*Z perspektywy Cassie*
Sobota.
Nareszcie.
Czekałam na tę sobotę ,chyba całe wieki.
Właśnie w tę sobotę byłam umówiona z Elle i Edmundem na zakupy w centrum,a później na rampy.
Ahhhh.
Szykuję się niezła sobota,milordzie.
Wstałam z łóżka.
Kurde!
Już 10:15!!!! Na 10:30 byłam z nimi umówiona!
Poleciałam do łazienki i zrobiłam sobie lekki make-up,umyłam zęby i takie tam.
Pobiegłam z powrotem do pokoju.
10:22
Po krótkim,lecz dobrym zastanowieniu zdecydowałam,że ubiorę to -------> http://www.polyvore.com/in/set?id=61182378#stream_box(Z butów trampki i bez okularów)
Ubrałam się migiem i wzięłam trochę kasy z portfela.
Zbiegłam na dół jak poparzona.
-Gdzie tak lecisz?-zapytał mój tata.
-Na zakupy z Ell i Edkiem.-odpowiedziałam.
-Dobrze.-Tata wyjął z kieszeni 20 dolarów i podał mi je.-Baw się dobrze,kochanie.
-Dzięki tato!Jesteś najlepszy!-Na pożegnanie pocałowałam tatę w czoło i pobiegłam w stronę centrum.
***
Droga do centrum w biegu,to dla mnie 10 minut.Zakładam się,że dla Ell to tylko 5min.Biega o wiele zybciej o de mnie i gra w siatkówkę.To chyba wiele tłumaczy.
Z oddali widziałam już sylwetki Edka i Ell.
Machali do mnie.
Po kilku sekundach byłam na miejscu.
Ell i Edek stali przed wejściem i czekali na mnie.
-Hej,co tam?-zapytała Ell.
-A spoko.-powiedziałam dysząc.
Przyjaciółka przytuliła mnie na powitanie.To samo zrobił Edmund.
-Jak zawsze spóźniona-Edek wywrócił oczami (dla żartu)-Nasza śpiąca królewna!
-Przepraszam was,naprawdę nie chciałam.
-Spoko,spoko-powiedziała Ell.-Nie gadaj,tylko wchodź.
Weszliśmy do galerii.
*Z perspektywy Michelle (Ell)*
Szliśmy znudzeni przez centrum.
-Długo jeszcze?-zapytał w końcu Edmund.
-Właśnie Ell.Długo jeszcze?Nie będziemy mieć potem z Edkiem siły na deski!
-Co?!Ja zawsze mam siłę!-krzyknął Edek i zaczął się wygłupiać przed Cass.
-Spokojnie,ludzie jeszcze tylko jeden sklep!
-Jaki znowu?!-Cass i Ed jęknęli w tym samym czasie.
-Claire's.
-A po co tam?-zapytała Cass.
-Tam jest ładna biżu!
-Aha to wszystko tłumaczy -powiedział sarkastycznie Ed.
Cass się zaśmiała a ja wywróciłam oczami.
Weszliśmy do Claire's.
Każdy z nas odszedł w inną część sklepu.
Ja zaczęłam oglądać naszyjnik.
-Michelle!-zawołał Ed.
-Jezu,Edmund na sekundę cię w małym sklepie nie można zostawić,bo już się gubisz?!-krzyknęłam
-Nie zgubiłem się.Chodź tu na moment!
Podeszłam do niego.
-Tutaj piesek Michelle-powiedziałam sarkastycznie i zaszczekałam.
Ed się zaśmiał.
-Nie czas teraz na głupoty.Patrz!Tam stoi Cass.-wskazał na Cass oglądającą słuchawki wysadzane błyskotkami.-Myślisz,że się jej podobają?
-A co?
-Ell,ona ma niedługo urodziny!
-No wiem.
-No i....
-Raczej jej się nie podobają.
-To po co je ogląda?
-Takie są kobiety.Znasz ją.Kup jej nową deskę czy coś.
-Jezu Ell,mi potrzebny inny prezent!Chce jej coś powiedzieć w jej urodziny!
-A co takiego?
-Wygadasz.
-Ejj!!!Nie wygadam!
-Ta na pewno.Może jeszcze powiesz,że dzisiaj brzydko wygląda!
-Uuuuuu,EEEEDDDDEEEEKKK!TY SIĘ W NIEJ ZAKOCHAŁEŚ!-pisnęłam z radości.
-Cicho!Ell nie tak głośno!Jeszcze usłyszy!To co mam jej kupić,jak już wiesz?
-Prezentem się nie przejmuj.Ja go załatwię.-zaczęłam wymachiwać intensywnie brwiami.
-Czasami się ciebie boję,wiesz Ell?
-Tak,wiem.
Nagle Cass zaczęła krzyczeć.
C.D.N
-----------------------------------------
Przepraszam was,że taki nudny ,ale to dopiero wstęp,więc wiecie.
Skoro was tak dużo to
3 komenty=Nowy część ♥Pozdrowienia,ode mnie Miśki!
Bye :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz