*Z perspektywy Cass*
W kopercie znalazłam.......
ZAPROSZENIE NA GALLĘ JAKO OSOBA TOWARZYSZĄCA NIALL'U.
O mój boże!!!!
Zadzwoniłam do Michelle.
Odebrała po pierwszym dzwonku.
Elle:Hejka!
Ja:Siema!
Elle:Też masz zaproszenie na galę?
Ja:Tak!
Obie zapiszczałyśmy ze szczęścia.
-CASSIE!!!!!!-wydarła się moja mama.
Ja:Ja kończę Ell,mama woła.
Ell:Bye.
Ja:Bye.
Rozłączyłam się,rzuciłam telefon na łóżko i pobiegłam na dół do mamy.
-Co się stało mamo?-zapytałam znudzonym głosem.
Mama stała przy drzwiach i gadała z jakimś ziomem z zewnątrz.
-Cassie,przyszedł do ciebie jakiś chłopak.-powiedziała mama.
Zrobiła mi miejsce w drzwiach.
-Niall?-zapytałam ucieszona.-Co ty tu robisz?
-Właściwie to ja...
-Cassie!-przerwała mi mama.-Może byś najpierw się przywitała?!A po za tym proś go w gościnę,nie będzie w drzwiach stał!!!
-Proszę pani....-zaczął Niall.
-Wchodź,proszę.Jak tam masz Nelo?
-Niall-poprawiłam ją.
Niall się uśmiechnął i wszedł do środka.
Mama kazała mu usiąść na kanapie w salonie.
Spytała czy nie chce jakiegoś soczku czy coś.
Niall podziękował.
Usiadłam koło niego.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że jestem w starej koszulce ze znaczkiem supermana i starych,czarnych,przetartych bokserkach taty.
-Cassie!Jak ty wyglądasz?Idź się lepiej przebierz!-krzyczała moja mama.
-Ubierz od razu jakąś bluzę,bo się przejdziemy-spojrzał na moją mamę-jeśli oczywiście pani pozwoli.
-Oczywiście pozwalam.-moja mama powiedziała i zaczerwieniła się.
-Chodź Niall.-powiedziałam i pociągnęłam Niall'a za sobą do mojego pokoju.
Usadziłam go na łóżku i otworzyłam szafę.
Niall grzecznie siedział i rozglądał sie po pokoju.
Zrobiło mi się trochę głupio,bo wszędzie były plakaty 1D i nawet zdjęcie Niall'a,które jest całe obsmarowane szminką z moich ust.
Wybrałam ten zestaw.
http://www.polyvore.com/hipsta_xd/set?id=61881789 (Zestaw w całości wykonany przez moją siostrę Julię ♥)
Wzięłam ciuchy i poszłam się przebrać do łazienki.
Wróciłam po 5 minutach.
Niall siedział jak aniołek na moim łóżku.
-Co zepsułeś?-zapytałam.
-Niby dlaczego twierdzisz,że coś zepsułem?-zapytał wyniośle Niall.
-Niall!!!!-wrzasnęłam.
-No przecież to samo spadło!!!Co za gówno chińskie z Ameryki!!!
-Niall!Coś ty narobił z moją ulubioną szkatułką?
Niall podszedł do mnie,wziął zbitą szklaną szkatułkę z pułki.
Pocałował mnie w policzek.
-Przyjdę po nią,jak będę cię odprowadzać.Skleję tą i kupimy jeszcze nową.-powiedział.
Przytuliłam go.
-Jesteś kochany.Ale tego ci nie wybaczę.
-Cass,seksownie wyglądasz!
Zaczerwieniłam się.
-Wychodzimy?-zapytałam.
-Poczekaj.Muszę to w końcu zrobić.-Niall wziął głęboki oddech.
Złapał mnie za rękę a potem namiętnie pocałował.
Myślałam,że trwa to wieczność.
Wieczność,w której czułam się jak księżniczka.
-Egkhmmm!-usłyszałam męski głos.
Niall i ja odsunęliśmy się od siebie jak poparzeni.
-Przepraszam tato.-powiedziałam i spuściłam głowę.
-Przepraszam panie Jones-wydukał Niall.
Wyszliśmy z pokoju.
Mój tata patrzał się groźnie na Niall'a.
Wyszliśmy z domu i pobiegliśmy do parku.
-Jezu Niall!Nie mogłeś poczekać z tym do teraz?-zapytałam.-Teraz będę mieć u taty przesrane!!!
-Nie mogłem poczekać.Trzeba się nie było tak seksownie ubierać.A tak po za tym ja też będę mieć przesrane u twojego taty!
-No tak-przyznałam mu rację.-Mój tata cie znienawidzi i zabiję.
Niall przełknął ślinę.
-Przecież żartuję!-zaśmiałam się.
Usiedliśmy pod drzewem.
Była już 19:30.
Ale jak to w lato bywa,jasno jest jeszcze o 21:00.
Oparłam się o ramię Niall'a i przysnęłam.
*Z perspektywy Michelle (Ell)*
Siedziałam sobie na komputerze.
Weszłam na facebook'a,twitter'a i takie tam.
Nagle wyskoczyło mi okienko chatu na Facebook'u.
*Od Zayn'a*
"Hej,spotkamy się jeszcze dzisiaj?"
*Ty*
"Nie wiem."-odpisałam mu.
*Od Zayn'a*
"Proszę.Chcę z tobą obejrzeć.....Niespodziankę XD"
*Ty*
"Oj nie wiem.Nie jestem ubrana..."
*Od Zayn'a*
"Jeszcze lepiej!"
*Ty*
"Hahahaha,Zayn.To o której?"
*Od Zayn'a*
"To zależy"
*Ty*
"Od czego?"
*Od Zayn'a*
"Od tego czy będziesz ubrana ^^"
*Ty*
"Będę."
*Od Zayn'a*
"No więc o 20:55 przed twoim domem.Przyjdę po ciebie"
*Ty*
"Okej.To ja kończę.Bye :*"
*Od Zayn'a*
"Pa,pa kochanie :3"
Wyłączyłam komputer i poszłam się w coś ubrać.
Pomyślałam,że jeśli chodzi o niespodziankę,to ubiorę się ładnie.
Przeszukałam całą szafę i w końcu wybrałam :
http://www.polyvore.com/bjuti/set?id=61120080 (Kolejny zestaw przygotowany przez moją świetną siostrę Julię ♥)
Miałam jeszcze 25 minut do 20:55
Zrobiłam sobie jeszcze lekki make-up.
Uczesałam się w ładnego koka.
Nie chciał się ułożyć więc straciłam przy nim z 10 minut.
A więc jeszcze 7 minut i będzie Zayn.
Zeszłam na dół i zaczęłam ubierać buty.
-Ciociu!!!! Idę z chłopakiem!!!-wydarłam się do cioci,robiącej jakąś zakąskę na wieczór.
Nagle pojawił się koło mnie Edmund.
-Z kim idziesz?-zapytał.
-A co cię to?
-Z kim idziesz?!
-Jezu.Z Zayn'em Malik'iem.
-Z tym z One Direction.
-Tak.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Poczekaj,Michelle ja otworzę-powiedział Edmund.
Ed poszedł otworzyć drzwi.
-Cześć.-przywitał się.
-Hej-powiedział Zayn nie odwracając głowy z nad róży,jaką dla mnie przyniósł.
Nagle Zayn podniósł głowę.
-Jezu!!!!To znowu ty!-Zayn już chciał uciekać,lecz Ed go zatrzymał.
-Spokojnie.Jestem bratem Michelle.
-Słodki Jezu....
-Spoko.Uznam to za komplement.Ale jeśli ją skrzywdzisz...
-Dobrze Ed,ogarnij się już i daj chłopakowi oddychać!-Odepchnęłam Ed'a od drzwi i poszłam z Malik'iem.
Ed zamknął za nami drzwi.
-To gdzie tak w ogóle idziemy?-zapytałam.
-Niespodzianka!-odpowiedział i pociągnął mnie za sobą.
*Z perspektywy Cass*
Obudziłam się leżąc w tym samym miejscu,w którym zasnęłam.
Niall siedział koło mnie.
-Przepraszam-powiedziałam.-Ile spałam?
-Licząc od 19:30 do teraz to 1:30.
-Już 21?!
-Tak.
-Przejdziemy się?
-Jasne.
Wstaliśmy spod drzewa i ruszyliśmy w kierunku alejki.
-Lubię chodzić po tym parku-stwierdziłam.
-Też lubię.W końcu nie daleko stąd się poznaliśmy...
-Niall-zaczerwieniłam się.
-Mogę cię poprosić o ....eeeeeem,nooo tego nooo.
