*Z perspektywy Mo*
-A co jest nie tak?-zapytał Lou uwalniając mnie od swojego uścisku.
Chłopak popatrzał mi prosto w oczy.Spuściłam wzrok na ziemię.
-Śmiało.-powiedział.
-Bo ja....
*Z perspektywy Liv*
-Jaki?-zapytałam robiąc wielkie oczy.
-Bo chodzi o to,że...
-Że?!-zapytałam,dosyć głośno.
-Mój brat jest w szpitalu.
-Czemu?!-zapytałam spanikowana.
-Miał wypadek samochodowy.-wydusił Niall.
Westchnęłam i przygarnęłam do siebie Niall'a.
-Spokojnie.Będzie w porządku.Jedźmy tam.
Wyszliśmy z mojego pokoju i kierowaliśmy się w stronę wyjścia.
*Z perspektywy Mo*
-No powiedz to w końcu!
-Bo ja.Ja cię oszukiwałam.Przez cały ten czas.Ja wcale tu nie mieszkam.-wskazałam na dom,który wskazałam jako miejsce zamieszkania Louis'owi.-Ja...ja jestem z rozbitej rodziny,ja nie chciałam się do tego tobie przyznawać,myślałam,że to cię ode mnie odtrąci.Ja..ja...
-Przez cały ten czas mnie oszukiwałaś?Jak mogłaś!Myślałem,że można ci zaufać!Byłem idiotą!-wykrzyczał mi chłopak w twarz i pobiegł przed siebie.
Po moim policzku spłynęły pojedyncze łzy.Gdybym mu tego nie wyznała,może dalej chciałby mnie znać.Ale całe życie w kłamstwie? Tak też nie wolno.
Pozostało mi tylko jedno.
RAYAN.
Wiedziałam,że znajdę go tam gdzie zawsze.Na fajce z kolegami.W sumie i tak miałam się z nim spotkać o 22,ale nie zaszkodzi jak będę wcześniej.Pobiegłam więc na placyk zabaw,którego prawie nikt w tej okolicy nie używa.Jest całkowicie zapomniany."Atrakcje" w tym miejscu są całkowicie poniszczone,samo miejsce leży na środku jakiejś meliny.Nie dziwię się,że matki nie puszczają tam dzieci.Szłam wolno i pewnie,w stronę placu.Otarłam jeszcze kilka łez,które mogły być widoczne i szłam szybciej.Moje serce biło bardzo szybko,do granic możliwości.W oddali widziałam już sylwetki pięciu chłopców.
-O Monica!-krzyknął Ryan.-Jak miło!
Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam bliżej do chłopców.
-Siema.-przywitałam się.
Rozległy się przywitania "elo","siema","cześć" i inne.
-Chcesz jedną?-Ryan wyciągnął w moją stronę kilka papierosów.
Wyciągnęłam rękę,ale po chwili ją cofnęłam.
-No dawaj,nie bądź tchórz.-krzyknął któryś z chłopców.
Ochoczo sięgnęłam po papierosa.Ryan podał mi zapalniczkę.Podpaliłam go.
Po raz pierwszy w moim życiu poczułam smak papierosa.
Kaszlnęłam kilka razy.Chłopcy się zaśmiali.Któryś z chłopców podał mi piwo.
-Nie,dzięki.-powiedziałam.
-Nie krępuj się.-powiedział Ryan.-weź.
Odebrałam puszkę od któregoś z chłopców i wzięłam porządnego łyka.
-To może przedstawię ci chłopaków?-zapytał Ryan.
-Ok.
-To jest Edward-wskazał na bruneta,który miał masę tatuaży.Na nadgarstku,na rękach.-To jest Jacob-wskazał na blondyna,który trzymał w ręku fajkę.Spojrzałam przenikliwie na niego.Był całkiem przystojny.-Nie patrz się tak na niego.-rzekł Ryan.-Jest zajęty-dodał z uśmiechem.-To jest Lucas.-wskazał na szatyna.Ten też był całkiem przystojny.Miał też wysportowaną sylwetkę.LUBIĘ TO!.-To jest Victor.-wskazał na chłopaka,który podawał mi piwo.Ten też był ładny.Był ciemnym blondynem i miał prześmieszne loki.
-Miło mi was poznać-uśmiechnęłam się.
-Nam cię też.-powiedzieli wszyscy.
*Z perspektywy Liv*
Jechaliśmy w stronę szpitala.Z nerwów trzęsły mi się nogi,ręce,ogółem wszystko.Niall patrzał poważnie na drogę.
-Niall.Będzie ok.Nie może być inaczej.-szeptałam.
-Olivia,ogarnij się!-krzyknął do mnie w końcu.
-Niall,ja się denerwuje!A co jeśli twój brat....-nie dokończyłam,bo w oczach Niall'a pojawiły się łzy.
-Miejmy nadzieję,że nie.
***
Wbiegliśmy do szpitala.
-Dzień dobry.-powiedziała recepcjonistka.
-Uwierzy pani,że nie dobry.-powiedziałam.
Recepcjonistka się zaśmiała.
-To w czym mogę służyć?-zapytała uprzejmie.
-Greg Horan.W jakiej sali się znajduje?-zaptał Niall.
Recepcjonistka w jednej chwili posmutniała i spoważniała.
-Przykro mi,ale nie mogę tego powiedzieć.-rzekła i zajęła się następną panią.
Niall miał wkurzoną minę.
Uderzył pięścią w blat recepcji.Wszyscy się na niego popatrzeli.
-Do cholery,gdzie leży mój brat?!-krzyknął.
Zaczęłam go uspakajać.Recepcjonistka podeszła do części blatu,przy której staliśmy.
-Proszę mi uwierzyć,że bardzo chcę panu to powiedzieć,ale nie mogę.-rzekła ostro i tym razem na stałe zajęła się jakąś starszą panią.
Ja i Niall usiedliśmy na krzesłach,przy wejściu do szpitala.
Przytuliłam się do niego.On siedział nieruchomo i nawet nie chciał mnie objąć.Patrzył prosto,w przestrzeń,która w jego oczach wydawała się totalnym piekłem.
***
Kilka godzin później podeszła do nas ta sama recepcjonistka.
-Nadal zainteresowani Greg'iem Horan'em?-zapytała z serdecznym uśmiechem.
Niall się wzdrygnął.
-Tak.-odpowiedziałam za niego.
-No więc.....
C.D.N.
5 komentarzy= NEXT ♥-----------------------------
Przepraszam,że coraz rzadziej dodaje jakiekolwiek posty,ale nie mam za bardzo czasu.
Nauka,nauka,nauka.
Niedługo koniec roku,więc trzeba się postarać.
Obiecuję,że w wakacje blog będzie przepełniony notkami!
Pozdrawiam ♥
Kolejny super rozdział. :3 Ciekawe co będzie z Gregiem.;) Pisz dalej! :D - Julenia
OdpowiedzUsuńpisz next !! ; 3 / MONICA .
OdpowiedzUsuńO ho ho xd
OdpowiedzUsuńPis zdalej (możesz nawet dzisiaj xd)
Już nie mogę się doczekać ^^
Ciekawa jestem co się stanie :o
Mam nadzieję, że nic strasznego O.o
Omg nudzi mi sie xdd
Wejdź na aska, księżycu :*
/ Twoje słoneczko :*