piątek, 15 lutego 2013

Imagin L&M (Liv i Mo) Prolog.

Prolog.
*Perspektywa Moniki*



Leżałam na łóżku.
Promienie słońca przeciskały się przez zasłonięte żaluzje.
W powietrzu widać było wirujący kurz.
"Gdybym mogła tak beztrosko latać jak on."-pomyślałam.
Jeszcze kilka miesięcy tutaj i będę mogła stąd wyjść.
Będę pełnoletnia.
Wstałam z łóżka,na śniadanie.
Wchodząc do kuchni przywitała mnie pani Theresa.
-Jak się czujesz słońce?-zapytała gładząc mój policzek.-Zjedz śniadanie słabo wyglądasz.
Ruszyłam w stronę bufetu.
***
Musiałam wyjść na spacer z Arthur'em.
Poprosiła mnie o to pani Theresa.
W końcu chłopak ma 9 lat.Sam nie pójdzie.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Odetchnęłam świeżym powietrzem,trzymając małego za rękę.
-Powoli kończy się wiosna,mały-westchnęłam.
-Po wiośnie przyjdzie lato,prawda?-zapytał Arthur.
-Tak,przyjdzie.W końcu zrobi się ciepło.Nie będziesz potrzebował bluzy by wyjść na dwór.-uśmiechnęłam się do chłopczyka.
Odwzajemnił uśmiech.
Szliśmy do parku.
Przed nami stała jakaś dziewczyna z chłopczykiem,chyba w wieku Arthur'a.
-Mogę się z nim pobawić?-zapytał Arthur.
-Leć.Zapytaj jak ma na imię.
Chłopcy podbiegli do siebie,a ja zostałam z bodajże siostrą drugiego malucha.
-Hej.-przywitałam się.-Jestem Monica.
-Ja jestem Olivia,ale mów mi Liv.-brunetka podała mi rękę.
Uścisnęłam ją.
-Ten mały to twój brat?-zapytałam.
-Tak.Ma na imię Diego.A chłopczyk,z którym tu przyszłaś?
-On jest z Domu Dziecka.Mieszkam z nim,a właścicielka poprosiła mnie o wyjście z nim na spacer.Ma na imię Arthur.
Liv trochę się zdziwiła,że jestem z Domu Dziecka.
Chociaż to fajna dziewczyna.
Okazało się,że mamy podobne zainteresowania i obie lubimy One Direction.

Bohaterowie.


Olivia Jonson-Ma 17 lat.Jest wysportowana,miła i towarzyska.Przyjaciele mówią na nią Liv.Lubi: chodzić do kina,grać w siatkówkę i piłkę nożną,uwielbia One Direction.Jej mama nazywa się Juliet,a ojczym Jacob.Straciła tatę w wypadku samochodowym.Ma dwie starsze siostry:Rachel (19l.)oraz Jane(20l.).Ma też młodszego brata Diego (10l.).



Monica Richards-17-letnia ruchliwa i często nieogarnięta dziewczyna.Lubi:One Direction,grać w siatkówkę i zbijaka,grać w gry komputerowe oraz chodzić do centrum handlowego.Rodzice jej  zmarli,a jej aktualny dom to Dom Dziecka.Znajomi mówią na nią Mo.Monica poznała Olivię,będąc na spacerze z mniejszym dzieckiem z Domu Dziecka.

Inni bohaterowie:

Pani Theresa-właścicielka Domu Dziecka,w którym przebywa Monica.Uwielbia dzieci.
Rayan Megg-chłopak,któremu Monica się podoba.
One Direction-Znacie ich,po co pisać? :)