-Chodzenie?-zapytałam.
-Tak!-dokończył za mnie Niall.
-Nie wiem....
-Czyli mnie nie lubisz?
-Niall,podobasz mi się.Ale jeśli zwiąże się z tobą złamię serce jeszcze jednemu chłopakowi.
-A jeśli zwiążesz się z nim,złamiesz mi serce.
-Dlatego wolę się z nikim nie wiązać.
-Ale my spędzamy więcej czasu razem niż ty i on.Kim właściwie jest ten on?!
-Może i spędzamy więcej czasu TERAZ razem,ale kiedyś mnie nie znałeś i wtedy z tym kimś spędzałam każdą wolną chwilę!
-KTO TO JEST TEN ON?!
-Edmund.-powiedziałam prawie niesłyszalnie.
-Aha....-powiedział zasmucony Niall.
-Niall,nie obrażaj się na mnie,ja.....
-Nie,nie obrażam się.Po prostu nie mogę pojąć wiadomości,że nie mogę cię mieć całej dla siebie.
Przytuliłam go.
-Za to ja nie mogę pojąć wiadomości,że obok mnie idzie Niall Horan,wyznaje mi miłość a ja daje mu kosza.
-Czyli dałaś mi kosza?
-Nie do końca.Kocham cię.-powiedziałam i pocałowałam go.
Gdy się już rozłączyliśmy,coś zaczęło błyskać.
-Co to?-zapytałam.
-Nie zbyt mądry paparazzi.
Zrobiłam zdziwioną minę.
-Chodź musimy mu zwiać.
Niall pociągnął mnie za sobą i uciekliśmy.
*Z perspektywy Michelle*
-Zayn?Już doszliśmy?-zapytałam.
-Tak.Już jesteśmy na miejscu.Możesz otworzyć oczy.
Zrobiłam to o co poprosił.
Ujrzałam przed sobą polanę z widokiem na zachód słońca.
Na środku polany coś stało.
To był stół z nakryciem.
Zayn wziął mnie na ręce i pobiegł do stolika.
Usiedliśmy przy nim.
-Podoba ci się?-zapytał.
-Pewnie!-krzyknęłam z radości.
Zjedliśmy mini-kolację i oglądaliśmy zachód słońca.
Trzęsłam się z zimna bo zapomniałam kurtki.
-Zimno ci,prawda?
Skinęłam głową.
Zdjął swoją bluzę i założył ją na mnie.
-Już 22:30.Musimy wracać.-powiedział Zayn po długim czasie.
-O jezu!Zupełnie straciłam poczucie czasu!
-Dobra chodźmy.
*Z perspektywy Cassie*
-No Horan.Pora żebyś mnie odprowadził!
-NIE.
-Niall!
-NIE.
-To pójdę sama.
-NIE.
-Zacięłeś się?
-NIE.
-Niall,wkurzasz mnie.
-Przepraszam zapatrzyłem się w twoich oczach,co mówiłaś?
-Czas iść Horan.
-Cassie Horan?
Uderzyłam go w ramię.
-Zachowaj swoje marzenia dla siebie.Pora na nas.
Niall kiwnął głową i poszliśmy w kierunku mojego domu.
*Z perspektywy Michelle*
Stanęliśmy przed drzwiami mojego "przyszywanego"domu.
-To pa ,Zayn.
Zayn chciał mnie pocałować,lecz ktoś wciągnął mnie przez drzwi do domu.
Nawet nie zdążyłam zwrócić mu bluzy.
-,-
-Czy ty jesteś niepoważna?!-zapytał mnie męski głos.
Odwróciłam sie i ujrzałam.......
C.D.N
--------------------------
Omg.To chyba najdłuższy imagin jaki napisałam....
Na koniec macie takie fajne foto Harolda :)
lkashfoesjkdhgaorhgrgh ♥
Więc teraz będzie szantaż.
3 komy=Nowa część ♥
sobota, 29 grudnia 2012
Imagin cz.6 ♥
*Z perspektywy Cassie*
Ed trzymał Zayn'a za kołnierz.
-Co ty sobie,gnojku wyobrażasz?!-wrzeszczał Edmund.
-Wyluzuj koleś.Co ja ci zrobiłem?-zapytał Zayn.-Niall!Jakich ty mu głupot naopowiadałeś?!
-Ja nic mu nie naopowiadałem.To szczera prawda.-powiedział Niall głosem aniołka.
-Niall!-wydarłam się.
-Dobra,dobra.Edmund możesz go puścić.To co ci powiedziałem to kłamstwo.
-Ale co mu powiedziałeś?-zapytałam.
-Nie ważne.-powiedział Ed i puścił Zayna.-Nie ważne,prawda Niall?
-Tak,nie ważne.-stwierdził Niall i przełknął ślinę.
Edmund wziął deskę i odjechał.
Zayn zaczął szarpać Niall'a.
-Coś ty mu gnoju naopowiadał?!Mogłem zginąć!!!!-wydarł się Zayn.
-Okej,chłopcy,chłopcy.Już dobrze.Zayn postaw Niall'a.
Zayn posłusznie opuścił Niall'a.
-Yyyym.Cassie znasz może Michelle Smith?-zapytał nieśmiało Zayn.
-Taaak.-powiedziałam.-Skąd ją znasz i co chcesz jej zrobić?-wypowiedziałam szybko.
-Poznaliśmy się w parku.Nic nie chcę jej zrobić.Po prostu jest ładna.
-Uuuuuu ktoś tu się zakooochał!-zawył Niall.
-MORDA SZCZYLU!-Krzyknął Zayn.
Niall opuścił głowę i schował się za mną.
-ZAYN!Nie drzyj się na niego.
-Okej.
-Dobra,chłopaki,ja mam tego dosyć idę do domu.-zadeklarowałam.
-Cass.
-Nie,Niall.Idę do domu.-powiedziałam i chwyciłam deskę.
Pocałowałam Niall'a w policzek i poszłam.
Niall i Zayn machali mi.
Jak się odwróciłam zaczęli się troszkę szarpać,al przymknęłam na to oko.
*Następnego dnia*
Wstałam dosyć wcześnie jak na mnie.
9:30?
Tak.Całkiem wcześnie.
Poszłam do łazienki uczesać się,umyć zęby i zrobić make-up.
Wyszłam po 15 minutach.
Spojrzałam na mój telefon.
Sms od Michelle.
*Cześć Cass.Przepraszam cię za tą scenę w sklepie.One Direction jest w miarę fajne.Może spotkamy się dzisiaj i podyskutujemy na ten temat?*
*Dzisiaj o 10:30,tam gdzie zawsze*-odpisałam.
*Ok.*-przyszła odpowiedź praktycznie za sekundę.
Poszłam do pokoju się ubrać.
Stałam przed szafą z 10 minut.
W końcu wybrałam to:
http://www.polyvore.com/cass/set?id=67120513
Zeszłam na dół zjeść śniadanie.
Niektórzy twierdzą,że płatki to śniadanie bogów.
CAŁKOWICIE SIĘ Z TYM ZGADZAM.
Nagle przyszedł do mnie kolejny sms.
Od Niall'a.
*Hej,słonko.Spotkamy się dzisiaj?*
Postanowiłam,że jak razem z Ell podyskutujemy o 1D,to chyba mogę wziąć ze sobą Niall'a.
*Dzisiaj o 10:35 w parku.Spodziewaj się towarzystwa*-odpisałam.
*O nie!Znowu ten Edmund?*
*Nie.Tym razem kto inny?*
*Okej.To do zobaczenia :3*
*Do zobaczenia :)*
Spojrzałam na zegarek.
10:00.
Weszłam na internet.
Spojrzałam na mój ulubiony serwis plotkarski.
"Za 2 dni w Londynie odbędzie się wielka gala....."Ooo!Ciekawe czy 1D też idą....
***
Biegłam do parku.
Na ławce siedziała już punktualna Michelle.
-Cześć-przywitałam się siadając obok niej.
-Hejka.-powiedziała ucieszona.
-Co ty taka wesoła?-zapytałam.
-Ej!Możesz już wyjść!-krzyknęła.
Zdziwiłam się.
Nagle zza drzewa wyskoczył Malik.
-Ta da!!!-krzyknął i usiadł obok Michelle.
-Co tu się wyprawia?-zapytałam jakbym nie wiedziała,że znajdę na miejscu Malika.
-Zayn i ja jesteśmy parą.-powiedziała Michelle.
-Co?!!?!?!?!?!?!-tego się nie spodziewałam.
-Czego tak krzyczysz?!-zapytał nadchodzący do naszego towarzystwa Niall.
