czwartek, 28 lutego 2013

Imagin L&M cz.4 ♥

*Z perspektywy Mo*
-Jaki?-zapytałam po minucie ciszy.
-Jutro,22:30,tu.-powiedział chłopak.
-Po co?-zapytałam podejrzliwie.
-Potrzebujemy dziewczyny w paczce.
Ta,domyślam się już po co...
-Mogę chociaż zobaczyć twoją twarz,żeby wiedzieć który to ty?-zapytałam cicho.
Podeszliśmy pod lampę.
Twarz chłopaka była bardziej widoczna.
Czyżby to był Ryan Megg,który mieszka razem ze mną w Domu Dziecka?
-Ryan?-zapytałam nieśmiało.
-Monica?-zapytał chłopak.
Widziałam,że lekko się rumieni.
-Sorry,nie wiedziałem,że to ty i...-zaczął.
-To o której jutro?
-22:30-powiedział.
-Okej,wpadnę.To bye.
-Cześć.-powiedział i dołączył do grupy.
Zaśmiałam się cicho i poszłam w stronę "domu".
*Z perspektywy Liv*
Wyszłam z pod prysznica i skierowałam się w stronę mojego pokoju.
Odsunęłam kołdrę z łóżka i chciałam się położyć,ale....
KTOŚ TAM BYŁ!
Odchyliłam kołdrę jeszcze bardziej.
To była moja siostra-Rachel.
Szturchnęłam ją aby się przebudziła.
Ta jednak obróciła się w moją stronę,machnęła ręką i...uderzyła mnie w twarz.
-Dzięki.-szepnęłam sarkastycznie.
Szturchnęłam ją jeszcze raz.
-No co?-zapytała przyglądając mi się.
-Co robisz w moim łóżku?!
-Śpię na przykład?
-Idź do siebie....
-Nie mogę.
-Czemu?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Przyjechała koleżanka mamy Asty i jej syn Austin.
-Coooo?Austin przyjechał?
-Noo i zajął moje łóżko.
-Posuń się,też chcę się położyć.
-Podłoga!-krzyknęła siostra.
-Co z nią nie tak?
-To,że na niej dzisiaj śpisz!-krzyknęła sister,rzuciła poduszkę i koc na ziemię i kazała zgasić światło.
Westchnęłam,ułożyłam się na podłodze i zgasiłam światło.
***
Obudziłam się przez ból pleców.
Przekręciłam się na bok.
Rachel jeszcze słodko spała.
-Ugh....-westchnęłam i nagle wpadłam na genialny pomysł.
Ona wredna to ja też!
Poszłam do łazienki,wzięłam kubek,nalałam zimnej wody i przyszłam  z powrotem do pokoju.
-Kąpanko?-szepnęłam i wylałam kubek zimnej wody na sister.
Ta obudziła się z krzykiem.
Chciała mnie złapać i udusić,ale zdążyłam uciec.
Biegłam na dół po schodach.
Rachel biegła za mną.
Wparowałyśmy do salonu.
Zastałyśmy tam....
Mamę z panią Asty pijącą herbatę,oraz Austin'a z PSP,grającym podajże w FIFĘ.
Zatrzymałyśmy się na środku salonu.
Wszyscy się na nas dziwnie popatrzeli.
-Pogięło was do cholery?-krzyknęła mama.
-N...nnn..nie.-wydukałyśmy.
-To idźcie się przebrać!-krzyknęła mama i zajęła się dalej rozmawianiem z panią Asty.
-Cześć.-rzucił mi Austin,gdy wychodziłam z salonu.
-Hej.-przywitałam się.
Chłopak rozpromienił się od ucha do ucha.
Wchodząc po schodach rozmyślałam o nim.
Jest całkiem słodki!
Jest blondynem,ma 17 lat,oraz lubi jeździć na desce i grać w piłkę nożną...
Ideał!
Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę.
Wybrałam ten zestaw.
Poszłam się uczesać w koka,zrobiłam lekki make-up i zeszłam na dół.
-Dzień dobry.-przywitałam wszystkich.
-No nareszcie!A Rachel jeszcze nie ubrana?-zapytała mama.
-Nie.Nie wiem.Jest na mnie zła.
-Aha.A może przejdziesz się z Austin'em i po oprowadzasz go po okolicy?Dawno już nie był w Londynie!
-No,dobrze.-powiedziałam.-Chodź się ubrać,dziś jest zimno.
***
Szliśmy parkiem,w którym się bardziej poznaliśmy kiedy przyjechał tu z panią Asty.
-Zmieniło się tu!-krzyknął.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-westchnęłam mając na myśli Monikę,Lou,Niall'a i resztę 1D.
-Ale jedna rzecz nadal się nie zmieniła.
-Jaka?-zapytałam.
Chłopak westchnął,jakby teraz był moment na wyznanie komuś miłości.
-Ja......ja.....ja się w tobie zakochałem.
C.D.N.
----------------
Hu!Hu!
Ile już mam odwiedzinek!
Zostawiam wam ten rozdział,bo dawno już nic nie pisałam,a o 14 wyjeżdżam na zawody.
Mam nadzieję,że końcówka was zaciekawiła!

wtorek, 19 lutego 2013

Imagin L&M cz.3 ♥

*Z perspektywy Liv*
-Pewnie!-krzyknęłam.
Niall uśmiechnął się do mnie słodko.
-O widać już mój dom!-krzyknęłam.
-Już?-zasmucił się Niall.
-Niestety.
Niall złapał mnie za rękę,a później pocałował.
*Z perspektywy Mo*
-Rzeczywiście daleko mieszkasz.-stwierdził.
-Ta.-westchnęłam.
Stwierdziłam,że nie pójdę w stronę swojego domu-Domu Dziecka.
Stanę przed jakąś wypasioną chatą i powiem mu,że tu mieszkam.
Na razie nie chce żeby wiedział,że mieszkam w Domu Dziecka.
-O to tutaj!-stanęłam przed domem,koło którego akurat nie było nazwiska gospodarza.
-Wow!-krzyknął Lou.-Mieszkasz lepiej niż my!
-Ta?-zapytałam,trochę wstydząc się,że okłamałam Lou.-To cześć.
-Pa!-krzyknął Louis i pobiegł w stronę domu 1D.
Gdy już znikł za rogiem,poszłam dalej do domu.
Miałam jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów.
Szłam powoli i pewnie,napawając się ciepłym wiosennym powietrzem.
*Z perspektywy Liv*
"Oszołomiona!
Niall James Horan właśnie kilka minut temu mnie pocałował!
Nigdy nie przydarzyło mi się coś takiego.
Niall Horan,naprawdę?
Uszczypnęłam się.
Nie,ja nie śpię!
Wow!
Jestem mega zmęczona....
ugh....
Jutro idę na zakupy z Mo.
Będzie zajefajnie!
Po zakupach wybieramy się do chłopców.
Awwww!"-wpisałam w swoim pamiętniku,zamknęłam go na kluczyk i wsadziłam do szuflady.
Wzięłam piżamę w rękę i poszłam w kierunku łazienki.
Odkręciłam ciepłą wodę pod prysznicem.
Zrzuciłam z siebie ciuchy,a swojego iPhona położyłam na pralkę.
Weszłam pod prysznic.
Ciepła woda obmywała moje ciało,pozostawiając na nim malusieńkie kropelki wody.
Wzięłam swój żel pod prysznic i nalałam na rękę.
Rozprowadziłam po ciele,a cudowny zapach płynu rozległ się pod prysznicem.
*Z perspektywy Mo*
Kilka metrów koło mojego Domu,siedzieli na placu zabaw 17-letni chłopcy popijając piwo i paląc.
-Ej,mała!-zawołał jeden z pięciu chłopców.
Nie mogłam dostrzec jego twarzy.
Było zbyt ciemno.
Zignorowałam go więc i poszłam dalej.
-Nie słyszysz mnie?!-krzyknął znowu,tym razem oburzony chłopak.
Obróciłam się w jego stronę.
-Chodź no tu!-krzyknął inny.
Patrzałam się w ich stronę,nie wydając żadnych dźwięków.
-Jakaś taka małomówna jesteś...-rzekł trzeci chłopak.
-Może chcesz się trochę rozweselić?Mamy towar.-rzekł jeszcze inny.
-Dziękuję,mam swoje sposoby.-powiedziałam obojętnie,lecz serce biło mi o 100 razy szybciej niż normalnie.
Myślałam,że za chwilę wyrwie mi się z piersi.
-A może chcesz się do nas przysiąść?-zapytał piąty chłopak.
-Nie,dziękuję.-powiedziałam stanowczo.
Odwróciłam się i miałam zamiar iść w swoją stronę.
Przeszłam kilka kroków,lecz któryś z chłopców złapał mnie za rękę.
-Gdzie tak prędko?-zapytał.
-A co cię to?Puść mnie,bo zacznę krzyczeć.-powiedziałam spokojnie.
W mojej głowie roiło się od złych myśli.
Co ze mną teraz?
-Krzycz se.Jest druga w nocy.Wszyscy śpią.
-I co z tego?!
-Na pewno cię nie usłyszą.A teraz oddawaj telefon i pieniądze,a my ci nic nie zrobimy.
-Nie oddam.-powiedziałam stanowczo.
-Oddasz!-krzyknął.-Chyba,że chcesz małe ku-ku.
-Spróbuj!-krzyknęłam.
-A bo co?-zapytał.
-A bo gówno.-odpowiedziałam ostro.
-Tak chcesz się bawić?-zapytał.
-Tak,chcę się tak bawić.
-Ok.-powiedział spokojnie chłopak.-Jako iż jestem chyba najtrzeźwiejszy z mojej piątki zaoferuję ci układ.
C.D.N.
---------------------------
Anonim przestał spamować!
Cieszmy się więc!
Nie było 5 komów,ale jestem za miękka,żeby was szantażować.
Ale teraz już na serio:
---------------------------
5 KOMÓW=NEXT ♥

poniedziałek, 18 lutego 2013

Imagin L&M cz.2 ♥

*Z perspektywy Mo*
Byliśmy już w połowie filmu.Uwielbiałam go.Znałam go prawie na pamięć.Każda kwestia,każdy ruch bohaterów....
Liam wzdrygnął się na widok wielkiego potwora wynurzającego się z ziemi.
Znowu?-pomyślałam sobie.
Ten potwór wyskakuje z ziemi już po raz 921572035665.
-Wyłącz to!-krzyknął Li zakrywając oczy poduszką.
-Dobry film.-powiedzieli jednocześnie Niall i Olivia.
Gdy to zauważyli uśmiechnęli się do siebie.
-Wyłączcie!!!-krzyknął dwa razy głośniej Liam.
-Nie!-krzyknęli wszyscy.
-Jak nie chcesz oglądać to idź...-powiedział obojętnie Zayn.
Liam wyszedł z pokoju.
-Tchórz!-krzyknął za nim Lou.
***
Pod koniec filmu sprawdziliśmy która godzina.
Koło 24.
-Idziemy już?-zapytałam Olivii.
-Poczekaj,aż się skończy film.
Pokiwałam głową.
Film skończył się po kilku minutach.
-Odprowadzić was?-zapytał Niall.
-Ale my mieszkamy daleko....-powiedziałam.
-A po za tym ja idę w inną stronę i Mo też.-westchnęła Liv.
-Nie ma sprawy!-krzyknął Lou.-Mogę iść z Mo,a ty Niall pójdziesz z Liv.
Wszyscy stwierdziliśmy,że ten pomysł jest spoko.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Ja z Lou poszliśmy w prawą stronę,a Niall i Liv w drugą.
Lou dziwne się na mnie patrzał.
-Co?-zapytałam ze śmiechem.
-Nigdy nie widziałem  takiej ślicznotki to się przyglądam!
Zaśmiałam się,a potem zasłoniłam swoje usta.
Nienawidziłam swojego śmiechu.
Brzmiał jak rechot żaby.
-Czemu zasłoniłaś usta?-zapytał ciekawie Lou.
-Mój śmiech jest.....głupi.
-Wcale,że nie.-zaprzeczył.-Jest przecudowny.
Zarumieniłam się.
-Miło,że tak sądzisz.-uśmiechnęłam się do niego.
*Z perspektywy Liv*
Szłam w stronę domu,a za mną Niall.
Czemu szedł ZA MNĄ?!
-Hej!Czemu nie idziesz bok mnie?-zapytałam.
Niall przyspieszył kroku,znalazł się obok mnie.
-Strasznie szybko chodzisz.-westchnął.
Zaśmiałam się.
-Trenujesz coś?-zapytał.
-Koszykówkę,siatkówkę,piłkę nożną,piłkę ręczną....-zaczęłam,ale Niall mi przerwał.
-Boże....i ty na to znajdujesz czas?-zapytał.
-Pewnie.
-A znajdziesz też czas dla mnie?-zapytał nieśmiało.
C.D.N
--------------------------------------
Chciałam was poinformować,że dodałam ostatnio posta z imaginem i next miał być za 4 komy.
Jedna osoba zaczęła mi spamować z Anonima.
Skąd to wiem?
Mam swoje sposoby.
Jeśli ta osoba nie przestanie,będę zmuszona na kilkanaście dni zawiesić bloga.
A jeśli będzie działo się tak dalej,po prostu zawieszę "anonimy".
Więc jeśli masz mi tu spamować,to proszę nie dodawaj wcale komentarzy.
-------------------------------------------

5 komentarzy=next ♥

niedziela, 17 lutego 2013

Imagin L&M cz.1 ♥

*Z perspektywy Liv*
Miałam spotkać się z Monicą w parku,w którym widzieliśmy się pierwszy raz.
Szłam wolno i spokojnie,stawiając równe i stanowcze kroki.
Omijałam kolejno ludzi,którzy byli lekko poddenerwowani i spieszyli się do pracy.
Jeszcze kilka lat i ja też taka będę.
Postanowiłam,że zacznę korzystać z życia.
W parku zastałam Monikę siedzącą na ławce.
-Hej.-przywitała się nieśmiało.
-Hej.-odpowiedziałam z serdecznym uśmiechem.
-Pójdziemy się przejść po jakże pięknym Londynie?-zapytała dziewczyna.
-Czemu nie?-wzruszyłam ramionami i pociągnęłam dziewczynę z ławki.
***
Gdy szłyśmy,po drodze kupiłyśmy sobie lody.
Ja wzięłam jagodowe,a Monica czekoladowe.
Fakt był taki,że cała się nim upaćkała.
Chodząc dużo się śmiałyśmy i podziwialiśmy panoramę Londynu.
W pewnym momencie przeszło koło nas pięciu chłopców.
To rzadkość,bo w tych czasach,chłopcy walają się po jakiś melinach chlejąc i paląc.
Chłopcy wygłupiali się,pchając się nawzajem.
Podeszli do nas.
Wyglądali chyba na normalnych chłopców.
-Hej.-przywitał się brunet.-Założyłem się z nim.-wskazał na ciemnowłosego chłopaka.-Że wyciągnę jedną z was na randkę.Co wy na to?
Uśmiechnęłyśmy się do siebie,a ja pchnęłam Monikę w jego stronę.
-Z chęcią-powiedziała.-Jestem Monica Richards.-przywitała się podając mu rękę.
-Louis Tomlinson.-powiedział uściskając moją dłoń.
-Chwila,chwila...-powiedziałam zamyślając się.-Wy jesteście One Direction?!-zapytałam z niedowierzaniem.
-A zapowiadał się taki fajny dzień.-westchnął Niall.
-Zapowiadał się i zapowiada!-krzyknęłam.-Dacie się wyciągnąć na kawę?
-Ale jako One Direction czy pięć normalnych chłopców?-zapytali.
-Normalnych?!-zapytała Monica.-Wy normalni?!
Chłopcy zaśmiali się.
-Dobra.Jako pięć nieogarniętych chłopaków.-powiedział Harry.
-Teraz możemy iść!-stwierdziłam z moją świeżo poznaną koleżanką.
***
Po tygodniu spędzonym z chłopcami zaprosili nas do swojego domu.
-Fajnie tu.-stwierdziłam.
-Tak.-powiedziała Monica.
-Rozgośćcie się-powiedział Harry.
Zdjęłyśmy buty i bluzy.
Mieli tu wypasioną kuchnię,zarąbisty salon i schody prowadzące prawdopodobnie,do ich prywatnych pokoi.
Usiedliśmy na kanapie.
Zaraz za nami chłopcy.
-Chcecie coś do picia?-zapytał Harry.
-Nie.-odparłyśmy.
-To może obejrzymy jakiś film?-zapytał Zayn.
-No nieeeee!-rozległ się głośny protest chłopców.
-Czemu,nie?-zapytałam.
-No bo..-zaczął Niall.-Zayn zacznie przynudzać swoją kolekcją filmów.
-To może ja wybiorę?-zapytała nieśmiało Monica.
-Okej.-zgodzili się wszyscy.
Zayn pokazał jej wszystkie filmy,będące w szafce pod telewizorem.
-Mam!-krzyknęła Mo.
-Co?-zaciekawiliśmy się wszyscy.
-"Wstrząsy"!-krzyknęła Monica.
-Coooo?!-zapytali wszyscy.
-Wstrząsy to film o..-zaczął Zayn,ale Niall mu przerwał.
-Horror?-zapytał Niall.
-Tak.-odpowiedział Zayn.
-Piszecie się na to?-zapytał Lou.
Wszyscy odpowiedzieliśmy zgodnym "tak".
-Może zanim się ściemni,ja z dziewczynami pójdę zrobić popcorn?-zapytał Niall.
-Idź.-powiedzieli chłopcy.
Poszłam z Monicą za Niall'em.
***
Niall poszedł zanieść szklanki do pokoju,w którym siedzieli chłopcy.
Patrzałam badawczo na Monicę.
-Co?-zapytała w końcu.
-Chce być z Niall'em.-powiedziałam.
-Ja chce być z Niall'em!
-Spierdalaj.-powiedziałam.
Obie się roześmiałyśmy.
-Dobra,zostawiam ci go.-powiedziała Monica.
Niall wrócił do kuchni.
-Dziewczyny zaniesiecie picie?Ja w tym czasie popilnuję popcornu.
-Ok.-odparłam i wzięłam picie wraz z Mo.
Weszłyśmy do pokoju.
Na kanapie po przyjacielsku bili się Lou i Hazza.
Zayn pękał ze śmiechu,a Li próbował ich rozdzielić.
*Z perspektywy Moniki*
Podeszłam do Lou.
-Ej Hazza,puść go!-krzyknęłam.
Harry posłusznie go puścił.
-Dokończymy to później-powiedział Lou.
Niall wszedł do pokoju zajadając się popcornem.
Położył trzy wielkie miski z popcornem na stół.
Na fotelu po prawej stronie usiadł Li.Na kanapie kolejno:ja,Niall,Lou,Mo oraz Zayn..Na fotelu po lewej siedział Harry.
-Włączamy?-zapytał Zayn
-Tak!
C.D.N.
4 komentarze=Next ♥

piątek, 15 lutego 2013

Imagin L&M (Liv i Mo) Prolog.

Prolog.
*Perspektywa Moniki*



Leżałam na łóżku.
Promienie słońca przeciskały się przez zasłonięte żaluzje.
W powietrzu widać było wirujący kurz.
"Gdybym mogła tak beztrosko latać jak on."-pomyślałam.
Jeszcze kilka miesięcy tutaj i będę mogła stąd wyjść.
Będę pełnoletnia.
Wstałam z łóżka,na śniadanie.
Wchodząc do kuchni przywitała mnie pani Theresa.
-Jak się czujesz słońce?-zapytała gładząc mój policzek.-Zjedz śniadanie słabo wyglądasz.
Ruszyłam w stronę bufetu.
***
Musiałam wyjść na spacer z Arthur'em.
Poprosiła mnie o to pani Theresa.
W końcu chłopak ma 9 lat.Sam nie pójdzie.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Odetchnęłam świeżym powietrzem,trzymając małego za rękę.
-Powoli kończy się wiosna,mały-westchnęłam.
-Po wiośnie przyjdzie lato,prawda?-zapytał Arthur.
-Tak,przyjdzie.W końcu zrobi się ciepło.Nie będziesz potrzebował bluzy by wyjść na dwór.-uśmiechnęłam się do chłopczyka.
Odwzajemnił uśmiech.
Szliśmy do parku.
Przed nami stała jakaś dziewczyna z chłopczykiem,chyba w wieku Arthur'a.
-Mogę się z nim pobawić?-zapytał Arthur.
-Leć.Zapytaj jak ma na imię.
Chłopcy podbiegli do siebie,a ja zostałam z bodajże siostrą drugiego malucha.
-Hej.-przywitałam się.-Jestem Monica.
-Ja jestem Olivia,ale mów mi Liv.-brunetka podała mi rękę.
Uścisnęłam ją.
-Ten mały to twój brat?-zapytałam.
-Tak.Ma na imię Diego.A chłopczyk,z którym tu przyszłaś?
-On jest z Domu Dziecka.Mieszkam z nim,a właścicielka poprosiła mnie o wyjście z nim na spacer.Ma na imię Arthur.
Liv trochę się zdziwiła,że jestem z Domu Dziecka.
Chociaż to fajna dziewczyna.
Okazało się,że mamy podobne zainteresowania i obie lubimy One Direction.

