*Z perspektywy Liv*
Obudziłam się w moim pokoju siedząc na parapecie i dysząc.Cała byłam spocona.Spojrzałam na telefon.
17:30.
Czyli spałam przez ponad 2 godziny i to śniłam.
Mój boże! Byłam taka przerażona.Wzięłam do ręki kubek z kakaem.Wzięłam łyka zimnego już napoju.Spojrzałam jeszcze raz na telefon.Ani jednej wiadomości od Niall'a.Czyli dalej się gniewa o Austin'a.Chciałam wyjść z pokoju gdy nagle do niego wszedł Austin.
-Przepraszam za to,że rozwaliłem twój związek.Ja...ja po prostu chciałbym być z tobą i...-powiedział słowo w słowo tak jak w moim śnie.
Tylko,że tam wszystko wydawało się być inne.Bliskie,ale zarazem dalekie.
-Wyjdź.-powiedziałam ze spokojem.
Chłopak nie miał zamiaru wyjść.
-To nie twoja wina.-wymsknęło mi się.Zauważyłam,że tak samo powiedziałam do niego we śnie.-Najwyraźniej Niall'owi w ogóle na mnie nie zależy-kolejne słowa wyleciały z moich ust nie chcąc.
-Zależy!-krzyknął.
W tym samym czasie tak jak w moim śnie,do mojego pokoju wszedł Niall z różami.Bardzo ucieszył się na mój widok.
-Przepraszam Liv...-zaczął.
-Stop,stop,stop,stop.-wymawiałam.
-Co jest?-zapytał zmartwiony Niall.
-Przyszedłeś do mnie z kwiatami.Te same wypowiadane słowa.Miałam sen i...-w tym momencie pobladłam i zrobiło mi się słabo.W tym śnie przecież umierał Greg.
-Liv w porządku?!-krzyknął zdesperowany Niall.
Chłopak położył róże na szafce i podbiegł do mnie.
-OK?!-krzyknął znowu.
-Niall,twój brat.....-powiedziałam i w tym momencie zrobiło mi się czarno przed oczami.
*Z perspektywy Mo*
Podeszłam do Lou,a chłopak się uśmiechnął.
-Wszystko ok?-przywitał się i mnie przytulił.
-Mniej więcej.-powiedziałam nadal wstrząśnięta tym nagłym pocałunkiem Ryan'a.
-Przejdziemy się gdzieś?-zapytał.
-Czemu nie?
Lou złapał mnie za rękę i poszliśmy w kierunku miasta.
*Z perspektywy Liv*
Ocuciłam się po tym jak ktoś wylał mi zimną wodę na twarz i sprzedał kilka plaskaczy na policzki.
Zaczęłam otwierać oczy.
-OLIVIA?-zapytał jakiś koleś.-OLIVIA?-zapytał jeszcze raz.
-Co do jasnej cholery?-zapytałam zdenerwowana.
-Liv się obudziła.-powiedział ktoś,jakby kamień zszedł mu z serca.
-Niall?-zapytał ze zdziwieniem.
-Nie,Święty Mikołaj.-powiedział z sarkazmem blondyn.-Wszystko ok?-zapytał.
-Ta.-odpowiedziałam.
-A czemu zemdlałaś?-zapytał.
-Bo miałam sen,w którym przyszedłeś do mnie z bukietem róż.Potem ktoś do ciebie zadzwonił.Wyszedłeś.Przyszedłeś cały blady.Powiedziałeś,że twój brat,Greg,miał wypadek.Pojechaliśmy na miejsce,recepcjonistka nie chciała nam powiedzieć co mu jest.Następnego dnia,powiedziała,że nie dożyje jutra.-powiedziałam cicho.
-Nic Greg'owi nie jest.To był pewnie koszmar.
-To nie mógł być koszmar!-krzyknęłam.-Gdy do mnie przyszedłeś Austin mówił słowo w słowo jak w moim śnie.
-Czekaj.Pojedźmy do mnie i poszukamy czegoś w necie.
-Jakby mnie na internet nie było stać.....no ale dobra,jedźmy.
***
Szukaliśmy coś na laptopie Niall'a,gdy nagle wpadliśmy na właściwy trop.
"SNY PROROCZE"-tak tam było napisane.
W snach proroczych pojawiają się zdarzenia,które mogą wydarzyć się w przyszłości,ale NIE MUSZĄ!
-I co teraz?-zapytałam.
-Być może masz naprawdę wyostrzoną intuicję,ale objawia się ona tylko w snach.Może śmierć Greg'a była tylko wydarzeniem pobocznym,które tak naprawdę się nie wydarzy?
-Oby.-powiedziałam.
*Z perspektywy Mo*
Szliśmy przed siebie.Rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-Kocham cię.-powiedziałam w końcu.
-Ja ciebie też,moje słońce.-powiedział Lou,całując mnie w policzek.
***
Louis odprowadził mnie pod "Dom".Pożegnałam go buziakiem i weszłam do przedpokoju.Rozebrałam się z przewiewnej kurtki,zdjęłam buty i weszłam do wnętrza pomieszczenia.Na jednym z ciemnych,nieoświetlonych korytarzy stał Ryan.
-Hej.-przywitałam się.
-Siema maleńka.
Przybliżyłam się do niego.
-Wszystko ok?-zapytałam.-Dziwnie wyglądasz.
-Bardziej seksownie?-zapytał.
-Nieee,raczej obleśnie.Piłeś coś?-zapytałam.
-Nie.-pokiwał głową.
Widziałam,że kłamał był nawalony w cztery dupy.Nagle zaczął się do mnie przybliżać.Objął mnie w talii.Potem zaczął mnie obmacywać.
-Przestań!-krzyknęłam.
Nie odpowiedział,nadal to robił.
-Przestań!!!-krzyczałam przerażona.
Ryan przycisnął mnie do ściany,tak,że nie mogłam się ruszyć.
-Zostaw mnie!
-Wiem,że tego chcesz.
-Ryan,zostaw mnie!Proszę cię!!!
Chłopak zamiast mnie puścić uderzył mnie w brzuch.
-Nie krzycz.
-Ryan....proszę cię....-błagałam po cichu.-Nie chcesz tego zrobić.
Chłopak jeszcze raz uderzył mnie w brzuch i straciłam nad sobą panowanie.......
C.D.N
Ty serio masz talent... O.O To jest świetne! Ciekawe co ten Rayan zrobi.... Pisz dalej bo nie mogę się doczekać. :DDD - Julenia
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuńFajnie to zrobiłaś. Tego się nie spodziewałam. Czekam na nexta.
I jeszcze jedno. Masz to odkręcić ! I ty już sama dobrze wiesz o co mi chodzi ! /Twoje słoneczko, Alice :*
pisz pisz bicz !
OdpowiedzUsuń