-Wiedziałeś,że Zayn i Ell są parą?-zapytałam.
-Coo?!What the Hel?
-Dobra nie ważne.-powiedział Malik.-Mamy dla was niespodzianki z Niall'em.
Niall wręczył mi kopertę z różą.Zayn to samo dla Michelle.
-No więc zostawiamy was samych.-powiedział Horan i sekundę później razem z Malikiem wsiedli do jakiegoś auta i odjechali.
-Sprawdzamy co jest w kopertach?!-zapytała Ell.
-No jasne,że nie!Ja chce zobaczyć tę niespodziankę w domu!
*Po kilku godzinach w domu*
Przywitałam się z rodzicami,wstawiłam swoją różę do wazonu i pobiegłam na górę.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam otwierać kopertę.
Było w niej.........
C.D.N
Ed trzymał Zayn'a za kołnierz.
-Co ty sobie,gnojku wyobrażasz?!-wrzeszczał Edmund.
-Wyluzuj koleś.Co ja ci zrobiłem?-zapytał Zayn.-Niall!Jakich ty mu głupot naopowiadałeś?!
-Ja nic mu nie naopowiadałem.To szczera prawda.-powiedział Niall głosem aniołka.
-Niall!-wydarłam się.
-Dobra,dobra.Edmund możesz go puścić.To co ci powiedziałem to kłamstwo.
-Ale co mu powiedziałeś?-zapytałam.
-Nie ważne.-powiedział Ed i puścił Zayna.-Nie ważne,prawda Niall?
-Tak,nie ważne.-stwierdził Niall i przełknął ślinę.
Edmund wziął deskę i odjechał.
Zayn zaczął szarpać Niall'a.
-Coś ty mu gnoju naopowiadał?!Mogłem zginąć!!!!-wydarł się Zayn.
-Okej,chłopcy,chłopcy.Już dobrze.Zayn postaw Niall'a.
Zayn posłusznie opuścił Niall'a.
-Yyyym.Cassie znasz może Michelle Smith?-zapytał nieśmiało Zayn.
-Taaak.-powiedziałam.-Skąd ją znasz i co chcesz jej zrobić?-wypowiedziałam szybko.
-Poznaliśmy się w parku.Nic nie chcę jej zrobić.Po prostu jest ładna.
-Uuuuuu ktoś tu się zakooochał!-zawył Niall.
-MORDA SZCZYLU!-Krzyknął Zayn.
Niall opuścił głowę i schował się za mną.
-ZAYN!Nie drzyj się na niego.
-Okej.
-Dobra,chłopaki,ja mam tego dosyć idę do domu.-zadeklarowałam.
-Cass.
-Nie,Niall.Idę do domu.-powiedziałam i chwyciłam deskę.
Pocałowałam Niall'a w policzek i poszłam.
Niall i Zayn machali mi.
Jak się odwróciłam zaczęli się troszkę szarpać,al przymknęłam na to oko.
*Następnego dnia*
Wstałam dosyć wcześnie jak na mnie.
9:30?
Tak.Całkiem wcześnie.
Poszłam do łazienki uczesać się,umyć zęby i zrobić make-up.
Wyszłam po 15 minutach.
Spojrzałam na mój telefon.
Sms od Michelle.
*Cześć Cass.Przepraszam cię za tą scenę w sklepie.One Direction jest w miarę fajne.Może spotkamy się dzisiaj i podyskutujemy na ten temat?*
*Dzisiaj o 10:30,tam gdzie zawsze*-odpisałam.
*Ok.*-przyszła odpowiedź praktycznie za sekundę.
Poszłam do pokoju się ubrać.
Stałam przed szafą z 10 minut.
W końcu wybrałam to:
http://www.polyvore.com/cass/set?id=67120513
Zeszłam na dół zjeść śniadanie.
Niektórzy twierdzą,że płatki to śniadanie bogów.
CAŁKOWICIE SIĘ Z TYM ZGADZAM.
Nagle przyszedł do mnie kolejny sms.
Od Niall'a.
*Hej,słonko.Spotkamy się dzisiaj?*
Postanowiłam,że jak razem z Ell podyskutujemy o 1D,to chyba mogę wziąć ze sobą Niall'a.
*Dzisiaj o 10:35 w parku.Spodziewaj się towarzystwa*-odpisałam.
*O nie!Znowu ten Edmund?*
*Nie.Tym razem kto inny?*
*Okej.To do zobaczenia :3*
*Do zobaczenia :)*
Spojrzałam na zegarek.
10:00.
Weszłam na internet.
Spojrzałam na mój ulubiony serwis plotkarski.
"Za 2 dni w Londynie odbędzie się wielka gala....."Ooo!Ciekawe czy 1D też idą....
***
Biegłam do parku.
Na ławce siedziała już punktualna Michelle.
-Cześć-przywitałam się siadając obok niej.
-Hejka.-powiedziała ucieszona.
-Co ty taka wesoła?-zapytałam.
-Ej!Możesz już wyjść!-krzyknęła.
Zdziwiłam się.
Nagle zza drzewa wyskoczył Malik.
-Ta da!!!-krzyknął i usiadł obok Michelle.
-Co tu się wyprawia?-zapytałam jakbym nie wiedziała,że znajdę na miejscu Malika.
-Zayn i ja jesteśmy parą.-powiedziała Michelle.
-Co?!!?!?!?!?!?!-tego się nie spodziewałam.
-Czego tak krzyczysz?!-zapytał nadchodzący do naszego towarzystwa Niall.
-Wiedziałeś,że Zayn i Ell są parą?-zapytałam.
-Coo?!What the Hel?
-Dobra nie ważne.-powiedział Malik.-Mamy dla was niespodzianki z Niall'em.
Niall wręczył mi kopertę z różą.Zayn to samo dla Michelle.
-No więc zostawiamy was samych.-powiedział Horan i sekundę później razem z Malikiem wsiedli do jakiegoś auta i odjechali.
-Sprawdzamy co jest w kopertach?!-zapytała Ell.
-No jasne,że nie!Ja chce zobaczyć tę niespodziankę w domu!
*Po kilku godzinach w domu*
Przywitałam się z rodzicami,wstawiłam swoją różę do wazonu i pobiegłam na górę.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam otwierać kopertę.
Było w niej.........
C.D.N
Imagin cz.5 ♥
*Z perspektywy Michelle*
-Zayn....
-Michelle.-powiedział poważnym tonem Zayn.
-Wiesz, że ja cię praktycznie nie znam i praktycznie.....
-Mnie nie lubisz-dokończył za mnie Zayn.
-Nie-zaśmiałam się.-Praktycznie to zaczynasz mi się podobać!
Zayn uśmiechnął się uroczo.
-Wiedziałem.-powiedział i puścił do mnie oko.
-To jest silniejsze o de mnie-powiedziałam.
Nagle do sali wszedł mój wujek Edward.
-Michelle?Co ty tu robisz?Czemu jeszcze nie jesteś w stroju?!A ten młodzieniec obok ciebie?Nikt mu nie powiedział,że to zamknięty trening?!-wykrzyczał wujek.
-Ups-szepnęłam.-Wujku,to jest Zayn.Poznałam go w parku.
-Dobrze.Ale może już stąd pójść?Będzie cię rozpraszał!
-Jasne.-powiedział Zayn.-Mogę tylko jeszcze sekundę porozmawiać z Michelle na zewnątrz?
-Proszę bardzo.Tylko szybko.
Zayn pociągnął mnie do wyjścia.
-Co?!-zapytałam.
-Daj mi swój telefon!
-Po co?Nie masz swojego?
-Chcesz mój numer czy nie?
-Jasne.-wyciągnęłam telefon z torebki.Zayn wziął go o de mnie i wpisał swój numer.
-Już masz wpisane.Super-Uśmiechnął się i pobiegł wzdłuż ulicy.
Schowałam telefon do torebki i weszłam z powrotem do hali.
*Z perspektywy Cassie*
-No dalej Horan!Dajesz sobie radę!-krzyknęłam.
-Przejechałem już 2 metry bez wywrotki!To sukces!-wykrzyczał.
Ludzie na skate parku dziwnie się na nas popatrzeli.
-Dobra Niall siadamy.Tylko nie narób mi wstydu.-powiedziałam siadając przy ścianie.
Niall usiadł obok mnie i zaczął do mnie o czymś gadać.
Dopiero teraz zauważyłam,że do skate parku wchodzi Edmund.
-Teraz się zacznie dopiero obciach.-powiedziałam do Niall'a.
-Niby czemu?-zapytał.
-To ten chłopak-wskazałam na Edmunda-To ten chłopak,który do mnie dzwonił i odebrałeś.-zaczęłam się śmiać.