Bohaterowie.


Olivia Jonson-Ma 17 lat.Jest wysportowana,miła i towarzyska.Przyjaciele mówią na nią Liv.Lubi: chodzić do kina,grać w siatkówkę i piłkę nożną,uwielbia One Direction.Jej mama nazywa się Juliet,a ojczym Jacob.Straciła tatę w wypadku samochodowym.Ma dwie starsze siostry:Rachel (19l.)oraz Jane(20l.).Ma też młodszego brata Diego (10l.).



Monica Richards-17-letnia ruchliwa i często nieogarnięta dziewczyna.Lubi:One Direction,grać w siatkówkę i zbijaka,grać w gry komputerowe oraz chodzić do centrum handlowego.Rodzice jej  zmarli,a jej aktualny dom to Dom Dziecka.Znajomi mówią na nią Mo.Monica poznała Olivię,będąc na spacerze z mniejszym dzieckiem z Domu Dziecka.

Inni bohaterowie:

Pani Theresa-właścicielka Domu Dziecka,w którym przebywa Monica.Uwielbia dzieci.
Rayan Megg-chłopak,któremu Monica się podoba.
One Direction-Znacie ich,po co pisać? :)

Imagin cz.22 ♥

*Z perspektywy Sophie*
U góry słychać było też krzyki innych.
Pewnie przyszła po mnie cała załoga!
Ale co się stało z Cassie?
*Z perspektywy Cassie*
Ziemia drżała coraz bardziej.
Bałam się.
Z każdym postawionym krokiem,coraz bardziej.
Wyczułam,że jedna osoba idzie bardzo zdenerwowana i zdezorientowana.
Druga szła równie szybkim tempem,ale cieszyła się z czegoś.
Cholernie się z czegoś cieszyła.
Znów przyłożyłam ucho do ziemi.
Kroki ustały.
Spojrzałam w górę.
Niall i Anastasia!!!
Boże!!!
-Odsuń się od niej.-wysyczał Niall.
-Bo co mi zrobisz?-powiedziała Anstasia do Niall'a.
-Wiem już,że jesteś zła.Cholernie zła.Wiem jak temu zapobiec.-rzekł Niall cwaniacko.
-Niby co?-kpiła z niego królowa duchów.
-Wiem,że.....
*Perspektywa Sophie*
Nagle ktoś rozbił kratę od głębiny.
-Jest!-krzyknęła Jaimie.
-Wyciągaj ją!-rozkazał Liam.
Jaimie podała mi rękę.
Nie dosięgałam.
Głębina była o wiele dłuższa.
Jaimie utworzyła taką jakby niebieską linę.
-Złap się tego!-krzyknęła.
Zrobiłam jak kazała.
Jaimie podciągała linę.
W końcu wydobyłam się z głębiny.
-A co z Julią?-zapytałam.
-Kim?!-zapytała Jaimie.
-13-letnią dziewczynką.
-No dobra,wyciągnę ją.
*Z perspektywy Cassie*
-Wiem,że masz dziecko z Evereus'em.
Anastasia upadła na kolana.
Wydarła się na cały las.
Rozległo się głośne echo.
-To koniec.-szepnęła.
-Uwolnij Cassie,albo zginiesz.
Anastasia mnie uwolniła.
W końcu mogłam się podnieść.
Poszliśmy w stronę jaskini Evereus'a.
Przytrzymywałam cały czas Anastasię,by nie uciekła.
*Z perspektywy Sophie*
Jaimie wyciągnęła Julię.
-Jest ok?-zapytałam.
-Tak.-powiedziała.-Gdzie mój tata?
-On...-powiedziały Jaimie i Keira zakrywając ciałami,zabitego ojca dziewczyny.-Wyjechał w podróż i nigdy nie wróci.-powiedziały szybko.
Nagle do jaskini wparowali kolejno:Niall,Cassie i Anastasia.
-Czy przyznajesz się,że to twoje dziecko?-zapytał Niall.
Anastasia spojrzała na dziewczynkę.
-Ja...ja...-powiedziała ze łzami w oczach.-Ja nigdy jej nie widziałam.
***
Wszyscy byliśmy teraz w NRD.
Anastasia dostała karę śmierci,za całowieczne oszukiwanie NRD.
-Dziękuję wam strażnicy.Chcieliśmy abyście uchronili nas przed naszym "złem",a wy doszliście do tego po swojemu i złapaliście nasze "dobro.Dziękujemy wam!
Na trybunach rozległy się wiwaty duchów.
Wszyscy klęknęliśmy przed nową królową duchów-Eleiną.
Julia stała za nami cicho.
-Gdzie jest Zayn?-zapytała Eleina.
-On...-powiedziałam niepewnie.-On jest w dużym dołku,nie wiadomo czy on....-zaczęłam.
-Niech NRD trzyma go w opiece.-rozległo się takie zdanie na trybunach.
-Będę go trzymać-powiedziała Eleina.
Królowa wręczyła nam na głowę wianki.
Wstaliśmy.
-A co z Julią?-zapytała Sophie.
Eleina podeszła do dziewczyny.
-Jesteś złożona ze zła i dobra jednocześnie.U nas nie możesz zostać,dla nas to za duże zagrożenie.Ale jeśli pójdziesz do świata ludzi....-powiedziała Eleina.-U nich jest inna strefa czasowa,miałabyś wtedy 15 lat.Przybrałabyś też ludzką postać.Co ty na to?
-Jestem za!-krzyknęła Julia i przytuliła się do Anastasii.
***
Minęły już 2 lata,odkąd odbył się incydent z Anstasią.
Julia w ludzkim świecie czuła się wspaniale.
Znalazła sobie chłopaka oraz koleżanki.
Sophie wzięła ją pod opiekę.
Była dla niej jak starsza siostra.
Zayn,jak wcześniej było wspominane,dostał doła,bo zerwał z Michelle.
Ale wszystko jest ok.
Michelle się od nas odizolowała.
W sumie dobrze.
Była z Zayn'em tylko dla sławy.
Świnia.
Ja nadal jestem z Niall'em.
Jest nam razem dobrze.
W sumie to wszystkim jest dobrze.
Keira jest z Zayn'em,Sophie z Harry'm,Liam z Eve a Jaimie z Louis'em.
Został nam jeszcze rok służby w NRD.
Ciekawe czy sprostamy zadaniu...................
-----------------------------------------
Koniec imagina!
Wow!
Niedługo możecie podziwiać przygody Liv i Moniki.
Zapraszam serdecznie!

Imagin cz.21 ♥

*Perspektywa Cassie*
A tam...
Stał Evereus.
Cofnęłam się o kilka kroków,tak by nie mógł mnie zobaczyć.
Musiałam odczekać,aż będzie coś robił.
*Z perspektywy Sophie*
Siedziałam w tym brudnym i ciemnym miejscu już chyba kilka dni.
Z-z-z-zimno tu.
Spojrzałam w górę.
Kraty.
Nyło tak troszkę jaśniej,ale jednak chyba nie tak jak na zewnątrz.
Była jeszcze jedna kwestia.
To małe coś siedzące koło mnie.
Co to jest?
Od kilku dni siedzi w jednej pozycji.
Ono w ogóle oddycha?
Postanowiłam,że dowiem się coś o TYM (?).
-H-h-h-hej.-przywitałam się.-J-j-j-jak się nazywasz?-spytałam nieśmiało.
To odwróciło się w moją stronę.
-Julia.-powiedziała.
-Bardzo ładne imię.-rzekłam z uśmiechem na twarzy.-Ja jestem Sophie.
Julia uśmiechnęła się do mnie.
-Ile masz lat?-zapytała nieśmiało.
-17-rzekłam.-A ty?
-Mam 13 lat.
-Od ilu lat tu siedzisz?
-Od początku mojego życia.Mamusia i tatuś nie chcą,abym pokazała się komu innemu.
-A kim są twoi rodzice?
-Tatuś to Evereus,a mamusia to.....
*Z perspektywy Cassie*
Pora na wejście smoka.
Wbiłam do jaskini Evereus'a.
-Witaj.-powiedział cwaniacko.
Nie odpowiedziałam.
-Czego-zapytał po krótkim czasie.
-SOPHIE!-krzyknęłam.
*Z perspektywy Sophie*
-Mamusia to....Anastasia.
Zrobiłam wielkie oczy.
Anastasia i Evereus?!?!?!!?
Nagle wzdrygnęłam się,bo ktoś głośno wykrzyczał moje imię.
TO BYŁA CASSIE!!!
*Perspektywa Cassie*
-Oj słonko,nie dam ci jej.-powiedział Evereus.
-Dawaj!Bo użyję swojej mocy!Już jej posmakowałeś i pewnie nie masz zamiaru robić tego znowu!-krzyknęłam.
-Oj uwierz,że mam zamiar.
Evereus cisnął we mnie fioletowym promyczkiem....
*Perspektywa Sophie*
Usłyszałam krzyk.
Po krzyku nie było słuchać nic więcej.
Krzyk Evereus'a czy Cass?
Pewnie Cass.
Ona umarła?
Usłyszałam śmiech.
Śmiech Evereus'a.
Cassie nie żyje?!
*Z perspektywy Cass*
Znalazłam się w jakimś ciemnym lesie.
Przypomniało mi się miasto Forks ze "Zmierzchu".
Ciemno,brudno i zimno.
Leżałam na brzuchu,na jakimś mchu.
Obok mnie były miliony drzew.
Ale ich kora nie była normalna.
Ona świeciła się na czerwono.
Chciałam jej dotknąć,chciałam poczuć jej piękno.
Lecz nie mogłam się ruszyć.
Byłam jak sparaliżowana.
Mogłam otwierać tylko usta.
-Ratunku!-krzyknęłam.
Moje echo rozniosło się po drzewach.
Głucho.
Nie ma dla mnie pomocy.
Zaczęłam myśleć o świetnych chwilach spędzonych z Niall'em.
Poczułam,że to już koniec.
Jeden,szary,bezgłośny koniec.
Cassie!
Ogarnij się!
To nie może się tak skończyć!
Weź się w garść!
Przypomniała mi się niedawno uwielbiana prze ze mnie piosenka Rihanny-Diamonds.
Zaczęłam śpiewać pierwszą linijkę tekstu:
"Shine bright like a diamond....
Shine bright like a diamond...
Find a light in the beautiful sea..."
*Z perspektywy Sophie*
Ktoś wszedł do jaskini.
Usłyszałam damski głos.
-DAWAJ CASSIE I SOPHIE!!!-ryknęła.
Keira?!?!
Bożesz ty mój!
*Perspektywa Cass*
"Were beatuiful like a diamonds in the sky..."
Zaprzestałam śpiewać,bo usłyszałam kroki....
Wsłuchałam się w drżącą ziemię.
Pulsowała niespokojnie i w nierównym tempie.
Zbliżała się do mnie nie tylko jedna osoba,ale dwie....
C.D.N.
-------------------------------------
Trochę za dużo tych perspektyw,chyba wam na mieszałam.
Imagin wolnymi krokami dobiega końca...
Ehhh.
Za niedługo następny!
Mam nadzieję,że lepszy!

poniedziałek, 11 lutego 2013

Imagin cz.20 ♥

*Z perspektywy Cass*
-No to co?-zapytałam.-Zostaliśmy sami...
-Być może..-powiedział tajemniczo Lou.
-To zależy..-wtrącił swoje dwa słowa Harry.
-Od czego?-zapytałam.
-Od tego gdzie jest twój telefon!-krzyknął Lou i zaczął uciekać,za nim ruszył Harry.
Obejrzałam swoje kieszenie.
W bluzie też go nie było.
-Oddawajcie mój telefon!-krzyknęłam i zaczęłam ich gonić.
Louis i Harry wbiegli do łazienki i zamknęli ze sobą drzwi.
-Gdzie jesteście?!-krzyknął z dołu Niall.
Zeszłam na dół,rezygnując z odebrania telefonu tym dwóm francom.
Zeszłam na dół.
W salonie siedziała Eleanor.
-Siema!-przywitałam się siadając obok niej.-Co tam nowego?Dawno się nie widziałyśmy!-przytuliłam moją koleżankę.
-Hej!A spoczko.Tak!Nie widzieliśmy się już chyba całe wieki!
-Twój chłoptaś zabrał mi telefon!-krzyknęłam.
-Cooo?-krzyknął Niall.-Zaraz do niego pójdę i...
-Uspokój się.-powiedziałam kładąc dłoń na jego ramieniu.-Pewnie zaraz tu przylecą.
-LOUIS!!!!-zawołała Eleanor.
Usłyszeliśmy,że drzwi do łazienki się otwierają.
Słychać też było kroki na schodach i śmiechy.
W końcu przed nami stanęli Lou i Hazza.
-Masz.-podał mi telefon.
El trzepnęła go w głowę.
-Jak ty się wyrażasz do Cass?!-krzyknęła.-Mówi się proszę!
-Proszę-poprawił się Lou.
-Rzygaliśmy tęczą.-powiedział Harry.
Eleanor,ja i Niall się zdziwiliśmy.
-Piszecie strasznie słodziutkie sms-y.Kocham cię!Ja ciebie też!-powiedział Louis naśladując nasze głosy.
Eleanor i ja wybuchłyśmy śmiechem.
Niall po długim czasie w końcu też.
***
Siedziałam z Niall'em w jego pokoju.
Robił coś na laptopie.
-Co robisz?-usiadłam koło niego.
-Odpisuję fankom na tweety.-odpowiedział.
-Pewnie mają radochę,że im odpisałeś!-powiedziałam z ciekawością.
-Może....
Nagle słychać było z doły wołanie.
Ktoś wołał Niall'a.
-Kurde,no!-krzyknął Niall.-poczekaj pójdę sprawdzić co się stało.Jak chcesz wejdź sobie na laptopa.
Podał mi urządzenie i zbiegł na dół.
Weszłam na swoją ulubioną stronkę plotkarską.
Jak zwykle...
Na głównej byłam ja i Niall.
Tym razem pisali coś takiego:
"Niall Horan wyszedł z domu swojej wybranki razem z nią.Zauważyliśmy,że gdy godzinę wcześniej do niego wchodził nie miał podbitego oka,a po wyjściu z jej domu,owe skaleczenie pozostało na jego oku.Gdy wychodził razem z Cassie,dziewczyna cały czas go przepraszała.Prawdopodobnie,była to ona.Para idąc do parku pokłóciła się i Cassie wróciła do swojego domu[Zobacz zdjęcia jak Niall został potraktowany przez jego wybrankę!!!!]"Ahahhahahah!
Co za bzdury...
My się niby pokłóciliśmy?
LoL.
-Cassie!!!-rozległo się wołanie z dołu.
Położyłam laptopa na biurko i zbiegłam do wołających.
W salonie zastałam 9-tkę strażników.
-Hej!-powiedziałam.-O co chodzi?
-Wiemy gdzie jest Sophie!-krzyknął Zayn.
***
Kłóciliśmy się wszyscy kto z kim ma po nią iść.
Po tylu kłótniach w końcu rzekłam:
-Ogarnijcie się!Już wiemy gdzie jest Sophie,więc połowa problemu z głowy.Ja pójdę,a wy tu zostajecie.Jeśli nie wrócę za kilka godzin.....To wzywajcie Anastasię.
"Nie możesz iść sama!"-rozległy się krzyki protestujących.
Jednak ja w jednej chwili pragnęłam się teleportować...
Bardzo się na tym skupiłam i....
Nagle znalazłam się przy jaskini Evereus'a!
Weszłam po cichu,a tam.....
C.D.N

niedziela, 10 lutego 2013

Imagin cz.19 ♥

*Z perspektywy Cass*
-Nie płacz-powiedział Niall siadając koło mnie.
-Ale ona była wielką częścią mojego życia!-krzyknęłam wtulając się w jego tors.
Nial pogłaskał mnie po głowie.
-Przynieść ci chusteczek?-zapytał.
-Jakbyś mógł-powiedziałam.
Niall wyszedł z pokoju.
Wrócił po minucie z opakowaniem pełnym chusteczek.
***
Po kilku godzinach w końcu doprowadziłam się do normalnego stanu.
Była już 24:16.
-Idę do domu.-oznajmiłam Niall'owi.
-Nigdzie nie pójdziesz!-powiedział.
-Niall...-zaczęłam,ale chłopak natychmiast mi przerwał.
-Widzisz w jakim jesteś stanie?Tylko spróbuj wyjść!
-Niall.Ja chcę.odprowadź mnie.
-Cass,kotku połóż się.Nic ci się nie stanie jak jedną noc się u mnie prześpisz.
-A gdzie ty będziesz spał?-zapytałam.
-Pościelę sobie na ziemi.Ważne żebyś ty była wypoczęta.
-Nie wygłupiaj się.-powiedziałam.Idę do domu.
Wstałam z łóżka Niall'a,ale zakręciło mi się w głowie.Prawie bym upadła,ale Niall był w pogotowiu.
-Widzisz?-zapytał sadzając mnie na łóżku.
-No dobra.-powiedziałam.-Ale śpisz ze mną.
-Skoro nalegasz.-powiedział Niall.
***
Rano obudziłam się głową do czyjejś ściany.
Zielonej ściany.
Ściany Niall'a Horana.
Odwróciłam się w drugą stronę.
Mój uroczy blondynek gdzieś znikł.
Tylko gdzie?
Spróbowałam wstać,gdy nagle do pokoju wbiegł Horan z tacką pełną bułek.Koło nich była też jajecznica i sok.
-Śniadanie do łóżka!-krzyknął Niall i podstawił mi tackę przed nosem.
***
Zjadłam dwie bułki i jajecznicę.
-A ty nie jesteś głodny?-zapytałam.
-Jadłem już.Ale jak nie chcesz mogę zjeść.
Podałam mu tacę z bułkami.
Zjadł je prawie natychmiast.
-Idziemy na dół?-zapytał blondyn.
-Możemy iść.-wstałam z łóżka.
Wyszliśmy już z pokoju Niall'a i byliśmy na schodach.
Gdy nagle ktoś trzasnął za nami drzwiami.
Odwróciliśmy się.
To była Michelle!
-Nie odzywaj się do mnie!-krzyknęła do Zayn'a próbującego ją złapać za rękę.-Posuń się.-odepchnęła mnie ze schodów i zbiegła z nich.
Potem słychać było już tylko trzask drzwi frontowych.
-Kurwa!-krzyknął Zayn i rzucił telefonem o podłogę.
-Nieeeee!-krzyknął Niall.
-Co?!-krzyknął Zayn.
-No stary no!Jak nie chciałeś tego telefonu to mogłeś mi go dać!-powiedział Niall.
Zayn podniósł telefon z podłogi i rzucił w Niall'a.
-Zadowolony,kurwa?-powiedział te ostatnie słowa i trzaskając drzwiami wszedł do swojego pokoju.
Niall odłożył telefon koło schodów i zeszliśmy na dół.
Na kanapie w salonie zastaliśmy przełączającego kanały w telewizorze Harry'ego.
-Co słychać?-zapytałam siadając koło niego.
-Nic.-powiedział.Zatrzymując na ANIMAL PLANET.-LOUIS!-zaczął wołać.-LOUIS!!
Lou zjawił się chwilę potem i usiadł koło Harry'ego.
Przyszedł w dresach i luźnej koszulce.Był zaspany.
-Cześć.-powiedział do wszystkich.-Co chcesz Harry?-zapytał.
-Patrz!jesteś w telewizji!-powiedział wskazując na pawiany na ANIMAL PLANET.
-Ogarnij się Harry.-powiedział.-Nie mam nastroju na żarty.
Wszyscy wytrzeszczyliśmy oczy.
LOUIS NIE MA NASTROJU NA ŻARTY?
-Żartowałem.-powiedział po sekundzie.-Harry wiesz gdzie jest twoja komórka?-zapytał Lou i zaczął uciekać.
Hary popatrzał na swoje kieszenie od spodni i stwierdził,że Lou zabrał mu komórkę.
-Dorwę cię!-krzyknął i rzucił się w pogoń za Louis'em.
Ja przewróciłam oczami i posunęłam się w stronę Niall'a.
-Kotku podasz pilota?-zapytał.
-Jasne.-powiedziałam podając mu owy przedmiot.
Niall przełączył na VIVĘ.
Leciało akurat "Little Things".
Harry (już z telefonem w ręce) i Lou wbiegli do salonu i usiedli koło nas.
Zaczęła się solówka Niall'a.
-To dla ciebie ta solówka.-powiedział Niall.
-Dziękuję.-powiedziałam i zaczęliśmy się całować.
Po pocałunku spojrzałam na Lou i Harry'ego.
Siedzieli obrzydzeni.
-Co?Ty się nie całujesz z Eleanor?-zapytałam się Louis'a.
- No całuję.-rzekł Lou.-Ale żeby tak się przy tym ślinić?!
Harry wybuchnął śmiechem,a ja i Niall mieliśmy ochotę rozszarpać Lou i Hazzę.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otworzę!-krzyknął Niall.
C.D.N
-------------------
Taki jakiś nudny,nie?
Nie mam weny :"(

sobota, 9 lutego 2013

Imagin cz.18 ♥ (Special Edition)

