Prolog.
*Perspektywa Moniki*
*Perspektywa Moniki*
Leżałam na łóżku.
Promienie słońca przeciskały się przez zasłonięte żaluzje.
W powietrzu widać było wirujący kurz.
"Gdybym mogła tak beztrosko latać jak on."-pomyślałam.
Jeszcze kilka miesięcy tutaj i będę mogła stąd wyjść.
Będę pełnoletnia.
Wstałam z łóżka,na śniadanie.
Wchodząc do kuchni przywitała mnie pani Theresa.
-Jak się czujesz słońce?-zapytała gładząc mój policzek.-Zjedz śniadanie słabo wyglądasz.
Ruszyłam w stronę bufetu.
***
Musiałam wyjść na spacer z Arthur'em.
Poprosiła mnie o to pani Theresa.
W końcu chłopak ma 9 lat.Sam nie pójdzie.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Odetchnęłam świeżym powietrzem,trzymając małego za rękę.
-Powoli kończy się wiosna,mały-westchnęłam.
-Po wiośnie przyjdzie lato,prawda?-zapytał Arthur.
-Tak,przyjdzie.W końcu zrobi się ciepło.Nie będziesz potrzebował bluzy by wyjść na dwór.-uśmiechnęłam się do chłopczyka.
Odwzajemnił uśmiech.
Szliśmy do parku.
Przed nami stała jakaś dziewczyna z chłopczykiem,chyba w wieku Arthur'a.
-Mogę się z nim pobawić?-zapytał Arthur.
-Leć.Zapytaj jak ma na imię.
Chłopcy podbiegli do siebie,a ja zostałam z bodajże siostrą drugiego malucha.
-Hej.-przywitałam się.-Jestem Monica.
-Ja jestem Olivia,ale mów mi Liv.-brunetka podała mi rękę.
Uścisnęłam ją.
-Ten mały to twój brat?-zapytałam.
-Tak.Ma na imię Diego.A chłopczyk,z którym tu przyszłaś?
-On jest z Domu Dziecka.Mieszkam z nim,a właścicielka poprosiła mnie o wyjście z nim na spacer.Ma na imię Arthur.
Liv trochę się zdziwiła,że jestem z Domu Dziecka.
Chociaż to fajna dziewczyna.
Okazało się,że mamy podobne zainteresowania i obie lubimy One Direction.
Wchodząc do kuchni przywitała mnie pani Theresa.
-Jak się czujesz słońce?-zapytała gładząc mój policzek.-Zjedz śniadanie słabo wyglądasz.
Ruszyłam w stronę bufetu.
***
Musiałam wyjść na spacer z Arthur'em.
Poprosiła mnie o to pani Theresa.
W końcu chłopak ma 9 lat.Sam nie pójdzie.
Ubraliśmy bluzy i wyszliśmy.
Odetchnęłam świeżym powietrzem,trzymając małego za rękę.
-Powoli kończy się wiosna,mały-westchnęłam.
-Po wiośnie przyjdzie lato,prawda?-zapytał Arthur.
-Tak,przyjdzie.W końcu zrobi się ciepło.Nie będziesz potrzebował bluzy by wyjść na dwór.-uśmiechnęłam się do chłopczyka.
Odwzajemnił uśmiech.
Szliśmy do parku.
Przed nami stała jakaś dziewczyna z chłopczykiem,chyba w wieku Arthur'a.
-Mogę się z nim pobawić?-zapytał Arthur.
-Leć.Zapytaj jak ma na imię.
Chłopcy podbiegli do siebie,a ja zostałam z bodajże siostrą drugiego malucha.
-Hej.-przywitałam się.-Jestem Monica.
-Ja jestem Olivia,ale mów mi Liv.-brunetka podała mi rękę.
Uścisnęłam ją.
-Ten mały to twój brat?-zapytałam.
-Tak.Ma na imię Diego.A chłopczyk,z którym tu przyszłaś?
-On jest z Domu Dziecka.Mieszkam z nim,a właścicielka poprosiła mnie o wyjście z nim na spacer.Ma na imię Arthur.
Liv trochę się zdziwiła,że jestem z Domu Dziecka.
Chociaż to fajna dziewczyna.
Okazało się,że mamy podobne zainteresowania i obie lubimy One Direction.
Miałam, rację. Bedzie zajebisty. Dobrze sie zaczyna. ;DDDDD Pisz dalej bo w morde. - Julja
OdpowiedzUsuńjak nie napiszesz to wole nie mowic co sie z tb stanie. Chce zobaczyc co sie stanie ze mna. Pamietaj o "Ja chce byc z Niallem" "SPIERDALAJ" ;)
OdpowiedzUsuń-olivia (liv)
OK PISZ DALEJ BICZ
OdpowiedzUsuń*MONICA Z DOMU DZIECKA
PS : LIV 2 MRR
Wszyscy z Anonimów cisną xd
OdpowiedzUsuńhahha a ja nie xd
OdpowiedzUsuńfajnie się zapowiada
Pisz bo jak nie to wpier***
Będę cie meczyc tak jak ty mnie mwahahahaha xd
czekam na nexta /Alice