-Nie gadaj.-powiedział.-Przecież on ma z jakieś 1.95 cm!
-Trzeba było nie odbierać!-powiedziałam ze łzami w oczach.
Edmund szedł w naszą stronę.
-No to grubo-stwierdził Niall.
-Spokojnie-powiedziałam.-On nawet muchy nie skrzywdzi.
-Ale Niall'a tak!
Edmund był już przy nas.
-Hej-powiedział do mnie,praktycznie ignorując Niall'a,który schował się pod swoją kurtką.
-Cześć-powiedziałam i odsłoniłam Nialla.-Jego pewnie już znasz.
-Pewnie.To Niall Horan i -te słowa wycedził-twój nowy chłopak.
-Nie,to nie porozumienie.Po prostu nie chciałam wtedy odbierać od ciebie telefonu,bo byłam wściekła na Ell.Wtedy on chwycił mój telefon i nagadał ci głupot.
-Aha.-powiedział z uśmiechem-Czyli nadal jesteś wolna?
-W pewnym sensie.-powiedział Niall.
-Czyli?-zapytał Edmund.
-Nie proszę nie bij mnie!-wydarł się Horan.
-Nie będę cię bił!-powiedział.-Czy ja na takiego wyglądam?
-Tak-stwierdziliśmy oboje z Horanem.
-Czyli co z tą Cass.Jest w końcu wolna czy zajęta?
-Możemy na stronę?-zapytał Horan Edmunda.
-Spoko.-powiedział Edek.
Edmund i Niall poszli na stronę,a ja patrzyłam się na rampy.
Nagle zobaczyłam biegnącego Malika.
Przybiegł zdyszany i usiadł obok mnie.
-Hej,czemu biegłeś i czemu przybiegłeś tutaj?-zapytałam zdziwiona.
-Po pierwsze biegłem bo nie szłem.
-Szedłem-poprawiłam go.
-Szłem czy szedłem ważne ,że doszedłem!
Zaśmiałam się.
-No i dobiegłem do was.Czemu Niall rozmawia z jakimś typkiem?
-To mój kolega.
-Były?
-To nie jest mój były!To tylko przyjaciel.
-Tak,ehe na pewno.
-Zayn!-trzepnęłam go porządnie w ramię.
-Au!Jezu nie tak mocno.
Nagle podszedł do nas wkurzony Edmund a zza jego pleców wystawał Niall.
Ed chwycił Zayn'a za kołnierz i wydarł się.......
C.D.N
-Zayn....
-Michelle.-powiedział poważnym tonem Zayn.
-Wiesz, że ja cię praktycznie nie znam i praktycznie.....
-Mnie nie lubisz-dokończył za mnie Zayn.
-Nie-zaśmiałam się.-Praktycznie to zaczynasz mi się podobać!
Zayn uśmiechnął się uroczo.
-Wiedziałem.-powiedział i puścił do mnie oko.
-To jest silniejsze o de mnie-powiedziałam.
Nagle do sali wszedł mój wujek Edward.
-Michelle?Co ty tu robisz?Czemu jeszcze nie jesteś w stroju?!A ten młodzieniec obok ciebie?Nikt mu nie powiedział,że to zamknięty trening?!-wykrzyczał wujek.
-Ups-szepnęłam.-Wujku,to jest Zayn.Poznałam go w parku.
-Dobrze.Ale może już stąd pójść?Będzie cię rozpraszał!
-Jasne.-powiedział Zayn.-Mogę tylko jeszcze sekundę porozmawiać z Michelle na zewnątrz?
-Proszę bardzo.Tylko szybko.
Zayn pociągnął mnie do wyjścia.
-Co?!-zapytałam.
-Daj mi swój telefon!
-Po co?Nie masz swojego?
-Chcesz mój numer czy nie?
-Jasne.-wyciągnęłam telefon z torebki.Zayn wziął go o de mnie i wpisał swój numer.
-Już masz wpisane.Super-Uśmiechnął się i pobiegł wzdłuż ulicy.
Schowałam telefon do torebki i weszłam z powrotem do hali.
*Z perspektywy Cassie*
-No dalej Horan!Dajesz sobie radę!-krzyknęłam.
-Przejechałem już 2 metry bez wywrotki!To sukces!-wykrzyczał.
Ludzie na skate parku dziwnie się na nas popatrzeli.
-Dobra Niall siadamy.Tylko nie narób mi wstydu.-powiedziałam siadając przy ścianie.
Niall usiadł obok mnie i zaczął do mnie o czymś gadać.
Dopiero teraz zauważyłam,że do skate parku wchodzi Edmund.
-Teraz się zacznie dopiero obciach.-powiedziałam do Niall'a.
-Niby czemu?-zapytał.
-To ten chłopak-wskazałam na Edmunda-To ten chłopak,który do mnie dzwonił i odebrałeś.-zaczęłam się śmiać.
-Nie gadaj.-powiedział.-Przecież on ma z jakieś 1.95 cm!
-Trzeba było nie odbierać!-powiedziałam ze łzami w oczach.
Edmund szedł w naszą stronę.
-No to grubo-stwierdził Niall.
-Spokojnie-powiedziałam.-On nawet muchy nie skrzywdzi.
-Ale Niall'a tak!
Edmund był już przy nas.
-Hej-powiedział do mnie,praktycznie ignorując Niall'a,który schował się pod swoją kurtką.
-Cześć-powiedziałam i odsłoniłam Nialla.-Jego pewnie już znasz.
-Pewnie.To Niall Horan i -te słowa wycedził-twój nowy chłopak.
-Nie,to nie porozumienie.Po prostu nie chciałam wtedy odbierać od ciebie telefonu,bo byłam wściekła na Ell.Wtedy on chwycił mój telefon i nagadał ci głupot.
-Aha.-powiedział z uśmiechem-Czyli nadal jesteś wolna?
-W pewnym sensie.-powiedział Niall.
-Czyli?-zapytał Edmund.
-Nie proszę nie bij mnie!-wydarł się Horan.
-Nie będę cię bił!-powiedział.-Czy ja na takiego wyglądam?
-Tak-stwierdziliśmy oboje z Horanem.
-Czyli co z tą Cass.Jest w końcu wolna czy zajęta?
-Możemy na stronę?-zapytał Horan Edmunda.
-Spoko.-powiedział Edek.
Edmund i Niall poszli na stronę,a ja patrzyłam się na rampy.
Nagle zobaczyłam biegnącego Malika.
Przybiegł zdyszany i usiadł obok mnie.
-Hej,czemu biegłeś i czemu przybiegłeś tutaj?-zapytałam zdziwiona.
-Po pierwsze biegłem bo nie szłem.
-Szedłem-poprawiłam go.
-Szłem czy szedłem ważne ,że doszedłem!
Zaśmiałam się.
-No i dobiegłem do was.Czemu Niall rozmawia z jakimś typkiem?
-To mój kolega.
-Były?
-To nie jest mój były!To tylko przyjaciel.
-Tak,ehe na pewno.
-Zayn!-trzepnęłam go porządnie w ramię.
-Au!Jezu nie tak mocno.
Nagle podszedł do nas wkurzony Edmund a zza jego pleców wystawał Niall.
Ed chwycił Zayn'a za kołnierz i wydarł się.......
C.D.N
piątek, 28 grudnia 2012
Imagin cz.4 ♥
*Z perspektywy Michelle*
Pociągnęłam za sobą Zayn'a,aż do mojej sali treningów.
-Co tu będziemy robić?-zapytał Zayn z uśmiechem.
-Umiesz w cokolwiek grać?-zapytałam.
-Może.-odpowiedział.
-A więc dzisiaj nauczę cię grać w siatkówkę.
-Siatkówkę?-zapytał zdziwiony.
-Siatkówkę.
-Słodki jezu.
-Nie przesadzaj!-krzyknęłam i weszliśmy do sali.
-Masz własną salę?-zapytał.
-Wiesz ja.....
Usiadłam przy jednej z ławek.
Zayn usiadł koło mnie i mnie objął.
-Tak?
-Nie to zbyt osobiste.Ja praktycznie cię nie znam.
-I praktycznie mnie nie lubisz-dokończył za mnie.
Wstałam i się roześmiałam.
-Ale ty jesteś głupi!-krzyknęłam-sądzisz,że jak pokażesz te swoje brązowe oczka,to się w tobie zakocham?Z resztą co JA sobie myślałam.
-Usiądź tu na sekundkę.-powiedział Malik.
Usiadłam.
-Co cię trapi?Powiedz proszę!Jak patrzę jaka jesteś smutna,to....