*Z perspektywy obserwatora*
Anstasia wychodziła z siedziby NRD.
Założyła długi średniowieczny płaszcz i kaptur na głowę.
Szła pośpiesznym krokiem.
Wychodząc oglądnęła się jeszcze,czy nikt jej nie śledzi.
Stwierdziła,że nie i poszła dalej.
Minęła wielkie,stare drzewo a potem skręciła na prawo.
Nikt nigdy tędy nie chodził.
Po minucie ścieżka zrobiła się bardzo wąska.
Trzeba było iść tip-topami,trzymając równowagę.
Po kilkunastu krokach weszła do wielkiego lasu.
Były w nim drzewa liściaste i iglaste.
Przez nie nie było nic widać.
Szedłem za Anastasią,nie zbaczając z jej drogi.
Nagle stanęła przed wielką jaskinią.
-Evereus'ie!-krzyknęła.-To ja Anastasia!
Z wielkiej jaskini wyłoniła się dłoń i wciągnęła Anastasię do środka.
Przenikłem do jaskini i znalazłem się w środku.
Było tu bardzo ciemno.
Przy jednej ścianie były ułożone duże liście.Prawdopodobnie było to łóżko.
Obok stał taki jakby garnek z robakami.
Nieopodal tego wszystkiego było wgłębienie.
Gdy się na nie spojrzałam z początku było widać kraty.
Ale gdy wyostrzyłem wzrok,zobaczyłem tam.....
STRAŻNICZKĘ SOPHIE!
Oraz jakieś małe coś obok niej.
Odsunąłem się od kraty.
Evereus i Anastasia zaczęli rozmawiać.
-To co masz tą strażniczkę?-zapytała Anastasia.
-Mam.Siedzi w głębinie.
Anastasia podeszła do kraty.
Ujrzała tam Sophie.
-Świetnie Evereus'ie.Kiedy zjawi się reszta?
-Przekazałem już wiadomość jednemu ze strażników.Musisz ich powiadomić gdzie jest moja grota.Potem będą chcieli ją uratować i złapię ich w pułapkę.
-Pamiętasz co masz zrobić z Cassie?-zapytała Anstasia przejeżdżając palcem wskazującym po jego torsie.
-Zostawić ją na odludziu.Wtedy po nią przyjdziesz i odbierzesz jej moce.....a wtedy....
-Wtedy zarządzimy całym NRD i w końcu odzyskasz swoją człowieczą postać!
Evereus i Anastasia zaśmiali się głośno.
Mam teraz ważne zadanie.Muszę powiadomić strażników i strażniczki o tym wybryku!!!!
-------------------------------
Jeśli chodzi o "Obserwatora" to ktoś kto uczestniczy w Imaginie,ale nikt go nie słyszy i nie widzi.Wiadomości dla innych podaje przez "włamanie" się do czyjegoś mózgu.
Dziękuję i pozdrawiam :)

Imagin cz.18 ♥

-Co ty gadasz?-zapytałam.
-No tak.-powiedział Harry.-To klon Evereus'a,tylko,że to koło Sophie było mniejsze.
-Może to jego siostra,albo coś?-zapytała Keira.
-Nie wiem....-powiedział Harry i westchnął.
-Wiadomo coś jeszcze o Soph?-zapytała Eve.
-Wiem,że jest w bardzo ciemnym i brudnym miejscu.Jest jej straszliwie zimno.Czułem to.Obok niej siedzi to małe COŚ podobne do Evereus'a.Są w takiej jakby dołku.Jak się spojrzy do góry to jest trochę jaśniej i widać kraty,takie jak w więzieniu.
-Trudna zagadka.-powiedział dotychczas nie odzywający się Zayn.-Ale w sumie mogło by być jej cieplej gdyby owiała się ciepłym wiatrem.
Wszyscy przyznaliśmy mu rację.Przecież jej żywioł to powietrze.
-Ale ona nie może.-powiedział z zaciśniętymi zębami Harry.
-Czemu?-zapytałam.
-Odebrano jej moce..-rzekł Harry.
Wszyscy byliśmy zdziwieni.
Nam można odebrać moce?
Wow...
-Musimy zacząć działać.-powiedziałam.
-Możemy zacząć od jutra?-zapytał Niall.-Jestem zmęczony,zaraz będzie ciemno i chce mi się jeść.
-Dobra-powiedziałam wstając z trawy.-zaczniemy działać jutro.
Wszyscy zaczęli się zbierać i iść.
Przytuliłam na pożegnanie Niall'a i poszłam kilka kroków w stronę domu.
-Gdzie się wybierasz?-złapał mnie za nadgarstek Niall.-Chodź do naszego domu,pooglądamy jakiś film a potem cię odprowadzę.
-Co masz na myśli mówiąc naszego?-zapytałam.
-No mojego i reszty 1D.
-Ahh.No dobrze,czemu nie?Mogę iść.
Niall złapał mnie za rękę i poszłam razem z 1D do ich domu.
***
Zdjęliśmy buty oraz kurtki i poszłam do pokoju Niall'a,on został jeszcze na dole.
Gdy już do niego weszłam rozglądnęłam się.
Troszkę się zmieniło od czasu kiedy byłam tu pierwszy raz.
Na pewno był tu teraz większy bałagan.
Wszędzie porozrzucane były ciuchy Niall'a.
Gdzieś na podłodze walał się jego laptop.
Na jego półce z moimi zdjęciami przybyło więcej materiału.Było też kilka zdjęć Niall'a i mnie.
Niall wszedł do pokoju.Niósł ze sobą kanapki i dwie szklanki soku.
-Przepraszam za bałagan.-powiedział zamykając nogą drzwi.
-Nie ma sprawy.-powiedziałam siadając na jego krześle koło biurka.
-Nie miałem czasu posprzątać i w ogóle....
Niall postawił mi sok porzeczkowy na biurku.
-Chcesz jeść?-zapytał.
-Nie.-odpowiedziałam.-Nie mam na razie apatytu.
-Jak sobie chcesz.-powiedział Niall wsuwając już pierwszą kanapkę.
Wzięłam łyka soku porzeczkowego i odstawiłam szklankę z powrotem na biurko.
Nagle do pokoju wbiegł Harry.
Zaczął krzyczeć,biegać w około mnie.
-O nie...-powiedział Niall jedząc drugą kanapkę.
-Co?-zapytałam.
-Harry dostał głupawki!!!!!-krzyknął Niall i próbował usadzić Harry'ego w pozycji siedzącej.
Ten szarpał się trochę,ale potem usiadł na podłodze.
Niall usiadł na przeciwko niego.
-Już dobrze?-zapytał.
Harry zaczął dziwnie chichotać.
-Jest źle-stwierdził Niall.-Liam!!!!!-zaczął wołać.
Liam stawił się w pokoju prawie natychmiast.
-Co jest?-zapytał,ale gdy spojrzał na Harry'ego odwołał swoje pytanie.-Przynieś wody.-powiedział do Niall'a.-Harry?Harry?Wszystko ok?
Harry zaczął nucić jakąś dziwną piosenkę.
Zauważyłam,że nie była po angielsku.
-Harry?-zapytał znowu Liam.
Harry nie odpowiedział.
Liam westchnął.
-Czas wytoczyć ciężką artylerię.-powiedział Liam i zaczął wołać Louis'a.
Lou przyszedł po pięciu minutach.
Usiadł sobie koło Harry'ego.
Popatrzył mu w oczy.
-Brakuje mu Sophie.-stwierdził.
-Skąd to wiesz?-zapytałam.-Z jego oczu?
-No jasne,że nie.-powiedział Lou śmiejąc się..-Nie słyszycie,że nuci coś o Sophie?
Wsłuchaliśmy się w śpiew Harry'ego.
Rzeczywiście.Kilka razy słychać było imię "Sophie".
-Czekajcie.Po jakiemu to?-zapytałam.
-Nie wiem.-stwierdził Lou.-Nic nie rozumiem.
Wstałam z krzesła,odtrąciłam Louis'a i usiadłam na przeciw Harry'ego.
Cisnęłam białym pomykiem w jego usta.
Od teraz wszystko już rozumieliśmy.
Śpiewał coś takiego:
"Kiedy połączymy wszystkie siły,
świat stanie się miły.
Sophie odnajdziemy,
w kryjówce Evereus'a ją znajdziemy.
Evereus mieszka,
gdzieś niedaleko jest magiczna ścieżka.
Sophie nadchodzimy,
I niczego się nie boimy"
Wszyscy byliśmy zdziwieni.
Starałam się zapamiętać słowa jak najstaranniej.
-Dajcie kartkę.Spiszemy to.-powiedziałam do chłopców.
Niall w mgnieniu oka podał mi czystą kartkę i długopis.
Zapisałam dokładnie to,co śpiewał Harry.
***
Obudziłam się w łóżku Niall'a.
Spałam twarzą do ściany.
Odwróciłam się na drugi bok i widziałam teraz twarz Niall'a.
Był naprawdę słodki jak spał.
Spojrzałam na jego podbite oko.
Powolutku się goiło.
Złapałam go za rękę.
Wymamrotał coś.
Uśmiechnęłam się.Wstałam z łóżka,uważając,by nie nadepnąć Niall'a i zeszłam na dół do łazienki.
Przechodząc zauważyłam,że w salonie siedzi Michelle i Zayn.
-Mogę?-zapytałam nieśmiało.
-Spoko.-powiedział Zayn.
Usiadłam obok Michelle.
-Wiesz co?-powiedziałam do niej.-Dawno się nie widzieliśmy.Wiem,że to prze ze mnie.Wiem,że coraz bardziej się oddalamy.Przepraszam,że nie mam dla ciebie czasu,ja po prostu.....
-Nie musisz się fatygować.-odpowiedziała ostro Michelle.-Mam nową przyjaciółkę.
Te słowa były dla mnie jak nóż w serce.
Wstałam udając,że mnie to nie ruszyło i poszłam do łazienki.
Nie zauważyłam,że pali się w niej światło i weszłam.
Zobaczyłam Harry'ego,jak załatwiał potrzebę.
Szybko wyszłam z łazienki i stanęłam przy drzwiach.
Nigdy więcej.-pomyślałam sobie.
Harry wyszedł kilka sekund później.
-Jak chcesz ten tego to może się umówimy,bo raczej nie lubię jak ktoś mi wchodzi do łazienki.-powiedział Harry i sobie poszedł.
Spaliłam się ze wstydu.
Szybko weszłam do łazienki.
***
Otworzyłam drzwi do pokoju Niall'a.
Właśnie ubierał koszulkę.
Usiadałam na łóżku.
-Co się stało?-zapytał.Najwyraźniej zobaczył,że mam smutną minę.
-Michelle znalazła sobie nową przyjaciółkę-westchnęłam i próbowałam ukryć łzy.-Mimo,że była wariatką,kochałam ją,kochałam jej wygłupy,jej głos,jej włosy.Uwielbiałam nasze wspólne odpały na lekcjach,lubiłam jak się cieszyła jak dostała dobrą ocenę,gdy była zaskoczona jak jej praca była najlepsza w klasie.Wielbiłam nasze wypady na miasto,to jak robiliśmy z siebie idiotki przed wieloma ludźmi.Kochałam ją całym sercem......a ona?Ona po prostu znalazła sobie inną koleżankę...-Westchnęłam i puściłam potok łez.
------------------------------
Ten rozdział jakiś nudny wyszedł :o
To ostatnie pisałam myśląc o mojej najlepszej przyjaciółce-Julce.
Nie chodzi o porzucenie,ale bardziej o przykłady,co gdzie i jak i co w niej lubię.
Pewnie niedługo doda komentarz,że też mnie kocha,ale ja ją kocham mocniej!

