środa, 6 lutego 2013

Imagin cz.14 ♥

*Z perspektywy Cass*
Dwa dni po tym jak odkryłyśmy swoje moce,postanowiłyśmy,że lepiej się poznamy.
Spróbujemy na jakimś odludziu razem z chłopcami potrenować.
Umówiliśmy się dzisiaj na 12:30 w parku.
Niall miał po mnie przyjść i mieliśmy iść razem.
Zrobiłam lekki make-up i uczesałam się w koka.
Założyłam TO.
Usiadłam na krześle obok biurka.
Nagle do mojego pokoju wleciały bliźniaczki: Lena i Miley.
-Ty na serio chodzisz z Niall'em?!-wykrzyczały.
Obie zaczęły kręcić mnie razem z krzesłem.
-Tak,i co?-powiedziałam i westchnęłam.
-Załatwisz nam zdjęcie?-zapytały.
-Tak,Niall zaraz tu będzie.
Zaczęły piszczeć,cieszyć się i podskakiwać,po czym ucałowały mnie w policzki i poszły się przebrać do foty.
Westchnęłam i przewróciłam oczami.
Ale przecież nie codziennie spotyka się Niall'a Horana.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Bliźniaczki zaczęły panikować,a ja poszłam otworzyć.
Zeszłam po schodach i otworzyłam drzwi.
-Witaj,skarbie.-powiedział Niall i pocałował mnie w policzek.
Przytuliłam go.
Wyglądał zniewalająco.
Blond włosy zakryte żółto-zielonym full cap'em.Zielona koszulka bez ramiączek,ciemne jeansy i jaskrawe adidasy.
-Cześć-odpowiedziałam.-Mam prośbę.Moje napalone siostry bliźniaczki chcą sobie z tobą zrobić zdjęcie i chwalić się na facebook'u.Pozwolisz?
-Jasne.Nie ma sprawy.
Wpuściłam Niall'a do domu i poszliśmy do salonu.
-Nie ma twoich rodziców?-zapytał.
-W pracy.-powiedziałam.-Chcesz coś do picia?
-Nie,dziękuję.
-Lena!!!Miley!!!-zawołałam swoje siostry.
Chwilę później były już na dole i osaczyły Niall'a.
Pytały go o to jak się poznaliśmy,jak mogę mu się podobać i takie inne.
Zaśmiałam się i poszłam do kuchni.
Niall'owi przyda się trochę męczarni.
Nalałam sobie w szklankę pepsi.
Po namyśle zdecydowałam,że Niall na pewno będzie chciał się napić.
Wyjęłam kubek i wypełniłam go napojem.
Weszłam do salonu a tam.....
Niall całował się z Leną?!?!?!?!?!?!!?
Upuściłam naczynie z napojem.
-Co tu się wyprawia?!-krzyknęłam.
Lena odskoczyła od Niall'a a ten wstał z kanapy i podbiegł do mnie.
-To nie tak jak myślisz.-powiedział Niall.-Twoje siostry są psychiczne.
Westchnęłam głęboko i spojrzałam się zabójczo na Lenę.
Byłam naprawdę wkurzona.
Ona zawsze musiała podrywać moich chłopaków!
Jakby było mało tego zawsze mi ich odbijała,bo jest ładniejsza.
-Rozszarpię cię zaraz!-krzyknęłam i rzuciłam się na siostrę siedzącą na fotelu.
Zaczęłyśmy się szarpać za włosy i bić.
Niall i Miley próbowali nas rozdzielić,ale zdało się to na nic.
W końcu zasunęłam jej porządnego kopniaka i położyła się na podłodze.
-Dobrze się czujesz?!-zapytał zdenerwowany Niall.-Bić własną siostrę?!
-A co?!Ty jeszcze za nią jesteś,hę?-pod wpływem impulsu walnęłam z pięści Niall'a w oko.
W tej chwili otrzeźwiałam i dotarło do mnie co zrobiłam.
Pobiłam siostrę i chłopaka.
***
Chwilę później siedzieliśmy wszyscy w kuchni.
Niall trzymał lód na oku,a Lena zwijała się z bólu.
Przepraszałam Niall'a i co chwila dawałam mu nowy,zimny lód.
-Dom wariatów-westchnęła Miley.
Niall się zaśmiał.
-Chyba pora na nas,Niall?-zapytałam.
-Zdecydowanie.-odpowiedział bez namysłu.
Położył lód na szafce i wyszliśmy.
Po drodze jeszcze kilka razy przepraszałam Niall'a.
Chłopak mówił,że wszystko jest w porządku.
Złapał mnie za rękę i pocałował w policzek,gdy już zbliżaliśmy się do parku.
-Ty chyba naprawdę mnie kochasz.-powiedziałam.
-Nie wiesz jak bardzo.-Niall wziął mnie na ręce i szedł w stronę umówionego miejsca.
***
Wszyscy na nas czekali.
Jaimie była ubrana w TO,Eve w TO,Sophie w TO a Keira w TO.
Chłopcy byli ubrani tak jak zawsze.
-Co ci się stało w oko?-zapytała Niall'a Keira podczas gdy każdy był zainteresowany podbitym okiem Niall'a.
-Nic wielkiego.-powiedział Niall.