-A więc....-zaczęłam a Malik zrobił ucieszoną minę-weź tą rękę z moich pleców i trzymaj ją przy sobie.
Malik wywrócił oczami.
-Ja jestem sobie 2-letnia Michelle.Rodzice zostawili mnie u opiekunki i pojechali na 3 dni do kolegów.Jechali tak i jechali.I trafili w drzewo.Przejeżdżali przez skróty,więc mało kto znał tą drogę.W końcu po 3 godzinach,ktoś ich zobaczył.Ale było już za późno na jakikolwiek ratunek.Od tamtej pory nie mam rodziców.
-Wow,to straszne-powiedział Zayn.
-Dasz mi skończyć?
-Pewnie.Gadaj.
-Wtedy miałam trafić do domu dziecka.Ale na świecie była jeszcze osoba,którą kochała mama i która kochała mnie.To była ciocia Agnes.Kiedy miałam 2 latka przygarnęła mnie.Miała jeszcze wtedy 4-letniego synka Edmunda.Oraz męża Edwarda.Do żadnych z moich wybawicieli nie mówię "Mamo czy tato",to dla mnie po prostu ciocia Agnes i wujek Edward.A jeśli chodzi ci o salę, to jest moja i mojego wujka.Edward jest moim trenerem.Razem ze mną jest jeszcze kilka dziewczyn,które trenują.W ten sposób mamy skład.
-Czyli chcesz powiedzieć,że nie masz rodziców,ale masz osoby,które cię kochają?
-Tak.
-To dołączam do tego grona.
-Śmieszny jesteś.
-Nie jestem śmieszny.Martwi mnie to (lub cieszy),że ty w trakcie tego opowiadania, nie uroniłaś ani jednej łzy.Ty w ogóle masz uczucia?
-No pewnie,że mam.
-Dlaczego nie płakałaś po stracie rodziców?
-Płakałam.Płakałam przez całe 15 lat.Ale teraz trzeba się podnieść z tej kałuży i nareszcie sobie coś uświadomić.Ja nawet ich nie znam.
-Racja.Mogę pomóc ci wyjść z tej kałuży?
-Zayn.....
C.D.N
Pociągnęłam za sobą Zayn'a,aż do mojej sali treningów.
-Co tu będziemy robić?-zapytał Zayn z uśmiechem.
-Umiesz w cokolwiek grać?-zapytałam.
-Może.-odpowiedział.
-A więc dzisiaj nauczę cię grać w siatkówkę.
-Siatkówkę?-zapytał zdziwiony.
-Siatkówkę.
-Słodki jezu.
-Nie przesadzaj!-krzyknęłam i weszliśmy do sali.
-Masz własną salę?-zapytał.
-Wiesz ja.....
Usiadłam przy jednej z ławek.
Zayn usiadł koło mnie i mnie objął.
-Tak?
-Nie to zbyt osobiste.Ja praktycznie cię nie znam.
-I praktycznie mnie nie lubisz-dokończył za mnie.
Wstałam i się roześmiałam.
-Ale ty jesteś głupi!-krzyknęłam-sądzisz,że jak pokażesz te swoje brązowe oczka,to się w tobie zakocham?Z resztą co JA sobie myślałam.
-Usiądź tu na sekundkę.-powiedział Malik.
Usiadłam.
-Co cię trapi?Powiedz proszę!Jak patrzę jaka jesteś smutna,to....
-A więc....-zaczęłam a Malik zrobił ucieszoną minę-weź tą rękę z moich pleców i trzymaj ją przy sobie.
Malik wywrócił oczami.
-Ja jestem sobie 2-letnia Michelle.Rodzice zostawili mnie u opiekunki i pojechali na 3 dni do kolegów.Jechali tak i jechali.I trafili w drzewo.Przejeżdżali przez skróty,więc mało kto znał tą drogę.W końcu po 3 godzinach,ktoś ich zobaczył.Ale było już za późno na jakikolwiek ratunek.Od tamtej pory nie mam rodziców.
-Wow,to straszne-powiedział Zayn.
-Dasz mi skończyć?
-Pewnie.Gadaj.
-Wtedy miałam trafić do domu dziecka.Ale na świecie była jeszcze osoba,którą kochała mama i która kochała mnie.To była ciocia Agnes.Kiedy miałam 2 latka przygarnęła mnie.Miała jeszcze wtedy 4-letniego synka Edmunda.Oraz męża Edwarda.Do żadnych z moich wybawicieli nie mówię "Mamo czy tato",to dla mnie po prostu ciocia Agnes i wujek Edward.A jeśli chodzi ci o salę, to jest moja i mojego wujka.Edward jest moim trenerem.Razem ze mną jest jeszcze kilka dziewczyn,które trenują.W ten sposób mamy skład.
-Czyli chcesz powiedzieć,że nie masz rodziców,ale masz osoby,które cię kochają?
-Tak.
-To dołączam do tego grona.
-Śmieszny jesteś.
-Nie jestem śmieszny.Martwi mnie to (lub cieszy),że ty w trakcie tego opowiadania, nie uroniłaś ani jednej łzy.Ty w ogóle masz uczucia?
-No pewnie,że mam.
-Dlaczego nie płakałaś po stracie rodziców?
-Płakałam.Płakałam przez całe 15 lat.Ale teraz trzeba się podnieść z tej kałuży i nareszcie sobie coś uświadomić.Ja nawet ich nie znam.
-Racja.Mogę pomóc ci wyjść z tej kałuży?
-Zayn.....
C.D.N
Imagin cz.3 ♥
*Z perspektywy Edmunda*
Hmmm.
Cass ma chłopaka?
Ukrywała to przed nami?
Może znalazła go jak się z nami pokłóciła?
Może po prostu namówiła jakiegoś kolesia?
Postanowiłem,że nie powiem o tym Michelle.
Ale zaraz,zaraz.
Niall Horan.
To mi coś mówi.
Tylko co?
Wszedłem na internet i wpisałem "Niall Horan".
Wyświetliła mi się masa jego zdjęć.
Powoli go rozpoznawałem.
To ten typek z One Direction!!!
Ale jak to?!
W sumie teraz już na zawsze przepadły nadzieję,że Cass się ze mną umówi.
Chyba,że on z nią zerwie.
Hmmm.
Ciekawe jak się poznali.
Słyszałem kroki.
Ktoś schodził po schodach na dół.
Szybko wyłączyłem laptopa.
Jak wskazywała moja intuicja to była Michelle.
-Cześć.Co tak siedzisz sam?-zapytała.
-Zaraz idę na deskę.Miałem iść z KIMŚ.Ale TY to POPSUŁAŚ.
-Ojj,przepraszam no!Nie moja wina,że nie lubię One Direction.Już nie dało się z nią oddychać.Tylko 1D i 1D!
-Dobra,nara.Idę.-powiedziałem.
-Narka.
*Z perspektywy Michelle*
Hmmm.
Nie ma co robić.
Może przejdę się?
Dobry pomysł.
Tylko pójdę się przebrać.
Po długich zastanowieniach wybrałam to:
http://www.polyvore.com/ke/set?id=61106060#stream_box
Powiedziałam cioci Agnes,że wychodzę.
W biegu ubrałam buty i wyszłam.
Postanowiłam,że przejdę się przez park.
Był przepiękny słoneczny,niedzielny poranek.
Ale lato w Londynie nie trwa wiecznie.
Trzeba się nim nacieszyć.
Usiadłam więc na ławce i poczytałam magazyn.
Nagle ktoś koło mnie usiadł.
Czytałam akurat o One Direction.
-Witaj.Mogę wiedzieć jak masz na imię?-zapytał chłopak w ciemnych włosach.
-Cześć.Nazywam się Michelle.A ty?-Dopiero teraz na dłuższy czas odwróciłam głowę od gazety.
Spojrzałam raz na artykuł raz na chłopaka obok mnie.
Tą czynność powtórzyłam kilka razy.
-Tak,ja jestem Zayn Malik.
Wywróciłam oczami.
-Podszedłeś do mnie i co?Myślisz,że zacznę piszczeć,mdleć i prosić cię o autograf?-zapytałam sarkastycznie.
-Nie.Nic z tych rzeczy.Bardzo podoba mi się twoja bluzka.
-Pfff.I tak cię nie lubię.
-Możesz mnie nie lubić,ale twoja bluzka jest nadal ładna.Przejdziemy się?-zapytał z uśmiechem.
-Po moim trupie.-powiedziałam.
Zayn zrobił minę zbitego szczeniaczka.
-Możemy się przejść.Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Zadzwonię do mojej przyjaciółki Cassie i ją poznasz.Ona cię uwielbia.Znaczy uwielbia całe 1D.