czwartek, 7 lutego 2013

Imagin cz.17 ♥

***
Siedzieliśmy teraz przy łóżku szpitalnym Harry'ego.
-Jeszcze się nie obudził?-zapytała stojąca w drzwiach pielęgniarka.
-Nie.-powiedział ze smutkiem Liam.
Eve starała się go pocieszyć.
Pielęgniarka podeszła do Harry'ego.
-No cóż...Pozostaje nam czekać.-powiedziała i wyszła.
Było mi bardzo smutno.
Nie miałam się do kogo przytulić,bo Niall uciekł i do teraz nie zadzwonił.
Do tego jeszcze Harry zemdlał.,nie ma Sophie.
Za dużo się dzieje.
Dłońmi przykryłam swoją twarz.
Próbowałam ukrywać łzy.
A co jeśli Niall'owi też coś się stało?
Nie wytrzymałam i mała przeźroczysta kropla wody opuściła moje oko.
Podszedł do mnie Zayn i położył dłoń na moim ramieniu.
-Wszystko w porządku?-zapytał.
-Tak.-skłamałam.-Wybaczycie mi jeśli na chwilę porozmawiam z Zayn'em na osobności?-zapytałam.
Wszyscy pokiwali głowami.
Razem z Zayn'em wyszłam z sali Harry'ego a później ze szpitala.
Usiedliśmy na ławce.
-Na pewno wszystko w porządku?-zapytał mnie ponownie Zayn.
-Nie.Nic nie jest w porządku.Harry się nie budzi,Sophie zaginęła a Niall się nie pokazuje.
-Rozumiem cię.
-Właśnie,że nie Zayn.Cholernie boję się o Niall'a!Jeśli mu się coś stało?
Zayn przygarnął mnie do siebie i przytulił.
-Nic mu nie będzie.Spokojnie.
Z oddali zobaczyłam biegnącą sylwetkę.
-To był Niall!
Podbiegł do nas.
-Chwilę mnie nie ma,a ty już obściskujesz się z Zayn'em?-zapytał.
Zapomniałam,że Zayn nadal mnie przytula.
Odsunęłam się od niego.
-Niall,to nie tak-zaczął Zayn.-Cassie strasznie się o ciebie martwiła.
-Ale to nie oznacza,że masz się z nią obściskiwać!
-Niall spokój się.-powiedziałam.-Nic wielkiego nie zrobił tylko mnie przytulił!Myślisz,że mi jest miło kiedy do zdjęć przytulasz wiele fanek?
Niall usiadł koło mnie.
-Teraz czas,żebym przytulił się z moją największą fanką!-powiedział Niall,posadził mnie na swoich kolanach i przytulił.
-Kocham cię-szepnęłam.
-Ja ciebie też.-odszepnął.
-Może sprawdzimy co u Harry'ego?-zapytał Zayn.
-Tak.Masz rację.Może już się obudził.
-A co mu się stało?-zapytał Niall.
-Kiedy próbował połączyć się z mózgiem Sophie zemdlał...
-To po co go zawieźliście do szpitala?-prychnął Niall.-Przecież on się nie obudzi do kiedy go nie pocałujesz!
***
Byliśmy teraz wszyscy w komplecie.Nie licząc Sophie.
Harry "spał" sobie smacznie i czekał aż moje usta dotkną jego ust.
-Gotowa?-zapytała Keira.
-Tak.
Pochyliłam się nad Harry'm i złożyłam na jego ustach pocałunek.
***
Siedzieliśmy na około łóżka Hazzy.
Minęło już 10 minut od naszego pocałunku.
Siedziałam obok Niall'a wtulona w niego.
On głaskał mnie po głowie.
Nagle Harry powoli zaczął otwierać oczy.
-Harry?-zapytałam.
-Co?-odpowiedział prawie bezgłośnie.
Wszyscy zaczęli się cieszyć,że Harry się obudził.
Zawołaliśmy pielęgniarkę.
***
Pielęgniarka stwierdziła,że Harry może już wrócić do domu.Po prostu chwilowo zemdlał.
Poszliśmy razem z nim do parku,aby nawdychał się świeżego powietrza.
Usiedliśmy wszyscy przy drzewie.
-Coś się dowiedziałeś na temat Sophie?-zapytała Eve.
-Tak!I to wiele!
-Gadaj!-krzyknęliśmy.
-Od razu jak zemdlałem ona mi się przyśniła.Odczuwałem każde jej emocje,każdy ruch.Widziałem jej oczami.Widziałem gdzie się znajdowała i co robi.To było naprawdę niesamowite.
-Nie chodzi nam o to downie!Tylko o Soph!Gdzie ona jest!
Eve miała już trzepnąć Keirę za brzydkie słownictwo,ale Keirze udało się wybronić.
Co jak co,ale te dziewczyny tylko udają,że się nie lubią.W głębi duszy są jak najlepsze przyjaciółki.
-No więc...Soph jest...Jest w jakimś ciemnym i brzydkim miejscu.-powiedział Harry.
-No?Dalej.-powiedziała dotychczas nieodzywająca się Jaimie.
-Ona jest z jakimś małym potworem w takim jakby więzieniu.
-Kto to jest?
-Nie wiem.Ale bardzo przypomina Evereus'a.
C.D.N
--------------------
Wow!
Udało mi się dzisiaj napisać kolejny rozdział.Chce korzystać z weny do póki jest :)
Proszę dla was to tylko napisanie w komentarzu "Fajne",a dla mnie to istna uczta :)

Imagin cz.16 ♥

-Nie ma jej?-zapytałam.
-Nie ma!-krzyknął Harry z desperacją w głosie.
Zaczęliśmy rozglądać się po łące.
Rzeczywiście nigdzie jej nie było.
-Co teraz?-zapytała Jaim.
-Gówno teraz.-stwierdziła Keira.
Eve wywróciła oczami i uderzyła ją w głowę.
-Zachowuj się.-powiedziała do Keiry.
Dziewczyna przyłożyła dłoń w miejsce,gdzie uderzyła ją Eve.
-Auć.-powiedziała po minucie.
Prychnęłam.
-Dobra nie czas na to.-powiedziałam-musimy znaleźć Sophie.
-Ale jak?-zapytał spanikowany Harry.
-Ktoś tu się zakochał.....-stwierdziła Jaim.
-Kto w kim?-zapytał Harry.
-Ty w Sophie jełopie!-krzyknęła Keira.
Eve miała znowu uderzyć Keirę,ale jej zabroniłam.
-Nie prawda.-powiedział Harry.
-Prawda.-powiedzieliśmy wszyscy jednocześnie.
Hazza spuścił wzrok.Najwyraźniej się zawstydził.
Liam poklepał go po ramieniu.
-Wiem!-krzyknął Niall.
-Ale co wiesz?-zapytał go Zayn.
-Wiem co możemy zrobić!
-Gadaj!-powiedziałam.
-Pamiętacie jak Anastasia gadała różne rzeczy na przedwczorajszym szkoleniu?-zapytał Niall.
-Tak.-stwierdziliśmy wszyscy zgodnie.
-Może wy jej nie słuchaliście w czasie gdy była mowa o partnerach,ale ja tak.-w tym momencie Niall się na mnie spojrzał i uśmiechnął.-Anastasia mówiła wtedy,że każdy partner strażniczki może mieć swobodny dostęp do jej mózgu.
-No ja mniej więcej pamiętam-powiedziałam.-Tylko jak to uczynić?
-Prosto.Jest tylko jeden warunek.
-Jaki?-zapytali wszyscy.
-Harry będzie musiał.....
-Co?-zapytał Harry.
-No bo to ma być taka jakby zapłata za to,że będzie mógł wejść do mózgu Sophie.
-Ale jaka zapłata i komu?-zapytałam.
-Tobie.Zapłata to pocałunek.-Niall wycedził ostatnie słowa przez zęby.
-Ale to bez sensu.-stwierdziłam.-Czemu mi?Ja mam swojego partnera.
-Ale jesteś przywudczynią!
-I co z tego?
-To z tego,że nami zarządzasz.Musisz wiedzieć co gdzie i jak.A ustawa o pocałunku to...
-Głupota.-stwierdziliśmy wszyscy jednocześnie.
-Nie pocałuję się z Harry'm!-krzyknęłam.
-Jestem zbyt seksowny?-zapytał.
Wszyscy się zaśmiali.
Tylko ja i Niall nie mieliśmy humoru.
-Nie pocałuje go i koniec.-stwierdziłam.
-Ale musimy uratować Sophie!-krzyknęła Keira.
Spojrzałam na Niall'a.
Siedział samotnie na kamieniu i spuścił głowę.
Usiadłam koło niego.
-Niall?-zapytałam.
-Jak musimy ją uratować to musimy.Pocałuj się z nim.Tylko nie przy mnie.-powiedział Niall,wstał z kamienia i pobiegł sobie.
Chciałam za nim biec,ale ktoś przytrzymał mnie za rękę.
-Fochy mijają.Wróci.-powiedziała do mnie Keira.
Rzuciłam jej wymuszony uśmiech i podeszłam do Harry'ego.
-Usiądź i pomyśl o Sophie.
Chłopak zrobił tak jak mu kazałam.
-Myślę o Sophie.-mówił głośno.
Powtarzał to kilka razy.
-Możecie się odwrócić?-zapytał w końcu Harry.-Krępujecie mnie.
Wszyscy się odwróciliśmy.
-Myślę o Sophie!-powiedział dwa razy Harry.
Potem jego głos umilkł.
Odwróciliśmy się.
Harry zemdlał!
-Wezwijcie karetkę!-krzyknęłam.
C.D.N
Czy strażnicy odnajdą Sophie?
Co dalej będzie z Harry'm?
Czy konieczny będzie pocałunek Harry'ego z Cassie?
TO JUŻ W NASTĘPNYCH CZĘŚCIACH!

