*Z perspektywy Zayn'a*
Z:Na pewno wszystko dobrze , Julia?
Wiki:U niej nigdy nie jest dobrze .... Na ziołach jedzie , czego się spodziewać .
Jula:Hahahah,nie.
Wiki:No dobra. O jakiego chłopaka Ci chodziło?
Jula:No o tego co go spotkaliśmy w parku.
W:Ale my cały czas jedziemy i jechaliśmy samochodem.
J:Coo?! Jak to ?! To Lou , nie zauważył "Harry'ego" a on mnie później nie zabił?
Z:Nie?
W:A pomyślałaś może ,że to był zły sen?
J:Nie......Zaraz , zaraz, ja spałam?!
Z:Tak.
W:A co ?
J:Teraz ciągle śnią mi się koszmary z uczestnictwem Harry'ego.Najpierw to jak zginął a teraz jak zabija mnie , rzekomy "Harry".
Z:Opowiedz nam o tym.
Julia ułożyła się wygodnie i zaczęła opowiadać.
*Z mojej perspektywy*
Biedna Julia.
Ciekawe co się dzieje.
***
Jechaliśmy nadal samochodem w poszukiwaniach Harry'ego.
To już ok. 2 godziny.
Nigdzie go nie ma.
Wzięłam głęboki oddech.
Po chwili wypuściłam powietrze.
Zrobiło mi się o wiele lepiej.
Z:Gdzie on do ..... jest?!
Ja:Zayn, nie denerwuj się, znajdziemy go.
Z:Szukamy już 2 godziny!!!!!!
Ja:Spokojnie Zayn.Damy radę.
Jula:No ale gdzie on jest?!Ja chcę żeby już wracał!Jezu wszystko prze ze mnie.....
Ja:Jula, nie prawda.Wiesz czasami...
N:Wiem gdzie jest Harry!
Wszyscy:Coooo?!
N:No tak.Portale plotkarskie piszą , że jest w szpitalu w Londynie.Nie chcą podać nazwy szpitala , bo zleciałyby się tak jego fanki.
Wszyscy byliśmy zdziwieni.Harry w szpitalu?!Jak to?!
Lou:Dobra skręcam.Jedziemy do pierwszego lepszego szpitala.
Jula:Hmmm, chwila.Czy nie Zayn wcześniej prowadził?
Z:Prowadziłem,ale się zamieniliśmy.
Jula:Aha.
***
Droga do szpitala zajęła nam 20 minut.
Z:Wysiadamy.
Wysiedliśmy z samochodu i popędziliśmy do drzwi.
Cała nasza grupka weszła do szpitala.
Podeszliśmy do recepcji.
Recepcjonistka:Witam.Czego szukacie , dzieci?
Dzieci?
Trochę mnie tym zaskoczyła.
Z:Szukamy Harry'ego Styles'a.
Recepcjonistka przez chwilę milczała.
Julia:Proszę pani !!! To ważne ! To jest mój chłopak!Nie wiem co mu się stało i chcę go zobaczyć!
Recepcjonistka:Nie wiem czy kiedykolwiek go już zobaczysz.
Julii do oczu naleciały łzy.
Jula:Co takiego?
R:Harry jest w stanie krytycznym.
Teraz nam wszystkim chciało się płakać.
Nasz Harry?
Mamy nigdy więcej nie zobaczyć naszego Harry'ego?
Ja:Możemy się z nim zobaczyć?
R:Wątpię.Lepiej będzie jak pójdziecie do domu.
Z:Proszę pani , my już nie jesteśmy dziećmi!
R:Dobrze.Dzisiaj ani jutro na pewno go nie zobaczycie.Ale pojutrze....
Lou:Co pojutrze?
R:Jeśli dożyje.....
J:Jest aż tak źle?
R:Tak.Lepiej jedźcie do domu.Napijcie się herbaty i zjedzcie coś.Przyjdźcie tu pojutrze i wtedy ocenimy sytuację.
J:Ja nie zostawię Harry'ego!
Z:Daj spokój.Przyjdziemy tu jutro.
Wyprowadziliśmy Julię ze szpitala.
Szamotała się i wyrywała.
Potrząsnęłam nią.
Ja:Julia!!!!!Ogarnij się!!!!!
J:A ty?! Jakbyś się czuła , gdyby Zayn był na miejscu Harry'ego?
Milczałam.
J:No właśnie.
Julia bez słowa weszła to samochodu.
C.D.N
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Skoro jest tak dużo wyświetleń do 2 komentarze=Następny rozdział.
Liczę że szybko to zrobicie :)
Teraz chcę zacząć świątecznego Imagina :)
Myślę , że będziecie chcieli zobaczyć następnego i tego szybko skończymy :)
O NIE! ALE SIĘ DZIEJE! OBY SIĘ HAROLDOWI NIC NIE STAŁO! CZEKAM NA KOLEJNE ROZDZIAŁY. ;D
OdpowiedzUsuńPOWODZONKA. :P
Ok.
OdpowiedzUsuń