-Cassie Smith?
-Sssss...Skąd ją znasz?
-To przyjaciółka Niall'a.
-To jest dziwne.Pokłóciłam się z nią,a ona już znajduje sobie nowych przyjaciół?
-Powiedziała,że bardzo brakuje jej ,swojej przyjaciółki Michelle.Rozumiem,że chodzi o ciebie.
-Serio,tak powiedziała?
-Serio.Możemy się nawet teraz do nich przejść.
-Nich?
-Cass,uczy Niall'a jeździć na deskorolce.
-To może ja nauczę cię czego innego?
Wstałam z ławki i pociągnęłam Zayn'a za sobą.
C.D.N
Hmmm.
Cass ma chłopaka?
Ukrywała to przed nami?
Może znalazła go jak się z nami pokłóciła?
Może po prostu namówiła jakiegoś kolesia?
Postanowiłem,że nie powiem o tym Michelle.
Ale zaraz,zaraz.
Niall Horan.
To mi coś mówi.
Tylko co?
Wszedłem na internet i wpisałem "Niall Horan".
Wyświetliła mi się masa jego zdjęć.
Powoli go rozpoznawałem.
To ten typek z One Direction!!!
Ale jak to?!
W sumie teraz już na zawsze przepadły nadzieję,że Cass się ze mną umówi.
Chyba,że on z nią zerwie.
Hmmm.
Ciekawe jak się poznali.
Słyszałem kroki.
Ktoś schodził po schodach na dół.
Szybko wyłączyłem laptopa.
Jak wskazywała moja intuicja to była Michelle.
-Cześć.Co tak siedzisz sam?-zapytała.
-Zaraz idę na deskę.Miałem iść z KIMŚ.Ale TY to POPSUŁAŚ.
-Ojj,przepraszam no!Nie moja wina,że nie lubię One Direction.Już nie dało się z nią oddychać.Tylko 1D i 1D!
-Dobra,nara.Idę.-powiedziałem.
-Narka.
*Z perspektywy Michelle*
Hmmm.
Nie ma co robić.
Może przejdę się?
Dobry pomysł.
Tylko pójdę się przebrać.
Po długich zastanowieniach wybrałam to:
http://www.polyvore.com/ke/set?id=61106060#stream_box
Powiedziałam cioci Agnes,że wychodzę.
W biegu ubrałam buty i wyszłam.
Postanowiłam,że przejdę się przez park.
Był przepiękny słoneczny,niedzielny poranek.
Ale lato w Londynie nie trwa wiecznie.
Trzeba się nim nacieszyć.
Usiadłam więc na ławce i poczytałam magazyn.
Nagle ktoś koło mnie usiadł.
Czytałam akurat o One Direction.
-Witaj.Mogę wiedzieć jak masz na imię?-zapytał chłopak w ciemnych włosach.
-Cześć.Nazywam się Michelle.A ty?-Dopiero teraz na dłuższy czas odwróciłam głowę od gazety.
Spojrzałam raz na artykuł raz na chłopaka obok mnie.
Tą czynność powtórzyłam kilka razy.
-Tak,ja jestem Zayn Malik.
Wywróciłam oczami.
-Podszedłeś do mnie i co?Myślisz,że zacznę piszczeć,mdleć i prosić cię o autograf?-zapytałam sarkastycznie.
-Nie.Nic z tych rzeczy.Bardzo podoba mi się twoja bluzka.
-Pfff.I tak cię nie lubię.
-Możesz mnie nie lubić,ale twoja bluzka jest nadal ładna.Przejdziemy się?-zapytał z uśmiechem.
-Po moim trupie.-powiedziałam.
Zayn zrobił minę zbitego szczeniaczka.
-Możemy się przejść.Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Zadzwonię do mojej przyjaciółki Cassie i ją poznasz.Ona cię uwielbia.Znaczy uwielbia całe 1D.
-Cassie Smith?
-Sssss...Skąd ją znasz?
-To przyjaciółka Niall'a.
-To jest dziwne.Pokłóciłam się z nią,a ona już znajduje sobie nowych przyjaciół?
-Powiedziała,że bardzo brakuje jej ,swojej przyjaciółki Michelle.Rozumiem,że chodzi o ciebie.
-Serio,tak powiedziała?
-Serio.Możemy się nawet teraz do nich przejść.
-Nich?
-Cass,uczy Niall'a jeździć na deskorolce.
-To może ja nauczę cię czego innego?
Wstałam z ławki i pociągnęłam Zayn'a za sobą.
C.D.N
Imagin cz.2 ♥
*Z perspektywy Edmunda*
Podbiegliśmy razem z Michelle do Cassie.
-Czemu się tak drzesz dziewczyno?!-zapytała oszołomiona Ell.
-T...t....tam.....s......sąą....-dukała z siebie Cass.
-Jeju,no wykrztuś to wreszcie!!!!-Ell się wkurzyła.
-Tam...są.....RZECZY Z ONE DIRECTION!-wykrzyczała to i pobiegła w stronę poduszek,koców i innych rzeczy z 1D.
Pobiegliśmy w jej stronę.
-Czemu,ty się tak nimi jarasz?!Oni są brzydcy!-krzyknęła Michelle.
-Ell!Już ci powiedziałam,że oni są ładni!A po za tym jaram się nimi bo są uroczy,słodcy i....
-Dobra zamknij się już!Dość tego!Ciągle tylko One Direction,One Direction i ONE DIRECTION!!!!!!-krzyknęła Michelle.
-No i co z tego?Ja przynajmniej mam jakieś zainteresowania!-wkurzyła się w końcu Cass.
-One Direction?-Zapytała Michelle i wybuchła śmiechem.-Wiesz.Albo oni albo ja.Wybieraj.
-Jeśli stawiasz mi takie warunki,nie jesteś warta mojej przyjaźni.-Cass powiedziała to i wybiegła z centrum handlowego.
Chciałem za nią wybiec.
-Jak tylko za nią wybiegniesz,to powiem cioci Agnes,że mnie uderzyłeś.-powiedziała prawie sycząc Ell.
Spuściłem głowę i poszedłem za nią do innego sklepu.
*Z perspektywy Cassie*
Biegłam przed siebie.
Jak ona mogła?!
Co ona sobie KURDE wyobraża?!
Czasami jej nienawidzę.
Czasami mam ochotę jej przywalić.
Nagle wpadłam na kogoś,biegnąc.
-Przepraszam.-powiedziałam i poszłam dalej.
Zaraz.Zaraz.
To nie był Niall z One Direction?!
Cofnęłam się do tyło i pobiegłam za chłopakiem.
-Ty....ty jesteś .....Niall Horan?!
-Nie,proszę nie krzycz.
-Łap mnie!-powiedziałam i natychmiast znalazłam się w ramionach Niall'a.
Straciłam przytomność.
***
Leżałam teraz na łóżku szpitalnym.
Obok mnie siedział Niall.
-C...Co..Co się stało?-zapytałam.
-Zemdlałaś jak mnie zobaczyłaś-powiedział i uśmiechnął się uroczo.
-Nie rób tak,bo jeszcze raz zemdleje!-powiedziałam.
-Teraz możesz mdleć-powiedział.-Wcześniej na środku miasta każdy mnie pytał,dlaczego niosę cię na baranach.
-O MÓJ BOŻE!Ty mnie niosłeś na baranach?!-zapytałam podniecona.
-Pewnie.-rzekł Niall.-Wiesz jaka jesteś ciężka?-zażartował.
Do pokoju wszedł lekarz.
-Dzień dobry panno Jones-zrobiło mi się słabo kiedy lekarz wypowiedział moje nazwisko.-Lepiej się czujemy?
-Jasne.No pewnie.
-To nic poważnego.Tylko zemdlałaś,widząc tego oto młodzieńca.Możesz już wyjść jeśli czujesz się o siłach.
-Jasne,pewnie.-wstałam,choć trochę zakręciło mi si w głowie.
-Ja jej pomogę,doktorze.-rzekł Niall.
-Wspaniale.Wracam do gabinetu.Wychodząc pamiętajcie,żeby się wypisać.-powiedział lekarz i energicznie wyszedł z sali 69.
***
Staliśmy teraz przed szpitalem.
-To co?Dasz się namówić na kawę?-zapytał po długiej ciszy.
-Nie wiem.Jestem głodna.
Widać było przebłysk w oczach Niall'a.
-Może przejdziemy się do Nando's?-zapytał.
-Chętnie.
Poszliśmy w stronę najbliższej ulubionej restauracji Niall'a.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że jest 17:30.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że własnie spełnia się moje marzenie.