Imagin cz.15 ♥

*Z perspektywy Cassie*
Nagle zaczął wiać przenikliwie zimny i mocny wiatr.
Wszyscy wstaliśmy.
Moją głowę przeszył silny ból.
Byłam bliska mdlenia,ale Niall zdążył chwycić mnie za łokieć i podtrzymać w równowadze.
-Wszystko ok?-zapytał.
Nie miałam siły odpowiedzieć.
Czułam się jak sparaliżowana.
Wszyscy patrzeli w stronę,od której wiał wiatr.
Nagle coś nas oślepiło.
Był to blask.
W myślach krążyło mi słowo "Evereus" szeptane przez 100 osób.
Krzyknęłam.
Niall położył mnie na kocu,na którym jedliśmy.
Otarł mi czoło-bardzo się spociłam.
Jęczałam z bólu.
Cała ekipa pobiegła do mnie.
-Evereus!-krzyknęłam.
Wszyscy spojrzeli na mnie wyczekująco i ze zdenerwowaniem.
-Evereus!-krzyknęłam ponownie.
Keira odsunęła Niall'a ode mnie siadła na de mną okrakiem i zaczęła sprzedawać mi lepy.
-O co co chodzi?Powiedz!-krzyknęła.
Próbowałam zrzucić ją z siebie,ale za każdym razem gdy chciałam się ruszyć przeszywał mnie coraz mocniejszy ból.
-Evereus to..to...to nasz wróg.-powiedziałam jakby kierował mną ktoś inny.-On jest..zły...musimy go pokonać....on...
Wszyscy zaczęli mi się przyglądać i uważnie słuchać co mówię.
-No co on?!-krzyknęła Keira sprzedając mi kolejnego plaskacza.
Niall odsunął ją o de mnie.
-On....-zaczęłam.-On stoi za nami.....
Wszyscy odwrócili się w drugą stronę.
Ja ledwo się podniosłam.
Zobaczyłam.
Przypominał mi Vilgax'a z Bena 10.
Wszyscy wstali.
-Witajcie!-powiedział Evereus.
Nikt mu nie odpowiedział.
Każdy patrzył na niego ze ściśniętymi zębami.
-Oj dzieciaczki nie bójcie się mnie!-krzyknął obślizgły potwór.
Ekipa stała nadal w tych samych pozycjach nic mu nie odpowiadając.
-Nie wiedziałem,że jesteście tak małomówne.Spokojnie nic wam nie zrobię.Poszukuję tylko Cassie.Cassie Jones.
-Nie dostaniesz jej!!!-ryknął Niall,który stał przed Evereus'em.
-Śmiesz mi się sprzeciwiać?!-krzyknął Evereus,chwycił Niall'a za gardło i podniósł do góry.
Evereus nie widział mnie bo byłam zakryta moimi świeżo poznanymi przyjaciółmi.
-Zostaw go!-krzyknęłam,a ludzie w około mnie się rozsunęli,tak,że Evereus od teraz mnie widział.
Rzucił Niall'em o ziemię i podszedł do mnie.
Ostatkami sił sprowadziłam się do pozycji siedzącej.
Evereus klęknął przy mnie i palcem wskazującym dotknął mojej brody.
-To ty jesteś Cassie.-powiedział.
Strasznie śmierdziało mu z buzi.Miałam ochotę zemdleć.
-Tak.-wykrztusiłam zakrztuszona smrodem.
-Mam dla was propozycje dzieciaki!-powiedział Evereus wstając i odsuwając się ode mnie.-Wy dacie mi waszą przywudczynię,a ja wam nic nie zrobię....
-Tylko spróbuj!-krzyknęli Niall i Keira jednocześnie.
Evereus odwrócił się w ich stronę.
-Znowu ty!-podszedł do Niall'a.-Na pewno to twoja partnerka,co?-zapytał z kpiną w głosie.-Oddasz mi ją albo wypruję ci flaki!
-Spróbuj!-krzyknął Zayn.
Brunet utworzył wielką kulę ognia i cisnął nią w Evereus'a.
Potwór nawet nic nie poczuł.
-Takie sztuczki dziecko to na pokazie magii!-krzyknął i cisnął w Zayn'a czarnym promieniem.
Chłopak upadł i zaczął zwijać się z bólu.
Jego oczy przybrały barwę czarną.
Byłam naprawdę wkurzona.
Jak on ma czelność tu przychodzić?!
Wstałam i nim się obrócił w jego stronę poleciał ciemny promyk z mojej dłoni.
-Giń szma**!-krzyknęła Keira do Evereus'a.
Eve uderzyła ją w głowę i kazała się ogarnąć.
Siła mojego promyka,aż powaliła Evereus'a.
Podeszłam do Zayn'a.
Dotknęłam dłońmi jego twarzy.
Oczy natychmiast przybrały normalny kolor.
Potem położyłam dłoń w miejscu dotknięcia czarnego promyka przez Evereus'a.
Rana się zagoiła i Zay już nie zwijał się z bólu.
Podeszłam do Evereus'a.
-Ty..ty...ty władasz czarna magią!-krzyknął gdy byłam tuż nad nim.
-Tak.I co z tego?
-Jesteś potężna.-wykrztusił.
-Spadaj stąd albo poczujesz smak mojej pełnej mocy.-powiedziałam.
Evereus jakby rozpłynął się w powietrzu.
Odwróciłam się do mojej ekipy.
-Wszystko ok?-zapytałam.
-Tak.-odpowiedzieli wszyscy.
-Zaraz,zaraz.-powiedział Harry.-A gdzie Sophie?!
C.D.N

