*Z perspektywy Liv*
Zaśmiałam się i walnęłam go lekko w ramię.
-Żartujesz,prawda?
Chłopak pokiwał głową.
-Nie?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Nie.-powiedział stanowczo chłopak.
-Austin...-zaczęłam.-Wiesz...ja....
-No wykrztuś to.
-Ja mam chłopaka.-skłamałam.
Chłopak wzruszył ramionami.
-No trudno.-westchnął.-Chłopak jest szczęściarzem.
Na widok jego smutku,miałam ochotę powiedzieć mu,że kłamałam,ale po co?
Prawda jest taka,że chciałabym być z Niall'em.
-Może chodźmy już do domu?-zapytałam po chwili ciszy.
Chłopak westchnął i ruszyliśmy w stronę domu.
*Z perspektywy Mo*
Spałam w pokoju ogarniętym niezręczną ciszą.
Przymrużyłam oczy,bo jasne promyki słońca aż raziły swoim blaskiem.
Oczy raził z resztą też jaskrawo-zielony kolor ścian.
Obok mnie stało łóżko Senty-mojej współlokatorki.
To niebieskooka,prześliczna blondynka.
Zawsze zazdrościłam jej urody.
Ale co po urodzie,gdy nie ma się rodziców?
Gdy miałam 13 lat umarli moi rodzice.
Pamiętam przez łzy,że zabrali mnie tutaj i wmawiali mi,że pani Theresa-kobieta,która założyła i prowadzi ten dom dziecka-jest moją babcią.
Śmieszne,prawda?
Bynajmniej mnie to nie śmieszy.
Bardzo mi przykro po stracie rodziców.
Chociaż bardziej współczuje ludziom,którzy nawet nie znają swoich rodziców.
Na przykład Senty.
Jej matka zmarła zaraz po urodzeniu małej Senty,a tata oddał ją do adopcji,ponieważ za bardzo przypominała mu jego żonę,matkę Senty.Oddając córkę do pani Theresy twierdził,że nie będzie mógł z nią normalnie żyć i funkcjonować,mówił,że ją kocha,ale nie może żyć z wiadomością,że jego żona nie żyje,a to w szczególności jego wina.On chciał mieć dziecko.Teraz,gdy Senty jest starsza nie może się pogodzić z faktem,że to ona "zabiła" swoją matkę.Zawsze obwinia się o to.Twierdzi,że mam wielkie szczęście,że przynajmniej znałam swoich rodziców.Wiedziałam jak wyglądają.Wiedziałam czy lubią to czy tamto.Ona takich informacji nie dostała.Siedzi tu od 17 lat i nie wie co ma ze sobą zrobić.
Westchnęłam,a dreszcze przeleciały całe moje ciało.
Wysunęłam się spod kołdry i poszłam się umyć.
Po umyciu zdecydowałam,że ubiorę ten zestaw.
Wysłałam sms do Lou.
*Spotkamy się dzisiaj?*-wystukałam na swoim nędznym cegło-fonie.
Niestety pani Theresy nie było stać na lepszy,bo na wychowaniu miała jeszcze 30 dzieci,a ja musiałam mieć ukończone 18 lat,aby przyjęli mnie do jakiejkolwiek pracy w moim mieście.
*Będę przy twoim domu.*-odpisał Lou.
O nie!
Co będzie jeśli się dowie,że ja tam nie mieszkam?
*Nie.Pozwolisz,że ja pójdę po ciebie.To rekompensata za wczorajsze odprowadzenie :)*-wystukałam najszybciej jak mogłam.
*Ale ja już prawie jestem przy twoim domu.*-dostałam błyskawiczną odpowiedź.
FUUUUUCK!
Muszę coś wykombinować!
I to zaraz!
*Z perspektywy Liv*
Zaparzałam herbatę pani Asty,mamie,sobie,Rachel,Jane i w końcu Austin'owi.
Pani Asty rozmawiała z mamą,Rachel i Jane zachwycały się nowymi plotkami o Justin'ie Bieberze i 1D.
Austin grał w Fifę na PSP.
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
Czekałam aż ktoś pójdzie otworzyć.
Z kanapy ruszył się Austin,ale pewnie szedł do toalety.
Poszłam otworzyć drzwi.
Stał w nich Niall.
-Co ty tu robisz idioto?-zapytałam.
-Przyszedłem cię odwiedzić na przykład?!
-No nie ważne.Chcesz wejść?
-Nie chcę pogadać.
-O czym?
-O byle czym....ważne,że z tobą!
Uśmiechnęłam się pod nosem.
Z łazienki wyszedł Austin.
-Kto to?-zapytał ciekawie Niall.
Pewnie pomyślał,że to mój chłopak.W sumie jest w moim wieku.
-To jest...-zaczęłam.
-Jestem jej chłopakiem.-powiedział stanowczo Austin.
Oczy rozszerzyły mi się do granic możliwości.
Jak on śmiał powiedzieć coś takiego?!
C.D.N
fajnie piszesz, zapraszam do mnie : luckymemory.blogspot.com
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, fajnie że coś się dzieje. ;) Pisz dalej bo jestem ciekawa jak Niall zareaguje. :PPP - Julenia
OdpowiedzUsuńO kurwa xd
OdpowiedzUsuńAle sie porobiło O.o
Czekam na nexta <3
Mozesz nawet dzisiaj dostać nastepny ;D / Aliszja ;)
PISZZ BICZ !
OdpowiedzUsuńU mnie nowy rozdział! ᵔᴥᵔ zapraszam i liczę na konstruktywny komentarz!
OdpowiedzUsuńdawaj next - MONICA .
OdpowiedzUsuń