Od zawsze chciałam pójść z Niall'em do Nando's!!!
Nagle zadzwonił mój telefon.
Na dźwięk dzwonka miałam ustawione"Kiss You" One Direction.
Niall się zaśmiał.
-Przepraszam,muszę odebrać-powiedziałam Niall'owi.
Spojrzałam na ekran.
To był Edmund.
Uniosłam głowę do góry.
-Wcale nie chcesz odbierać,co nie?-zapytał mnie Niall.
-Nie.-odpowiedziałam prawie niesłyszalnie.
Niall wziął o de mnie telefon.
-Cześć.Z tej strony Niall Horan,chłopak twojej byłej.-W tej chwili się zaśmiałam i zorientowałam się,że nie podałam Horanowi mojego imienia.-Masz się od niej,odczepić,bo jak nie.....
-Bo jak nie to co?-usłyszałam głos Edmunda w słuchawce.
-A jak nie to,policzymy się sam na sam.-powiedział twardo Niall.
-Nara.
-Pa pa.-odpowiedział ucieszony Niall i podał mi telefon.
-I jak?-zapytał.
-Świetnie.Tylko,że on nie jest moim byłym.Tutaj chodzi o co innego.
-Ups.Skiepściłem sprawę.-Niall zrobił smutną minę.
-Spokojnie wybaczam ci.-uśmiechnęłam się.
-Opowiesz mi o tym?
-Niall,ja dopiero co cię poznałam i .....
Niall zrobił minę zbitego szczeniaczka.
-A więc...
C.D.N
--------------------------
Nie było trzech komentarzy,ale postanowiłam dodać.
Pozdrowienia Miśki! <3
Podbiegliśmy razem z Michelle do Cassie.
-Czemu się tak drzesz dziewczyno?!-zapytała oszołomiona Ell.
-T...t....tam.....s......sąą....-dukała z siebie Cass.
-Jeju,no wykrztuś to wreszcie!!!!-Ell się wkurzyła.
-Tam...są.....RZECZY Z ONE DIRECTION!-wykrzyczała to i pobiegła w stronę poduszek,koców i innych rzeczy z 1D.
Pobiegliśmy w jej stronę.
-Czemu,ty się tak nimi jarasz?!Oni są brzydcy!-krzyknęła Michelle.
-Ell!Już ci powiedziałam,że oni są ładni!A po za tym jaram się nimi bo są uroczy,słodcy i....
-Dobra zamknij się już!Dość tego!Ciągle tylko One Direction,One Direction i ONE DIRECTION!!!!!!-krzyknęła Michelle.
-No i co z tego?Ja przynajmniej mam jakieś zainteresowania!-wkurzyła się w końcu Cass.
-One Direction?-Zapytała Michelle i wybuchła śmiechem.-Wiesz.Albo oni albo ja.Wybieraj.
-Jeśli stawiasz mi takie warunki,nie jesteś warta mojej przyjaźni.-Cass powiedziała to i wybiegła z centrum handlowego.
Chciałem za nią wybiec.
-Jak tylko za nią wybiegniesz,to powiem cioci Agnes,że mnie uderzyłeś.-powiedziała prawie sycząc Ell.
Spuściłem głowę i poszedłem za nią do innego sklepu.
*Z perspektywy Cassie*
Biegłam przed siebie.
Jak ona mogła?!
Co ona sobie KURDE wyobraża?!
Czasami jej nienawidzę.
Czasami mam ochotę jej przywalić.
Nagle wpadłam na kogoś,biegnąc.
-Przepraszam.-powiedziałam i poszłam dalej.
Zaraz.Zaraz.
To nie był Niall z One Direction?!
Cofnęłam się do tyło i pobiegłam za chłopakiem.
-Ty....ty jesteś .....Niall Horan?!
-Nie,proszę nie krzycz.
-Łap mnie!-powiedziałam i natychmiast znalazłam się w ramionach Niall'a.
Straciłam przytomność.
***
Leżałam teraz na łóżku szpitalnym.
Obok mnie siedział Niall.
-C...Co..Co się stało?-zapytałam.
-Zemdlałaś jak mnie zobaczyłaś-powiedział i uśmiechnął się uroczo.
-Nie rób tak,bo jeszcze raz zemdleje!-powiedziałam.
-Teraz możesz mdleć-powiedział.-Wcześniej na środku miasta każdy mnie pytał,dlaczego niosę cię na baranach.
-O MÓJ BOŻE!Ty mnie niosłeś na baranach?!-zapytałam podniecona.
-Pewnie.-rzekł Niall.-Wiesz jaka jesteś ciężka?-zażartował.
Do pokoju wszedł lekarz.
-Dzień dobry panno Jones-zrobiło mi się słabo kiedy lekarz wypowiedział moje nazwisko.-Lepiej się czujemy?
-Jasne.No pewnie.
-To nic poważnego.Tylko zemdlałaś,widząc tego oto młodzieńca.Możesz już wyjść jeśli czujesz się o siłach.
-Jasne,pewnie.-wstałam,choć trochę zakręciło mi si w głowie.
-Ja jej pomogę,doktorze.-rzekł Niall.
-Wspaniale.Wracam do gabinetu.Wychodząc pamiętajcie,żeby się wypisać.-powiedział lekarz i energicznie wyszedł z sali 69.
***
Staliśmy teraz przed szpitalem.
-To co?Dasz się namówić na kawę?-zapytał po długiej ciszy.
-Nie wiem.Jestem głodna.
Widać było przebłysk w oczach Niall'a.
-Może przejdziemy się do Nando's?-zapytał.
-Chętnie.
Poszliśmy w stronę najbliższej ulubionej restauracji Niall'a.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że jest 17:30.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że własnie spełnia się moje marzenie.
Od zawsze chciałam pójść z Niall'em do Nando's!!!
Nagle zadzwonił mój telefon.
Na dźwięk dzwonka miałam ustawione"Kiss You" One Direction.
Niall się zaśmiał.
-Przepraszam,muszę odebrać-powiedziałam Niall'owi.
Spojrzałam na ekran.
To był Edmund.
Uniosłam głowę do góry.
-Wcale nie chcesz odbierać,co nie?-zapytał mnie Niall.
-Nie.-odpowiedziałam prawie niesłyszalnie.
Niall wziął o de mnie telefon.
-Cześć.Z tej strony Niall Horan,chłopak twojej byłej.-W tej chwili się zaśmiałam i zorientowałam się,że nie podałam Horanowi mojego imienia.-Masz się od niej,odczepić,bo jak nie.....
-Bo jak nie to co?-usłyszałam głos Edmunda w słuchawce.
-A jak nie to,policzymy się sam na sam.-powiedział twardo Niall.
-Nara.
-Pa pa.-odpowiedział ucieszony Niall i podał mi telefon.
-I jak?-zapytał.
-Świetnie.Tylko,że on nie jest moim byłym.Tutaj chodzi o co innego.
-Ups.Skiepściłem sprawę.-Niall zrobił smutną minę.
-Spokojnie wybaczam ci.-uśmiechnęłam się.
-Opowiesz mi o tym?
-Niall,ja dopiero co cię poznałam i .....
Niall zrobił minę zbitego szczeniaczka.
-A więc...
C.D.N
--------------------------
Nie było trzech komentarzy,ale postanowiłam dodać.
Pozdrowienia Miśki! <3
czwartek, 27 grudnia 2012
Imagin cz.1 ♥
*Z perspektywy Cassie*
Sobota.
Nareszcie.
Czekałam na tę sobotę ,chyba całe wieki.
Właśnie w tę sobotę byłam umówiona z Elle i Edmundem na zakupy w centrum,a później na rampy.
Ahhhh.
Szykuję się niezła sobota,milordzie.
Wstałam z łóżka.
Kurde!
Już 10:15!!!! Na 10:30 byłam z nimi umówiona!
Poleciałam do łazienki i zrobiłam sobie lekki make-up,umyłam zęby i takie tam.
Pobiegłam z powrotem do pokoju.
10:22
Po krótkim,lecz dobrym zastanowieniu zdecydowałam,że ubiorę to -------> http://www.polyvore.com/in/set?id=61182378#stream_box(Z butów trampki i bez okularów)
Ubrałam się migiem i wzięłam trochę kasy z portfela.
Zbiegłam na dół jak poparzona.
-Gdzie tak lecisz?-zapytał mój tata.
-Na zakupy z Ell i Edkiem.-odpowiedziałam.
-Dobrze.-Tata wyjął z kieszeni 20 dolarów i podał mi je.-Baw się dobrze,kochanie.
-Dzięki tato!Jesteś najlepszy!-Na pożegnanie pocałowałam tatę w czoło i pobiegłam w stronę centrum.