Imagin cz.22 ♥

*Z perspektywy Sophie*
U góry słychać było też krzyki innych.
Pewnie przyszła po mnie cała załoga!
Ale co się stało z Cassie?
*Z perspektywy Cassie*
Ziemia drżała coraz bardziej.
Bałam się.
Z każdym postawionym krokiem,coraz bardziej.
Wyczułam,że jedna osoba idzie bardzo zdenerwowana i zdezorientowana.
Druga szła równie szybkim tempem,ale cieszyła się z czegoś.
Cholernie się z czegoś cieszyła.
Znów przyłożyłam ucho do ziemi.
Kroki ustały.
Spojrzałam w górę.
Niall i Anastasia!!!
Boże!!!
-Odsuń się od niej.-wysyczał Niall.
-Bo co mi zrobisz?-powiedziała Anstasia do Niall'a.
-Wiem już,że jesteś zła.Cholernie zła.Wiem jak temu zapobiec.-rzekł Niall cwaniacko.
-Niby co?-kpiła z niego królowa duchów.
-Wiem,że.....
*Perspektywa Sophie*
Nagle ktoś rozbił kratę od głębiny.
-Jest!-krzyknęła Jaimie.
-Wyciągaj ją!-rozkazał Liam.
Jaimie podała mi rękę.
Nie dosięgałam.
Głębina była o wiele dłuższa.
Jaimie utworzyła taką jakby niebieską linę.
-Złap się tego!-krzyknęła.
Zrobiłam jak kazała.
Jaimie podciągała linę.
W końcu wydobyłam się z głębiny.
-A co z Julią?-zapytałam.
-Kim?!-zapytała Jaimie.
-13-letnią dziewczynką.
-No dobra,wyciągnę ją.
*Z perspektywy Cassie*
-Wiem,że masz dziecko z Evereus'em.
Anastasia upadła na kolana.
Wydarła się na cały las.
Rozległo się głośne echo.
-To koniec.-szepnęła.
-Uwolnij Cassie,albo zginiesz.
Anastasia mnie uwolniła.
W końcu mogłam się podnieść.
Poszliśmy w stronę jaskini Evereus'a.
Przytrzymywałam cały czas Anastasię,by nie uciekła.
*Z perspektywy Sophie*
Jaimie wyciągnęła Julię.
-Jest ok?-zapytałam.
-Tak.-powiedziała.-Gdzie mój tata?
-On...-powiedziały Jaimie i Keira zakrywając ciałami,zabitego ojca dziewczyny.-Wyjechał w podróż i nigdy nie wróci.-powiedziały szybko.
Nagle do jaskini wparowali kolejno:Niall,Cassie i Anastasia.
-Czy przyznajesz się,że to twoje dziecko?-zapytał Niall.
Anastasia spojrzała na dziewczynkę.
-Ja...ja...-powiedziała ze łzami w oczach.-Ja nigdy jej nie widziałam.
***
Wszyscy byliśmy teraz w NRD.
Anastasia dostała karę śmierci,za całowieczne oszukiwanie NRD.
-Dziękuję wam strażnicy.Chcieliśmy abyście uchronili nas przed naszym "złem",a wy doszliście do tego po swojemu i złapaliście nasze "dobro.Dziękujemy wam!
Na trybunach rozległy się wiwaty duchów.
Wszyscy klęknęliśmy przed nową królową duchów-Eleiną.
Julia stała za nami cicho.
-Gdzie jest Zayn?-zapytała Eleina.
-On...-powiedziałam niepewnie.-On jest w dużym dołku,nie wiadomo czy on....-zaczęłam.
-Niech NRD trzyma go w opiece.-rozległo się takie zdanie na trybunach.
-Będę go trzymać-powiedziała Eleina.
Królowa wręczyła nam na głowę wianki.
Wstaliśmy.
-A co z Julią?-zapytała Sophie.
Eleina podeszła do dziewczyny.
-Jesteś złożona ze zła i dobra jednocześnie.U nas nie możesz zostać,dla nas to za duże zagrożenie.Ale jeśli pójdziesz do świata ludzi....-powiedziała Eleina.-U nich jest inna strefa czasowa,miałabyś wtedy 15 lat.Przybrałabyś też ludzką postać.Co ty na to?
-Jestem za!-krzyknęła Julia i przytuliła się do Anastasii.
***
Minęły już 2 lata,odkąd odbył się incydent z Anstasią.
Julia w ludzkim świecie czuła się wspaniale.
Znalazła sobie chłopaka oraz koleżanki.
Sophie wzięła ją pod opiekę.
Była dla niej jak starsza siostra.
Zayn,jak wcześniej było wspominane,dostał doła,bo zerwał z Michelle.
Ale wszystko jest ok.
Michelle się od nas odizolowała.
W sumie dobrze.
Była z Zayn'em tylko dla sławy.
Świnia.
Ja nadal jestem z Niall'em.
Jest nam razem dobrze.
W sumie to wszystkim jest dobrze.
Keira jest z Zayn'em,Sophie z Harry'm,Liam z Eve a Jaimie z Louis'em.
Został nam jeszcze rok służby w NRD.
Ciekawe czy sprostamy zadaniu...................
-----------------------------------------
Koniec imagina!
Wow!
Niedługo możecie podziwiać przygody Liv i Moniki.
Zapraszam serdecznie!