środa, 6 lutego 2013

Imagin cz.14 ♥

*Z perspektywy Cass*
Dwa dni po tym jak odkryłyśmy swoje moce,postanowiłyśmy,że lepiej się poznamy.
Spróbujemy na jakimś odludziu razem z chłopcami potrenować.
Umówiliśmy się dzisiaj na 12:30 w parku.
Niall miał po mnie przyjść i mieliśmy iść razem.
Zrobiłam lekki make-up i uczesałam się w koka.
Założyłam TO.
Usiadłam na krześle obok biurka.
Nagle do mojego pokoju wleciały bliźniaczki: Lena i Miley.
-Ty na serio chodzisz z Niall'em?!-wykrzyczały.
Obie zaczęły kręcić mnie razem z krzesłem.
-Tak,i co?-powiedziałam i westchnęłam.
-Załatwisz nam zdjęcie?-zapytały.
-Tak,Niall zaraz tu będzie.
Zaczęły piszczeć,cieszyć się i podskakiwać,po czym ucałowały mnie w policzki i poszły się przebrać do foty.
Westchnęłam i przewróciłam oczami.
Ale przecież nie codziennie spotyka się Niall'a Horana.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Bliźniaczki zaczęły panikować,a ja poszłam otworzyć.
Zeszłam po schodach i otworzyłam drzwi.
-Witaj,skarbie.-powiedział Niall i pocałował mnie w policzek.
Przytuliłam go.
Wyglądał zniewalająco.
Blond włosy zakryte żółto-zielonym full cap'em.Zielona koszulka bez ramiączek,ciemne jeansy i jaskrawe adidasy.
-Cześć-odpowiedziałam.-Mam prośbę.Moje napalone siostry bliźniaczki chcą sobie z tobą zrobić zdjęcie i chwalić się na facebook'u.Pozwolisz?
-Jasne.Nie ma sprawy.
Wpuściłam Niall'a do domu i poszliśmy do salonu.
-Nie ma twoich rodziców?-zapytał.
-W pracy.-powiedziałam.-Chcesz coś do picia?
-Nie,dziękuję.
-Lena!!!Miley!!!-zawołałam swoje siostry.
Chwilę później były już na dole i osaczyły Niall'a.
Pytały go o to jak się poznaliśmy,jak mogę mu się podobać i takie inne.
Zaśmiałam się i poszłam do kuchni.
Niall'owi przyda się trochę męczarni.
Nalałam sobie w szklankę pepsi.
Po namyśle zdecydowałam,że Niall na pewno będzie chciał się napić.
Wyjęłam kubek i wypełniłam go napojem.
Weszłam do salonu a tam.....
Niall całował się z Leną?!?!?!?!?!?!!?
Upuściłam naczynie z napojem.
-Co tu się wyprawia?!-krzyknęłam.
Lena odskoczyła od Niall'a a ten wstał z kanapy i podbiegł do mnie.
-To nie tak jak myślisz.-powiedział Niall.-Twoje siostry są psychiczne.
Westchnęłam głęboko i spojrzałam się zabójczo na Lenę.
Byłam naprawdę wkurzona.
Ona zawsze musiała podrywać moich chłopaków!
Jakby było mało tego zawsze mi ich odbijała,bo jest ładniejsza.
-Rozszarpię cię zaraz!-krzyknęłam i rzuciłam się na siostrę siedzącą na fotelu.
Zaczęłyśmy się szarpać za włosy i bić.
Niall i Miley próbowali nas rozdzielić,ale zdało się to na nic.
W końcu zasunęłam jej porządnego kopniaka i położyła się na podłodze.
-Dobrze się czujesz?!-zapytał zdenerwowany Niall.-Bić własną siostrę?!
-A co?!Ty jeszcze za nią jesteś,hę?-pod wpływem impulsu walnęłam z pięści Niall'a w oko.
W tej chwili otrzeźwiałam i dotarło do mnie co zrobiłam.
Pobiłam siostrę i chłopaka.
***
Chwilę później siedzieliśmy wszyscy w kuchni.
Niall trzymał lód na oku,a Lena zwijała się z bólu.
Przepraszałam Niall'a i co chwila dawałam mu nowy,zimny lód.
-Dom wariatów-westchnęła Miley.
Niall się zaśmiał.
-Chyba pora na nas,Niall?-zapytałam.
-Zdecydowanie.-odpowiedział bez namysłu.
Położył lód na szafce i wyszliśmy.
Po drodze jeszcze kilka razy przepraszałam Niall'a.
Chłopak mówił,że wszystko jest w porządku.
Złapał mnie za rękę i pocałował w policzek,gdy już zbliżaliśmy się do parku.
-Ty chyba naprawdę mnie kochasz.-powiedziałam.
-Nie wiesz jak bardzo.-Niall wziął mnie na ręce i szedł w stronę umówionego miejsca.
***
Wszyscy na nas czekali.
Jaimie była ubrana w TO,Eve w TO,Sophie w TO a Keira w TO.
Chłopcy byli ubrani tak jak zawsze.
-Co ci się stało w oko?-zapytała Niall'a Keira podczas gdy każdy był zainteresowany podbitym okiem Niall'a.
-Nic wielkiego.-powiedział Niall.
-Idziemy w końcu nad tą łąkę?-zapytała znudzona Jaimie.
-Idziemy.-powiedziałam.
***
Droga na łąkę zajęła nam godzinkę.
Dotarliśmy troszkę zmęczeni,ale to nic.
Łąka była piękna tego lata.
Wszędzie były kolorowe kwiaty.
Obok rozciągał się wielki staw pełen żab.
Wiało ciepłe,letnie powietrze.
Usiedliśmy na kilku dużych kamieniach.
-Zjadł bym coś.-powiedział Horan.
Wszyscy wywrócili oczami i westchnęli.
-Mam koszyk kanapek.Możemy zrobić piknik.-powiedziała nieśmiało Sophie.
Ta dziewczyna była zniewalająco słodka.
Jej twarz była owalna,posiadała pięknie jarzące się na niebiesko tęczówki.Jej lekko falowane włosy upięte w kucyk były połyskująco brązowe.
Zastanawiał mnie fakt,dlaczego była taka nieśmiała.
-Piszę się na to!-powiedział Niall.
Wszyscy mu przytaknęli.
Sophie wyjęła koc,a Zayn i Harry go rozłożyli.Keira,Eve i Liam zaczęli rozpakowywać jedzenie.
Niall i ja nadal siedzieliśmy na kamieniach i trzymaliśmy się za ręce.
Wszyscy odwrócili się w naszą stronę a Niall pocałował mnie w policzek.
Na łące rozległo się głośne "Awwwwwwww!".
Zaśmiałam się.
-Gotowe.Możemy siadać.-Powiedziała Eve-królowa elegancji.Ciekawiło mnie dlaczego jest taką pełną wdzięku damą.
Po 10 minutach wszyscy byliśmy najedzeni.
Wszyscy OPRÓCZ NIALL'A.
On ma chyba z 238572839562985958 żołądków.Jego mama w wyżywianiu go musiała mieć ciężko.
-Hej!Mam pomysł!-krzyknęłam.
-Mieliśmy się lepiej poznać,więc może zagramy w butelkę na pytania?-zaproponowałam.
Wszyscy się zgodzili.
Usiedliśmy w kółku.
-Zaczynam!-krzyknęli Harry i Niall.
-Ja zaczynam!-krzyknął Harry.
-Nie prawda,bo ja!-krzyknął Niall.
-Jak dzieci.-westchnęłam i zabrałam im butelkę.-Ja zaczynam.-powiedziałam.-Macie coś przeciwko?
-Nie.-odpowiedzieli Harry i Niall.
Zakręciłam butelką i wypadło na....
Jaimie.
Bałam się jej.
Wyglądała przerażająco.Cała była w trupich czaszkach i czarnym kolorze.
Jaimie spojrzała na mnie wyczekująco.
-Ile masz lat?-wykrztusiłam w końcu.
-Szesnaście.-odpowiedziała.
Wszyscy zrobili wielkie oczy.
Wyglądała na co najmniej 19!
-Co się tak na mnie patrzycie?-zapytała.
-Wyglądasz na starszą-powiedział Harry.
-I co z tego...?
-Nie nic.
Jaimie wzięła do ręki butelkę i nią zakręciła.
Wypadło na Liam'a.
-Ulubiony horror?-zapytała.
-Nie oglądam horrorów.-powiedział chłopak.
Tym razem na niego popatrzeliśmy się jak na odludka.
-One są straszne.-powiedział Li.
Wszyscy się zaśmialiśmy.
Liam zakręcił butelką.
Wypadło na Eve.
-Zachowujesz się kulturalniej niż inne dziewczyny.Nigdy nie przeklinasz,zachowujesz się nienagannie.Dlaczego?-zapytał nieśmiało chłopak.
-Od czwartego roku życia uczestniczyłam w wyborach miss.Musiałam zachowywać się perfekcyjnie i wyglądać perfekcyjnie.Teraz mam 17 lat.Skończyłam z tym z dwa lata temu.Po prostu weszło mi to w nawyk.
Eve sięgnęła po butelkę,a wszyscy byli naprawdę miło zaskoczeni.
Energicznie zakręciła plastikiem.
Korek od butelki wskazał na Keirę.
-Dlaczego zachowujesz się jak wypuszczona z dziczy?-zapytała Eve,a wszyscy wybuchli śmiechem.
-Ponieważ jestem twoim przeciwieństwem panienko.Jako czterolatka mieszkałam jeszcze w Afryce.Nie miałam tam żadnych koleżanek.Otaczali mnie sami chłopcy i mężczyźni.Tylko z nimi mogłam wspólnie spędzać czas.Często wspinałam się na drzewa i w ogóle.Gdy jako dziesięciolatka przeprowadziłam się tutaj zostało mi w nawyku,że muszę robić hałas!
Wszyscy zaśmiali się a Keira sięgnęła po butelkę.
Wypadło na Harry'ego.
-Dlaczego jesteś takim zboczeńcem?-zapytała.
Prychnęłam,podczas gdy wszyscy zwijali się ze śmiechu.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?-zapytał Harry zabawnie ruszając brwiami.
Nagle...
C.D.N

Imagin cz.13 ♥

Jakaś kobieta.
Była człowiekiem,lecz unosiła się w powietrzu jak duch.
Wyglądała jak gejsza.
Miała upięte włosy,skośne oczy i długą szatę.
-Witajcie dziewczęta.Jestem Anastasia.Królowa Duchów.
Nie wiedziałyśmy co zrobić więc pokłoniłyśmy się jej i odpowiedziałyśmy "Dzień dobry".
-Mam dla was zadanie.Musicie odkryć swoje moce.Po ich odkryciu przydzielę was w pary ze strażnikami z tym samym żywiołem.A oto oni...
Na arenie pojawili się:
Niall,Zayn,Harry,Louis i Liam.
Zrobiłam wielkie oczy.
Oni strażnikami?!
Ale to nie możliwe!
Przecież chłopcy mają swoje duchy (Z tego co wiem ducha ma Zayn i Niall)!
A skoro my też jesteśmy strażniczkami,a mamy sumienie.....
Nie rozumiem..
Chłopcy przywitali się z ami a ja nie powiedziałam słowa.
Byłam nieogarnięta.
W jednej sekundzie chłopcy pojawili się na trybunach.
-Teraz odmieni się każdej z was życie!Która jaki żywioł będzie mieć-zobaczycie!-krzyknęła Anastasia i pojawiła się na swoim tronie u góry na trybunach.
Na arenę wszedł wielki lew.
Wszystkie opuściłyśmy szczęki ze zdumienia,a Sophie mało nie zemdlała.
Pierwsza do ataku rzuciła się wojownicza Keira.
Afroamerykanka utworzyła wielką czerwoną kulę i rzuciła nią w lwa.
Zwierzę spłonęło.
-Brawo!-krzyknęła Anstasia.-Keira włada ogniem razem z wojownikiem Zayn'em.
Keira i Zayn znaleźli się przy tronie Anstasi.
Widownia za wiwatowała.
Niall spojrzał na mnie wyczekująco.
Na arenę wszedł kolejny lew.
-Jest dla mnie.-Powiedziała Jaimie.
Gotka utworzyła wielką niebieską kulę i cisnęła w lwa.
Zwierzę zostało roztopione.
-Brawo!-krzyknęła Anstasia.-Jaimie wraz z Louis'em włada wodą!
Trybuny zawrzały,ciesząc się,a Lou i Jaim stanęli obok Anstasi,Keiry i Zayn'a.
Na arenę wszedł następny lew.
Eve spojrzała na mnie i na Sophie.
Postanowiła,że teraz ona.
Wystąpiła kilka kroków w przód,po czym utworzyła wielką zieloną kulę i rzuciła na lwa.
Zwierzę zostało uduszone przez wijące się z ziemi rośliny.
-Brawo!-krzyknęło królowa duchów.-Eve i Liam władają ziemią!
Trybuny za wiwatowały,a Liam i Eve stanęli przy Anstasi.
Teraz zostałam już tylko ja i Sophie.
Moim partnerem może być tylko Harry albo tylko Niall.
Na arenę wszedł lew.
Pchnęłam troszkę Sophie w jego stronę,jako znak żeby szła i załatwiła zwierzę.
Sophie utworzyła błękitną kulę i cisnęła w lwa.
Wokół zwierzęcia rozpętało się tornado i wywiało lwa daleko stąd.
-Brawo!-krzyknęła Anastasia.-Sophie i Harry władają powietrzem!
Tłumy klaskały i wykrzykiwały ich imiona.
Soph i Harry stanęli przy reszcie,a ja odetchnęłam z ulgą,że to właśnie Niall jest moim partnerem.
Na arenę wszedł ostatni lew.
Mój lew.
Albo ja albo on.
Zamknęłam oczy i uformowałam kulę.
Gdy je otworzyłam była ona koloru czarnego.
Cisnęłam zwierzę,a one umierało w męczarniach.
Anastasia ze strażniczkami i strażnikami prze teleportowała się do mnie.
Dłonie przyłożyła do moich policzków i spojrzała mi w oczy.
-Czarna Magia!-krzyknęła do trybun i rzuciła mną.
Upadłam na tyłek.
Auć.
Cisnęłam w lwa białym promyczkiem i się rozpadł.
Oszczędzę mu męczarni.
Nagle wszyscy wstali i zaczęli mi bić brawo.
Anstasia podeszła do mnie,pomogła mi wstać i ukłoniła się prze de mną.
-Jesteś pierwszą ze strażniczek,która włada czarną i białą magią.
Cała arena pokłoniła mi się.
Nawet Niall,reszta 1D,strażniczki.
Czułam się niesamowicie.
-------------------------
Zostałam nominowana do Liebster Awards!
Wow!
Jestem naprawdę mile zaskoczona!
W osobnej notce odpowiem na pytania.
Jeśli chodzi żywioły chłopców,to oni zostali pierwsi "przetestowani",już nie chciałam o nich pisać...
Jeszcze raz dziękuję bardz :)