***
Droga do centrum w biegu,to dla mnie 10 minut.Zakładam się,że dla Ell to tylko 5min.Biega o wiele zybciej o de mnie i gra w siatkówkę.To chyba wiele tłumaczy.
Z oddali widziałam już sylwetki Edka i Ell.
Machali do mnie.
Po kilku sekundach byłam na miejscu.
Ell i Edek stali przed wejściem i czekali na mnie.
-Hej,co tam?-zapytała Ell.
-A spoko.-powiedziałam dysząc.
Przyjaciółka przytuliła mnie na powitanie.To samo zrobił Edmund.
-Jak zawsze spóźniona-Edek wywrócił oczami (dla żartu)-Nasza śpiąca królewna!
-Przepraszam was,naprawdę nie chciałam.
-Spoko,spoko-powiedziała Ell.-Nie gadaj,tylko wchodź.
Weszliśmy do galerii.
*Z perspektywy Michelle (Ell)*
Szliśmy znudzeni przez centrum.
-Długo jeszcze?-zapytał w końcu Edmund.
-Właśnie Ell.Długo jeszcze?Nie będziemy mieć potem z Edkiem siły na deski!
-Co?!Ja zawsze mam siłę!-krzyknął Edek i zaczął się wygłupiać przed Cass.
-Spokojnie,ludzie jeszcze tylko jeden sklep!
-Jaki znowu?!-Cass i Ed jęknęli w tym samym czasie.
-Claire's.
-A po co tam?-zapytała Cass.
-Tam jest ładna biżu!
-Aha to wszystko tłumaczy -powiedział sarkastycznie Ed.
Cass się zaśmiała a ja wywróciłam oczami.
Weszliśmy do Claire's.
Każdy z nas odszedł w inną część sklepu.
Ja zaczęłam oglądać naszyjnik.
-Michelle!-zawołał Ed.
-Jezu,Edmund na sekundę cię w małym sklepie nie można zostawić,bo już się gubisz?!-krzyknęłam
-Nie zgubiłem się.Chodź tu na moment!
Podeszłam do niego.
-Tutaj piesek Michelle-powiedziałam sarkastycznie i zaszczekałam.
Ed się zaśmiał.
-Nie czas teraz na głupoty.Patrz!Tam stoi Cass.-wskazał na Cass oglądającą słuchawki wysadzane błyskotkami.-Myślisz,że się jej podobają?
-A co?
-Ell,ona ma niedługo urodziny!
-No wiem.
-No i....
-Raczej jej się nie podobają.
-To po co je ogląda?
-Takie są kobiety.Znasz ją.Kup jej nową deskę czy coś.
-Jezu Ell,mi potrzebny inny prezent!Chce jej coś powiedzieć w jej urodziny!
-A co takiego?
-Wygadasz.
-Ejj!!!Nie wygadam!
-Ta na pewno.Może jeszcze powiesz,że dzisiaj brzydko wygląda!
-Uuuuuu,EEEEDDDDEEEEKKK!TY SIĘ W NIEJ ZAKOCHAŁEŚ!-pisnęłam z radości.
-Cicho!Ell nie tak głośno!Jeszcze usłyszy!To co mam jej kupić,jak już wiesz?
-Prezentem się nie przejmuj.Ja go załatwię.-zaczęłam wymachiwać intensywnie brwiami.
-Czasami się ciebie boję,wiesz Ell?
-Tak,wiem.
Nagle Cass zaczęła krzyczeć.
C.D.N
-----------------------------------------
Przepraszam was,że taki nudny ,ale to dopiero wstęp,więc wiecie.
Skoro was tak dużo to
3 komenty=Nowy część ♥Pozdrowienia,ode mnie Miśki!
Bye :*
Sobota.
Nareszcie.
Czekałam na tę sobotę ,chyba całe wieki.
Właśnie w tę sobotę byłam umówiona z Elle i Edmundem na zakupy w centrum,a później na rampy.
Ahhhh.
Szykuję się niezła sobota,milordzie.
Wstałam z łóżka.
Kurde!
Już 10:15!!!! Na 10:30 byłam z nimi umówiona!
Poleciałam do łazienki i zrobiłam sobie lekki make-up,umyłam zęby i takie tam.
Pobiegłam z powrotem do pokoju.
10:22
Po krótkim,lecz dobrym zastanowieniu zdecydowałam,że ubiorę to -------> http://www.polyvore.com/in/set?id=61182378#stream_box(Z butów trampki i bez okularów)
Ubrałam się migiem i wzięłam trochę kasy z portfela.
Zbiegłam na dół jak poparzona.
-Gdzie tak lecisz?-zapytał mój tata.
-Na zakupy z Ell i Edkiem.-odpowiedziałam.
-Dobrze.-Tata wyjął z kieszeni 20 dolarów i podał mi je.-Baw się dobrze,kochanie.
-Dzięki tato!Jesteś najlepszy!-Na pożegnanie pocałowałam tatę w czoło i pobiegłam w stronę centrum.
***
Droga do centrum w biegu,to dla mnie 10 minut.Zakładam się,że dla Ell to tylko 5min.Biega o wiele zybciej o de mnie i gra w siatkówkę.To chyba wiele tłumaczy.
Z oddali widziałam już sylwetki Edka i Ell.
Machali do mnie.
Po kilku sekundach byłam na miejscu.
Ell i Edek stali przed wejściem i czekali na mnie.
-Hej,co tam?-zapytała Ell.
-A spoko.-powiedziałam dysząc.
Przyjaciółka przytuliła mnie na powitanie.To samo zrobił Edmund.
-Jak zawsze spóźniona-Edek wywrócił oczami (dla żartu)-Nasza śpiąca królewna!
-Przepraszam was,naprawdę nie chciałam.
-Spoko,spoko-powiedziała Ell.-Nie gadaj,tylko wchodź.
Weszliśmy do galerii.
*Z perspektywy Michelle (Ell)*
Szliśmy znudzeni przez centrum.
-Długo jeszcze?-zapytał w końcu Edmund.
-Właśnie Ell.Długo jeszcze?Nie będziemy mieć potem z Edkiem siły na deski!
-Co?!Ja zawsze mam siłę!-krzyknął Edek i zaczął się wygłupiać przed Cass.
-Spokojnie,ludzie jeszcze tylko jeden sklep!
-Jaki znowu?!-Cass i Ed jęknęli w tym samym czasie.
-Claire's.
-A po co tam?-zapytała Cass.
-Tam jest ładna biżu!
-Aha to wszystko tłumaczy -powiedział sarkastycznie Ed.
Cass się zaśmiała a ja wywróciłam oczami.
Weszliśmy do Claire's.
Każdy z nas odszedł w inną część sklepu.
Ja zaczęłam oglądać naszyjnik.
-Michelle!-zawołał Ed.
-Jezu,Edmund na sekundę cię w małym sklepie nie można zostawić,bo już się gubisz?!-krzyknęłam
-Nie zgubiłem się.Chodź tu na moment!
Podeszłam do niego.
-Tutaj piesek Michelle-powiedziałam sarkastycznie i zaszczekałam.
Ed się zaśmiał.
-Nie czas teraz na głupoty.Patrz!Tam stoi Cass.-wskazał na Cass oglądającą słuchawki wysadzane błyskotkami.-Myślisz,że się jej podobają?
-A co?
-Ell,ona ma niedługo urodziny!
-No wiem.
-No i....
-Raczej jej się nie podobają.
-To po co je ogląda?
-Takie są kobiety.Znasz ją.Kup jej nową deskę czy coś.
-Jezu Ell,mi potrzebny inny prezent!Chce jej coś powiedzieć w jej urodziny!
-A co takiego?
-Wygadasz.
-Ejj!!!Nie wygadam!
-Ta na pewno.Może jeszcze powiesz,że dzisiaj brzydko wygląda!
-Uuuuuu,EEEEDDDDEEEEKKK!TY SIĘ W NIEJ ZAKOCHAŁEŚ!-pisnęłam z radości.
-Cicho!Ell nie tak głośno!Jeszcze usłyszy!To co mam jej kupić,jak już wiesz?
-Prezentem się nie przejmuj.Ja go załatwię.-zaczęłam wymachiwać intensywnie brwiami.
-Czasami się ciebie boję,wiesz Ell?
-Tak,wiem.
Nagle Cass zaczęła krzyczeć.
C.D.N
-----------------------------------------
Przepraszam was,że taki nudny ,ale to dopiero wstęp,więc wiecie.
Skoro was tak dużo to
3 komenty=Nowy część ♥Pozdrowienia,ode mnie Miśki!
Bye :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