Imagin cz.21 ♥

*Perspektywa Cassie*
A tam...
Stał Evereus.
Cofnęłam się o kilka kroków,tak by nie mógł mnie zobaczyć.
Musiałam odczekać,aż będzie coś robił.
*Z perspektywy Sophie*
Siedziałam w tym brudnym i ciemnym miejscu już chyba kilka dni.
Z-z-z-zimno tu.
Spojrzałam w górę.
Kraty.
Nyło tak troszkę jaśniej,ale jednak chyba nie tak jak na zewnątrz.
Była jeszcze jedna kwestia.
To małe coś siedzące koło mnie.
Co to jest?
Od kilku dni siedzi w jednej pozycji.
Ono w ogóle oddycha?
Postanowiłam,że dowiem się coś o TYM (?).
-H-h-h-hej.-przywitałam się.-J-j-j-jak się nazywasz?-spytałam nieśmiało.
To odwróciło się w moją stronę.
-Julia.-powiedziała.
-Bardzo ładne imię.-rzekłam z uśmiechem na twarzy.-Ja jestem Sophie.
Julia uśmiechnęła się do mnie.
-Ile masz lat?-zapytała nieśmiało.
-17-rzekłam.-A ty?
-Mam 13 lat.
-Od ilu lat tu siedzisz?
-Od początku mojego życia.Mamusia i tatuś nie chcą,abym pokazała się komu innemu.
-A kim są twoi rodzice?
-Tatuś to Evereus,a mamusia to.....
*Z perspektywy Cassie*
Pora na wejście smoka.
Wbiłam do jaskini Evereus'a.
-Witaj.-powiedział cwaniacko.
Nie odpowiedziałam.
-Czego-zapytał po krótkim czasie.
-SOPHIE!-krzyknęłam.
*Z perspektywy Sophie*
-Mamusia to....Anastasia.
Zrobiłam wielkie oczy.
Anastasia i Evereus?!?!?!!?
Nagle wzdrygnęłam się,bo ktoś głośno wykrzyczał moje imię.
TO BYŁA CASSIE!!!
*Perspektywa Cassie*
-Oj słonko,nie dam ci jej.-powiedział Evereus.
-Dawaj!Bo użyję swojej mocy!Już jej posmakowałeś i pewnie nie masz zamiaru robić tego znowu!-krzyknęłam.
-Oj uwierz,że mam zamiar.
Evereus cisnął we mnie fioletowym promyczkiem....
*Perspektywa Sophie*
Usłyszałam krzyk.
Po krzyku nie było słuchać nic więcej.
Krzyk Evereus'a czy Cass?
Pewnie Cass.
Ona umarła?
Usłyszałam śmiech.
Śmiech Evereus'a.
Cassie nie żyje?!
*Z perspektywy Cass*
Znalazłam się w jakimś ciemnym lesie.
Przypomniało mi się miasto Forks ze "Zmierzchu".
Ciemno,brudno i zimno.
Leżałam na brzuchu,na jakimś mchu.
Obok mnie były miliony drzew.
Ale ich kora nie była normalna.
Ona świeciła się na czerwono.
Chciałam jej dotknąć,chciałam poczuć jej piękno.
Lecz nie mogłam się ruszyć.
Byłam jak sparaliżowana.
Mogłam otwierać tylko usta.
-Ratunku!-krzyknęłam.
Moje echo rozniosło się po drzewach.
Głucho.
Nie ma dla mnie pomocy.
Zaczęłam myśleć o świetnych chwilach spędzonych z Niall'em.
Poczułam,że to już koniec.
Jeden,szary,bezgłośny koniec.
Cassie!
Ogarnij się!
To nie może się tak skończyć!
Weź się w garść!
Przypomniała mi się niedawno uwielbiana prze ze mnie piosenka Rihanny-Diamonds.
Zaczęłam śpiewać pierwszą linijkę tekstu:
"Shine bright like a diamond....
Shine bright like a diamond...
Find a light in the beautiful sea..."
*Z perspektywy Sophie*
Ktoś wszedł do jaskini.
Usłyszałam damski głos.
-DAWAJ CASSIE I SOPHIE!!!-ryknęła.
Keira?!?!
Bożesz ty mój!
*Perspektywa Cass*
"Were beatuiful like a diamonds in the sky..."
Zaprzestałam śpiewać,bo usłyszałam kroki....
Wsłuchałam się w drżącą ziemię.
Pulsowała niespokojnie i w nierównym tempie.
Zbliżała się do mnie nie tylko jedna osoba,ale dwie....
C.D.N.
-------------------------------------
Trochę za dużo tych perspektyw,chyba wam na mieszałam.
Imagin wolnymi krokami dobiega końca...
Ehhh.
Za niedługo następny!
Mam nadzieję,że lepszy!

