środa, 8 maja 2013
Imagin A&A cz.11 ♥
*Z perspektywy Alice*
*A kto?*-napisałam z wielkim zdziwieniem.
Po tym sms nie dostałam już odpowiedzi.
WTF?
Co to w ogóle było?
Usiadłam obok Alex i wybuchnęłam głośnym śmiechem.Od razu zakryłam sobie usta.Zobaczyłam, że siostra się budzi, więc wybiegłam z kuchni.Weszłam do łazienki i zaczęłam się czesać.Zaraz potem wyszłam, bo nie słyszałam kroków czy dźwięków wydawanych przez Alex.Pobiegłam do Merissy.Zobaczyłam, że właśnie się obudziła.
-Hej,mała.Co tam?-zapytałam.
-Jaka mała?-zapytała.-Jestem już duża!
Zaśmiałam się.
-Ok.Idziemy robić śniadanie?-zapytałam.
Merissa zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Co jest?-zapytałam.
Merissa natychmiast spuściła wzrok.
-Hej.-powiedziałam i uniosłam jej podbródek, tak, że teraz patrzała mi prosto w oczy.-Mi możesz zaufać.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Nie umiem.-powiedziała ze wstydem.
-Nie umiesz mi zaufać?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie.-zaprzeczyła od razu.-Nie umiem robić śniadania...
Zaśmiałam się.
-Nigdy go nie robiłaś?-zapytałam.
-Nie.-zaprzeczyła znowu dziewczyna.-Nigdy go nie jadłam.
To mną wstrząsnęło.Harry miał rację co do zabrania Merissy do domu.To biedna dziewczyna.
-Co takiego?-zapytałam z niedowierzaniem.
Usiadłam koło dziewczyny i ją objęłam.
-Pochodzę z niezbyt bogatej rodziny, w domu oprócz mnie było jeszcze siedem dzieci.-powiedziała.-Gdy dowiedzieli się, że mam wizję to...
-Co? Jakie wizje?
-Jeśli jest pełnia i na kogoś spojrzę, potrafię przepowiedzieć mu przyszłość.
Rozdziawiłam buzię w niedowierzaniu.
-Mów dalej.-zachęcałam dziewczynę.
-Pewnego dnia rodzice stwierdzili, że jestem potworem, bo mam wizje.Wyrzucili mnie z domu.Od tego czasu szlajałam się po krzakach,żebrałam i takie różne.Do momentu, w którym nie znalazł mnie Harry.
Przygarnęłam do siebie Merissę.
-Boże.Tak dużo przeszłaś.Współczuję Ci.
Merissa mocno mnie przytuliła i zaczęła płakać.
-Zostaniesz moją siostrą?-zapytała.
Kąciki moich ust się lekko uniosły.
-Ja, Alex, Harry i reszta.Od teraz wszyscy jesteśmy twoim rodzeństwem i wszyscy będziemy Ci pomagać.
*Z perspektywy Alex*
Obudził mnie śmiech Harry'ego.
-Co się dzieje?-zapytałam półprzytomna.
-Jesteś...a z resztą.Mam tylko nadzieję, że "Kocham cię Gratian" nie znaczy nic wielkiego.
-Co?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Eee...nic.Ale przyszedłem tu po to, bo mam dla ciebie niespodziankę...
C.D.N...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Uuuu "Kocham cie Gratian". xd Hahahahahahahah, jakie to prawdziwe. :D Pisz dalej! - Julenia
OdpowiedzUsuńEjj no kurde !!!!!!! Ale i tak fajny rozdział dawaj szybko następny r ! Wika oberwie Ci sie w szkole!!!! \ Alex
OdpowiedzUsuń