niego porządny człowiek.
***
Wizyta dobiegła końca.Gdy wychodziłam łzy lały mi się strumieniami,po prostu litrami.Od razu zadzwoniłam do Louis'a.
-I co tam skarbie?-zapytał.
-Liv i Niall są razem.Są szczęśliwi.Sprawują też opiekę nad małym Arthurem.Oraz mówili,że jesteśmy świetnym małżeństwem i nasza pomoc jest bezgraniczna.
-To cudownie!Wracaj już do Domu,tęsknie.
Rozłączyłam się i wsiadłam do samochodu.
To co teraz przeżyłam,będę pamiętać do końca swojego życia...
THE END!
-------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie,że cały imagin był taki krótki,ale no nic.
Przygotujcie się,bo za niedługo wjadę z następnym imaginem!
Będzie on o bliźniaczkach,Alex i Alice!
Mam nadzieję,że spodobają wam się ich przygody!

3 komentarze:

  1. OMG zabije cie. Przez ciebie sie poryczalam.
    W każdym razie zajebisty imagin. Końcówka megasmutna.
    No a teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekać na następnego imagina. Cos czuje ze spodoba mi sie najbardziej ze wszystkich ;) /Alice

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna końcówka! Czekam na kolejny imagin, pewnie będzie równie dobry co ten a może nawet lepszy. ;) Powodzonka z pisaniem o Alex i Alice. Pewnie będzie się działo. ;PP - Julenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Alex i Alice aha ?

    OdpowiedzUsuń