poniedziałek, 11 lutego 2013

Imagin cz.20 ♥

*Z perspektywy Cass*
-No to co?-zapytałam.-Zostaliśmy sami...
-Być może..-powiedział tajemniczo Lou.
-To zależy..-wtrącił swoje dwa słowa Harry.
-Od czego?-zapytałam.
-Od tego gdzie jest twój telefon!-krzyknął Lou i zaczął uciekać,za nim ruszył Harry.
Obejrzałam swoje kieszenie.
W bluzie też go nie było.
-Oddawajcie mój telefon!-krzyknęłam i zaczęłam ich gonić.
Louis i Harry wbiegli do łazienki i zamknęli ze sobą drzwi.
-Gdzie jesteście?!-krzyknął z dołu Niall.
Zeszłam na dół,rezygnując z odebrania telefonu tym dwóm francom.
Zeszłam na dół.
W salonie siedziała Eleanor.
-Siema!-przywitałam się siadając obok niej.-Co tam nowego?Dawno się nie widziałyśmy!-przytuliłam moją koleżankę.
-Hej!A spoczko.Tak!Nie widzieliśmy się już chyba całe wieki!
-Twój chłoptaś zabrał mi telefon!-krzyknęłam.
-Cooo?-krzyknął Niall.-Zaraz do niego pójdę i...
-Uspokój się.-powiedziałam kładąc dłoń na jego ramieniu.-Pewnie zaraz tu przylecą.
-LOUIS!!!!-zawołała Eleanor.
Usłyszeliśmy,że drzwi do łazienki się otwierają.
Słychać też było kroki na schodach i śmiechy.
W końcu przed nami stanęli Lou i Hazza.
-Masz.-podał mi telefon.
El trzepnęła go w głowę.
-Jak ty się wyrażasz do Cass?!-krzyknęła.-Mówi się proszę!
-Proszę-poprawił się Lou.
-Rzygaliśmy tęczą.-powiedział Harry.
Eleanor,ja i Niall się zdziwiliśmy.
-Piszecie strasznie słodziutkie sms-y.Kocham cię!Ja ciebie też!-powiedział Louis naśladując nasze głosy.
Eleanor i ja wybuchłyśmy śmiechem.
Niall po długim czasie w końcu też.
***
Siedziałam z Niall'em w jego pokoju.
Robił coś na laptopie.
-Co robisz?-usiadłam koło niego.
-Odpisuję fankom na tweety.-odpowiedział.
-Pewnie mają radochę,że im odpisałeś!-powiedziałam z ciekawością.
-Może....
Nagle słychać było z doły wołanie.
Ktoś wołał Niall'a.
-Kurde,no!-krzyknął Niall.-poczekaj pójdę sprawdzić co się stało.Jak chcesz wejdź sobie na laptopa.
Podał mi urządzenie i zbiegł na dół.
Weszłam na swoją ulubioną stronkę plotkarską.
Jak zwykle...
Na głównej byłam ja i Niall.
Tym razem pisali coś takiego:
"Niall Horan wyszedł z domu swojej wybranki razem z nią.Zauważyliśmy,że gdy godzinę wcześniej do niego wchodził nie miał podbitego oka,a po wyjściu z jej domu,owe skaleczenie pozostało na jego oku.Gdy wychodził razem z Cassie,dziewczyna cały czas go przepraszała.Prawdopodobnie,była to ona.Para idąc do parku pokłóciła się i Cassie wróciła do swojego domu[Zobacz zdjęcia jak Niall został potraktowany przez jego wybrankę!!!!]"Ahahhahahah!
Co za bzdury...
My się niby pokłóciliśmy?
LoL.
-Cassie!!!-rozległo się wołanie z dołu.
Położyłam laptopa na biurko i zbiegłam do wołających.
W salonie zastałam 9-tkę strażników.
-Hej!-powiedziałam.-O co chodzi?
-Wiemy gdzie jest Sophie!-krzyknął Zayn.
***
Kłóciliśmy się wszyscy kto z kim ma po nią iść.
Po tylu kłótniach w końcu rzekłam:
-Ogarnijcie się!Już wiemy gdzie jest Sophie,więc połowa problemu z głowy.Ja pójdę,a wy tu zostajecie.Jeśli nie wrócę za kilka godzin.....To wzywajcie Anastasię.
"Nie możesz iść sama!"-rozległy się krzyki protestujących.
Jednak ja w jednej chwili pragnęłam się teleportować...
Bardzo się na tym skupiłam i....
Nagle znalazłam się przy jaskini Evereus'a!
Weszłam po cichu,a tam.....
C.D.N