-Idziemy w końcu nad tą łąkę?-zapytała znudzona Jaimie.
-Idziemy.-powiedziałam.
***
Droga na łąkę zajęła nam godzinkę.
Dotarliśmy troszkę zmęczeni,ale to nic.
Łąka była piękna tego lata.
Wszędzie były kolorowe kwiaty.
Obok rozciągał się wielki staw pełen żab.
Wiało ciepłe,letnie powietrze.
Usiedliśmy na kilku dużych kamieniach.
-Zjadł bym coś.-powiedział Horan.
Wszyscy wywrócili oczami i westchnęli.
-Mam koszyk kanapek.Możemy zrobić piknik.-powiedziała nieśmiało Sophie.
Ta dziewczyna była zniewalająco słodka.
Jej twarz była owalna,posiadała pięknie jarzące się na niebiesko tęczówki.Jej lekko falowane włosy upięte w kucyk były połyskująco brązowe.
Zastanawiał mnie fakt,dlaczego była taka nieśmiała.
-Piszę się na to!-powiedział Niall.
Wszyscy mu przytaknęli.
Sophie wyjęła koc,a Zayn i Harry go rozłożyli.Keira,Eve i Liam zaczęli rozpakowywać jedzenie.
Niall i ja nadal siedzieliśmy na kamieniach i trzymaliśmy się za ręce.
Wszyscy odwrócili się w naszą stronę a Niall pocałował mnie w policzek.
Na łące rozległo się głośne "Awwwwwwww!".
Zaśmiałam się.
-Gotowe.Możemy siadać.-Powiedziała Eve-królowa elegancji.Ciekawiło mnie dlaczego jest taką pełną wdzięku damą.
Po 10 minutach wszyscy byliśmy najedzeni.
Wszyscy OPRÓCZ NIALL'A.
On ma chyba z 238572839562985958 żołądków.Jego mama w wyżywianiu go musiała mieć ciężko.
-Hej!Mam pomysł!-krzyknęłam.
-Mieliśmy się lepiej poznać,więc może zagramy w butelkę na pytania?-zaproponowałam.
Wszyscy się zgodzili.
Usiedliśmy w kółku.
-Zaczynam!-krzyknęli Harry i Niall.
-Ja zaczynam!-krzyknął Harry.
-Nie prawda,bo ja!-krzyknął Niall.
-Jak dzieci.-westchnęłam i zabrałam im butelkę.-Ja zaczynam.-powiedziałam.-Macie coś przeciwko?
-Nie.-odpowiedzieli Harry i Niall.
Zakręciłam butelką i wypadło na....
Jaimie.
Bałam się jej.
Wyglądała przerażająco.Cała była w trupich czaszkach i czarnym kolorze.
Jaimie spojrzała na mnie wyczekująco.
-Ile masz lat?-wykrztusiłam w końcu.
-Szesnaście.-odpowiedziała.
Wszyscy zrobili wielkie oczy.
Wyglądała na co najmniej 19!
-Co się tak na mnie patrzycie?-zapytała.
-Wyglądasz na starszą-powiedział Harry.
-I co z tego...?
-Nie nic.
Jaimie wzięła do ręki butelkę i nią zakręciła.
Wypadło na Liam'a.
-Ulubiony horror?-zapytała.
-Nie oglądam horrorów.-powiedział chłopak.
Tym razem na niego popatrzeliśmy się jak na odludka.
-One są straszne.-powiedział Li.
Wszyscy się zaśmialiśmy.
Liam zakręcił butelką.
Wypadło na Eve.
-Zachowujesz się kulturalniej niż inne dziewczyny.Nigdy nie przeklinasz,zachowujesz się nienagannie.Dlaczego?-zapytał nieśmiało chłopak.
-Od czwartego roku życia uczestniczyłam w wyborach miss.Musiałam zachowywać się perfekcyjnie i wyglądać perfekcyjnie.Teraz mam 17 lat.Skończyłam z tym z dwa lata temu.Po prostu weszło mi to w nawyk.
Eve sięgnęła po butelkę,a wszyscy byli naprawdę miło zaskoczeni.
Energicznie zakręciła plastikiem.
Korek od butelki wskazał na Keirę.
-Dlaczego zachowujesz się jak wypuszczona z dziczy?-zapytała Eve,a wszyscy wybuchli śmiechem.
-Ponieważ jestem twoim przeciwieństwem panienko.Jako czterolatka mieszkałam jeszcze w Afryce.Nie miałam tam żadnych koleżanek.Otaczali mnie sami chłopcy i mężczyźni.Tylko z nimi mogłam wspólnie spędzać czas.Często wspinałam się na drzewa i w ogóle.Gdy jako dziesięciolatka przeprowadziłam się tutaj zostało mi w nawyku,że muszę robić hałas!
Wszyscy zaśmiali się a Keira sięgnęła po butelkę.
Wypadło na Harry'ego.
-Dlaczego jesteś takim zboczeńcem?-zapytała.
Prychnęłam,podczas gdy wszyscy zwijali się ze śmiechu.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?-zapytał Harry zabawnie ruszając brwiami.
Nagle...
C.D.N

1 komentarz:

  1. Łu hu, gra w butelkę. :DDD HA HA HARRY. xd Dobre pytanie mu zadała. ;D Czekam na kolejne rozdziałyyyy. ;)))) - Julja. :)

    OdpowiedzUsuń