piątek, 15 lutego 2013

Imagin cz.21 ♥

*Perspektywa Cassie*
A tam...
Stał Evereus.
Cofnęłam się o kilka kroków,tak by nie mógł mnie zobaczyć.
Musiałam odczekać,aż będzie coś robił.
*Z perspektywy Sophie*
Siedziałam w tym brudnym i ciemnym miejscu już chyba kilka dni.
Z-z-z-zimno tu.
Spojrzałam w górę.
Kraty.
Nyło tak troszkę jaśniej,ale jednak chyba nie tak jak na zewnątrz.
Była jeszcze jedna kwestia.
To małe coś siedzące koło mnie.
Co to jest?
Od kilku dni siedzi w jednej pozycji.
Ono w ogóle oddycha?
Postanowiłam,że dowiem się coś o TYM (?).
-H-h-h-hej.-przywitałam się.-J-j-j-jak się nazywasz?-spytałam nieśmiało.
To odwróciło się w moją stronę.
-Julia.-powiedziała.
-Bardzo ładne imię.-rzekłam z uśmiechem na twarzy.-Ja jestem Sophie.
Julia uśmiechnęła się do mnie.
-Ile masz lat?-zapytała nieśmiało.
-17-rzekłam.-A ty?
-Mam 13 lat.
-Od ilu lat tu siedzisz?
-Od początku mojego życia.Mamusia i tatuś nie chcą,abym pokazała się komu innemu.
-A kim są twoi rodzice?
-Tatuś to Evereus,a mamusia to.....
*Z perspektywy Cassie*
Pora na wejście smoka.
Wbiłam do jaskini Evereus'a.
-Witaj.-powiedział cwaniacko.
Nie odpowiedziałam.
-Czego-zapytał po krótkim czasie.
-SOPHIE!-krzyknęłam.
*Z perspektywy Sophie*
-Mamusia to....Anastasia.
Zrobiłam wielkie oczy.
Anastasia i Evereus?!?!?!!?
Nagle wzdrygnęłam się,bo ktoś głośno wykrzyczał moje imię.
TO BYŁA CASSIE!!!
*Perspektywa Cassie*
-Oj słonko,nie dam ci jej.-powiedział Evereus.
-Dawaj!Bo użyję swojej mocy!Już jej posmakowałeś i pewnie nie masz zamiaru robić tego znowu!-krzyknęłam.
-Oj uwierz,że mam zamiar.
Evereus cisnął we mnie fioletowym promyczkiem....
*Perspektywa Sophie*
Usłyszałam krzyk.
Po krzyku nie było słuchać nic więcej.
Krzyk Evereus'a czy Cass?
Pewnie Cass.
Ona umarła?
Usłyszałam śmiech.
Śmiech Evereus'a.
Cassie nie żyje?!
*Z perspektywy Cass*
Znalazłam się w jakimś ciemnym lesie.
Przypomniało mi się miasto Forks ze "Zmierzchu".
Ciemno,brudno i zimno.
Leżałam na brzuchu,na jakimś mchu.
Obok mnie były miliony drzew.
Ale ich kora nie była normalna.
Ona świeciła się na czerwono.
Chciałam jej dotknąć,chciałam poczuć jej piękno.
Lecz nie mogłam się ruszyć.
Byłam jak sparaliżowana.
Mogłam otwierać tylko usta.
-Ratunku!-krzyknęłam.
Moje echo rozniosło się po drzewach.
Głucho.
Nie ma dla mnie pomocy.
Zaczęłam myśleć o świetnych chwilach spędzonych z Niall'em.
Poczułam,że to już koniec.
Jeden,szary,bezgłośny koniec.
Cassie!
Ogarnij się!
To nie może się tak skończyć!
Weź się w garść!
Przypomniała mi się niedawno uwielbiana prze ze mnie piosenka Rihanny-Diamonds.
Zaczęłam śpiewać pierwszą linijkę tekstu:
"Shine bright like a diamond....
Shine bright like a diamond...
Find a light in the beautiful sea..."
*Z perspektywy Sophie*
Ktoś wszedł do jaskini.
Usłyszałam damski głos.
-DAWAJ CASSIE I SOPHIE!!!-ryknęła.
Keira?!?!
Bożesz ty mój!
*Perspektywa Cass*
"Were beatuiful like a diamonds in the sky..."
Zaprzestałam śpiewać,bo usłyszałam kroki....
Wsłuchałam się w drżącą ziemię.
Pulsowała niespokojnie i w nierównym tempie.
Zbliżała się do mnie nie tylko jedna osoba,ale dwie....
C.D.N.
-------------------------------------
Trochę za dużo tych perspektyw,chyba wam na mieszałam.
Imagin wolnymi krokami dobiega końca...
Ehhh.
Za niedługo następny!
Mam nadzieję,że lepszy!

1 komentarz:

  1. Fajny tylko, że trochę się gubiłam kto co mówi. xddd No i widzę że wątek ze mną. xd Tylko, mamusia, tatuś? Jak tak gadam? o.O No ale nie ważne, pisz dalejjj! - Julja.

    OdpowiedzUsuń