niedziela, 10 lutego 2013

Imagin cz.19 ♥

*Z perspektywy Cass*
-Nie płacz-powiedział Niall siadając koło mnie.
-Ale ona była wielką częścią mojego życia!-krzyknęłam wtulając się w jego tors.
Nial pogłaskał mnie po głowie.
-Przynieść ci chusteczek?-zapytał.
-Jakbyś mógł-powiedziałam.
Niall wyszedł z pokoju.
Wrócił po minucie z opakowaniem pełnym chusteczek.
***
Po kilku godzinach w końcu doprowadziłam się do normalnego stanu.
Była już 24:16.
-Idę do domu.-oznajmiłam Niall'owi.
-Nigdzie nie pójdziesz!-powiedział.
-Niall...-zaczęłam,ale chłopak natychmiast mi przerwał.
-Widzisz w jakim jesteś stanie?Tylko spróbuj wyjść!
-Niall.Ja chcę.odprowadź mnie.
-Cass,kotku połóż się.Nic ci się nie stanie jak jedną noc się u mnie prześpisz.
-A gdzie ty będziesz spał?-zapytałam.
-Pościelę sobie na ziemi.Ważne żebyś ty była wypoczęta.
-Nie wygłupiaj się.-powiedziałam.Idę do domu.
Wstałam z łóżka Niall'a,ale zakręciło mi się w głowie.Prawie bym upadła,ale Niall był w pogotowiu.
-Widzisz?-zapytał sadzając mnie na łóżku.
-No dobra.-powiedziałam.-Ale śpisz ze mną.
-Skoro nalegasz.-powiedział Niall.
***
Rano obudziłam się głową do czyjejś ściany.
Zielonej ściany.
Ściany Niall'a Horana.
Odwróciłam się w drugą stronę.
Mój uroczy blondynek gdzieś znikł.
Tylko gdzie?
Spróbowałam wstać,gdy nagle do pokoju wbiegł Horan z tacką pełną bułek.Koło nich była też jajecznica i sok.
-Śniadanie do łóżka!-krzyknął Niall i podstawił mi tackę przed nosem.
***
Zjadłam dwie bułki i jajecznicę.
-A ty nie jesteś głodny?-zapytałam.
-Jadłem już.Ale jak nie chcesz mogę zjeść.
Podałam mu tacę z bułkami.
Zjadł je prawie natychmiast.
-Idziemy na dół?-zapytał blondyn.
-Możemy iść.-wstałam z łóżka.
Wyszliśmy już z pokoju Niall'a i byliśmy na schodach.
Gdy nagle ktoś trzasnął za nami drzwiami.
Odwróciliśmy się.
To była Michelle!
-Nie odzywaj się do mnie!-krzyknęła do Zayn'a próbującego ją złapać za rękę.-Posuń się.-odepchnęła mnie ze schodów i zbiegła z nich.
Potem słychać było już tylko trzask drzwi frontowych.
-Kurwa!-krzyknął Zayn i rzucił telefonem o podłogę.
-Nieeeee!-krzyknął Niall.
-Co?!-krzyknął Zayn.
-No stary no!Jak nie chciałeś tego telefonu to mogłeś mi go dać!-powiedział Niall.
Zayn podniósł telefon z podłogi i rzucił w Niall'a.
-Zadowolony,kurwa?-powiedział te ostatnie słowa i trzaskając drzwiami wszedł do swojego pokoju.
Niall odłożył telefon koło schodów i zeszliśmy na dół.
Na kanapie w salonie zastaliśmy przełączającego kanały w telewizorze Harry'ego.
-Co słychać?-zapytałam siadając koło niego.
-Nic.-powiedział.Zatrzymując na ANIMAL PLANET.-LOUIS!-zaczął wołać.-LOUIS!!
Lou zjawił się chwilę potem i usiadł koło Harry'ego.
Przyszedł w dresach i luźnej koszulce.Był zaspany.
-Cześć.-powiedział do wszystkich.-Co chcesz Harry?-zapytał.
-Patrz!jesteś w telewizji!-powiedział wskazując na pawiany na ANIMAL PLANET.
-Ogarnij się Harry.-powiedział.-Nie mam nastroju na żarty.
Wszyscy wytrzeszczyliśmy oczy.
LOUIS NIE MA NASTROJU NA ŻARTY?
-Żartowałem.-powiedział po sekundzie.-Harry wiesz gdzie jest twoja komórka?-zapytał Lou i zaczął uciekać.
Hary popatrzał na swoje kieszenie od spodni i stwierdził,że Lou zabrał mu komórkę.
-Dorwę cię!-krzyknął i rzucił się w pogoń za Louis'em.
Ja przewróciłam oczami i posunęłam się w stronę Niall'a.
-Kotku podasz pilota?-zapytał.
-Jasne.-powiedziałam podając mu owy przedmiot.
Niall przełączył na VIVĘ.
Leciało akurat "Little Things".
Harry (już z telefonem w ręce) i Lou wbiegli do salonu i usiedli koło nas.
Zaczęła się solówka Niall'a.
-To dla ciebie ta solówka.-powiedział Niall.
-Dziękuję.-powiedziałam i zaczęliśmy się całować.
Po pocałunku spojrzałam na Lou i Harry'ego.
Siedzieli obrzydzeni.
-Co?Ty się nie całujesz z Eleanor?-zapytałam się Louis'a.
- No całuję.-rzekł Lou.-Ale żeby tak się przy tym ślinić?!
Harry wybuchnął śmiechem,a ja i Niall mieliśmy ochotę rozszarpać Lou i Hazzę.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę!-krzyknął Niall.
C.D.N
-------------------
Taki jakiś nudny,nie?
Nie mam weny :"(

sobota, 9 lutego 2013

Imagin cz.18 ♥ (Special Edition)

*Z perspektywy obserwatora*
Anstasia wychodziła z siedziby NRD.
Założyła długi średniowieczny płaszcz i kaptur na głowę.
Szła pośpiesznym krokiem.
Wychodząc oglądnęła się jeszcze,czy nikt jej nie śledzi.
Stwierdziła,że nie i poszła dalej.
Minęła wielkie,stare drzewo a potem skręciła na prawo.
Nikt nigdy tędy nie chodził.
Po minucie ścieżka zrobiła się bardzo wąska.
Trzeba było iść tip-topami,trzymając równowagę.
Po kilkunastu krokach weszła do wielkiego lasu.
Były w nim drzewa liściaste i iglaste.
Przez nie nie było nic widać.
Szedłem za Anastasią,nie zbaczając z jej drogi.
Nagle stanęła przed wielką jaskinią.
-Evereus'ie!-krzyknęła.-To ja Anastasia!
Z wielkiej jaskini wyłoniła się dłoń i wciągnęła Anastasię do środka.
Przenikłem do jaskini i znalazłem się w środku.
Było tu bardzo ciemno.
Przy jednej ścianie były ułożone duże liście.Prawdopodobnie było to łóżko.
Obok stał taki jakby garnek z robakami.
Nieopodal tego wszystkiego było wgłębienie.
Gdy się na nie spojrzałam z początku było widać kraty.
Ale gdy wyostrzyłem wzrok,zobaczyłem tam.....
STRAŻNICZKĘ SOPHIE!
Oraz jakieś małe coś obok niej.
Odsunąłem się od kraty.
Evereus i Anastasia zaczęli rozmawiać.
-To co masz tą strażniczkę?-zapytała Anastasia.
-Mam.Siedzi w głębinie.
Anastasia podeszła do kraty.
Ujrzała tam Sophie.
-Świetnie Evereus'ie.Kiedy zjawi się reszta?
-Przekazałem już wiadomość jednemu ze strażników.Musisz ich powiadomić gdzie jest moja grota.Potem będą chcieli ją uratować i złapię ich w pułapkę.
-Pamiętasz co masz zrobić z Cassie?-zapytała Anstasia przejeżdżając palcem wskazującym po jego torsie.
-Zostawić ją na odludziu.Wtedy po nią przyjdziesz i odbierzesz jej moce.....a wtedy....
-Wtedy zarządzimy całym NRD i w końcu odzyskasz swoją człowieczą postać!
Evereus i Anastasia zaśmiali się głośno.
Mam teraz ważne zadanie.Muszę powiadomić strażników i strażniczki o tym wybryku!!!!
-------------------------------
Jeśli chodzi o "Obserwatora" to ktoś kto uczestniczy w Imaginie,ale nikt go nie słyszy i nie widzi.Wiadomości dla innych podaje przez "włamanie" się do czyjegoś mózgu.
Dziękuję i pozdrawiam :)